zbigniewstefanik zbigniewstefanik
425
BLOG

Czy łaska ojca Rydzyka zbawi Solidarną Polskę?

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 1

30 czerwca bieżącego roku odbyła się w Krakowie konwencja programowa partii Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro. Ugrupowanie byłego ministra sprawiedliwości w rządzie PiS, głosami swoich liderów, postulowało podczas wspomnianej konwencji wprowadzenie w Polsce systemu prezydenckiego oraz mieszanego systemu wyborczego do Sejmu RP. Dowodzona przez Zbigniewa Ziobrę partia, domaga się również zmniejszenia o połowę ilości posłów oraz likwidacji Senatu.

Tak brzmią jedne z głównych tez programowych, które zostały przedstawione podczas krakowskiej konwencji Solidarnej Polski. Jednakże, przynajmniej na dzień dzisiejszy, niemal nikt w Polsce nie miał okazji zapoznać się z tymi propozycjami, gdyż konwencja programowa SP została niemal całkowicie pominięta przez środki masowego przekazu. O – delikatnie rzecz ujmując – niezbyt wielkim znaczeniu medialnym tego spotkania może świadczyć fakt, iż wydarzenie to przegrało nawet z morską paradą, której przebieg obszernie relacjonowały mainstreamowe massmedia. Okazało się, że nawet obecność Piotra Dudy i Pawła Kukiza nie pomogły spotkaniu Solidarnej Polski w Krakowie, w przełamaniu medialnego niebytu w rodzimej przestrzeni publicznej.

Tymczasem Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry walczy o polityczne przetrwanie, być może również o przeżycie. Na obecną chwilę SP nie ma żadnych ideologicznych sojuszników ani pozapartyjnych przyjaciół. Wobec ugrupowania Zbigniewa Ziobry obóz polityczny Jarosława Kaczyńskiego ostentacyjnie manifestuje wrogi, prześmiewczy i pogardliwy stosunek. Przywódca Prawa i Sprawiedliwości nie zamierza wybaczyć Zbigniewowi Ziobrze jego politycznej (i osobistej) zdrady, a pojednawcze sygnały, wysyłane przez byłego delfina Prezesa, Kaczyński po prostu ignoruje.

Z kolei Platforma Obywatelska Solidarną Polskę lekceważy i raz po raz traktuje w sposób instrumentalny, szczególnie w momentach, gdy polityczny interes partii rządzącej tego wymaga. Również massmedia nie traktują Solidarnej Polski serio, a polityczni komentatorzy nie poświęcają pisowskim secesjonistom większej uwagi.

Czy polityczny projekt Zbigniewa Ziobry, Jacka Kurskiego i Tadeusza Cymańskiego skazany jest na nieuchronną porażkę? Czy „Ziobryzm” ma w ogóle w Polsce polityczną przyszłość?

Przez dwadzieścia miesięcy swego partyjnego żywota, Solidarna Polska nie wypracowała żadnej formuły na swą polityczną działalność. Mówiąc wprost, na dzień dzisiejszy trudno cokolwiek powiedzieć o tym, jaki pomysł na Rzeczpospolitą ma Solidarna Polska. Ugrupowanie Zbigniewa Ziobry usiłowało wejść „w buty” PiS-u, a konkretnie oblicza partii Kaczyńskiego z 2005 roku. Pomysł liderów Solidarnej Polski na działalność polityczną zakładał, że ugrupowanie pod przywództwem Zbigniewa Ziobry wróci do pisowskich korzeni, czyli działań sprzed okresu funkcjonowania IV RP.

A więc PiS, ale stary-nowy PiS. Tak brzmiała koncepcja ojców założycieli Solidarnej Polski. Taki był pomysł na polityczną tożsamość nowoutworzonej partii. Tak jak PiS, ale trochę inaczej i bez Jarosława Kaczyńskiego - taka była intencja stworzenia przekazu politycznego Solidarnej Polski.

Okazało się jednak, iż strategia ta zawiodła, ponieważ pisowski lud wypowiedział Solidarnej Polsce bezpardonową wojnę, zaś wyborcy nadal kojarzą liderów SP z partią Jarosława Kaczyńskiego. Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry – jak na ten moment - nie zdołała przebić się do świadomości społecznej. Powoduje to, że jej trwałe wpisanie się w polski pejzaż polityczny jeszcze nie nastąpił. Ale czy kiedykolwiek w ogóle nastąpi?

Można również zadać inne pytanie: czy Solidarna Polska ma w ogóle do zaproponowania jakiekolwiek polityczne przesłanie? Trudno w to wierzyć, ponieważ – przynajmniej na razie – niełatwo skojarzyć tę polityczną formację z jakimś konkretnym tematem, czy też jakąś konkretną dziedziną politycznego życia w kraju nad Wisłą, mającą służyć obywatelom.

Dokonajmy krótkiego porównania. Jarosław Gowin kojarzy się z nieprzejednanym sprzeciwem wobec metody in vitro, przeciwstawieniem się aborcji i związkom partnerskim. Z czym kojarzą się liderzy Solidarnej Polski? Z IV RP - to fakt. Ale co oprócz tego? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ o politycznych planach Solidarnej Polski na razie wiemy tylko tyle, że partia ta zamierza wygrać wszystkie nadchodzące wybory w Polsce…

Solidarna Polska nie potrafiła znaleźć sobie miejsca na polskiej scenie politycznej. Trudno dziś przewidzieć, do której politycznej rodziny formacja Zbigniewa Ziobry miałaby należeć. W swoim założeniu SP miała zająć miejsce Ligi Polskich Rodzin Romana Giertycha. Tyle tylko, że ten polityczny manewr nie udał się, ponieważ Jarosław Kaczyński zrobił wszystko, żeby po jego prawej stronie była tylko ściana. Polityczne kroki, podjęte w tym kierunku przez prezesa PiS, zepchnęły ugrupowanie Zbigniewa Ziobry do narożnika, co skutkowało umiejscowieniem tej partii na marginesie polskiej sceny politycznej.

Trudno będzie Solidarnej Polsce wyrwać dla siebie miejsce po prawej stronie PiS-u, ponieważ zostało ono zajęte przez odrodzony - i rosnący w siłę! - polski ruch narodowy, który zdobytego miejsca na pewno nie odda małemu ugrupowaniu politycznemu. Partii, której polityczny byt jest zagrożony, a polityczny żywot stoi pod coraz większym znakiem zapytania.

Tak więc, przynajmniej na dzień dzisiejszy ,Solidarna Polska nie ma swojego miejsca na polskiej scenie politycznej. Czy kiedykolwiek będzie je miała? No właśnie, odpowiedź na to pytanie także  nie jest taka oczywista. Dla Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry istnieje bowiem pewna  szansa, która mogłaby umożliwić tej formacji nie tylko polityczne przetrwanie, ale również zagwarantować jej miejsce w polskiej przestrzeni politycznej. No i - co dla każdej formacji partyjnej jest najważniejsze - na długo zapewnić jej miejsce w Sejmie RP.

Gdzie SP może doszukiwać się owej szansy? Otóż od dłuższego czasu Radio Maryja prowadzi bezpardonową wojnę, o serca i dusze na prawicy, z „Niezależną Gazetą Polską”. Tadeusz Rydzyk walczy - o wpływy, o medialny monopol i o władzę nad smoleńskim i pisowskim ludem - z medialną potęgą Tomasza Sakiewicza. Potęgą, która wyrasta wręcz na imperium. Zainteresowanych tym tematem zapraszam do zapoznania się z moim artykułem pt. „Niełatwe jest życie byłego premiera”:

http://www.zbigniewstefanik.salon24.pl/510242,nielatwe-jest-zycie-bylego-premiera

W tym konflikcie Jarosław Kaczyński nie staje po żadnej stronie i usiłuje zachować status quo. Jednak takie stanowisko, prędzej czy później spowoduje, iż Tadeusz Rydzyk straci cierpliwość. A być może także sympatię do prezesa PiS-u, swojego długoletniego politycznego sojusznika. Jednak w polityce, jak w życiu - wszystko się zmienia. Przyjaźnie przemijają, a sojusze dobiegają końca. Zwłaszcza kiedy sojuszników nie łączy przyjaźń, a wyłącznie interesy.

Tadeusz Rydzyk może dojść do wniosku, że sojusz z Jarosławem Kaczyńskim nie służy już jego politycznym i ekonomicznym interesom oraz że przyszedł czas na znalezienie sobie innego, słabszego i pokorniejszego sojusznika, który będzie mu zawdzięczał wiele, a być może nawet wszystko. Dyrektor Radia Maryja może więc postanowić, że udzielenie poparcia politycznemu ugrupowaniu Zbigniewa Ziobry okaże się dla niego bardziej korzystne. Solidarna Polska i jej liderzy nie mogliby w tej sytuacji wypowiedzieć mu posłuszeństwa, ponieważ to on byłby zarazem i ojcem, i stwórcą politycznego sukcesu SP. Z kolei słuchacze Radia Maryja staliby się zarazem instrumentem i paliwem politycznego bytu (albo niebytu) Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobro. Co do stosunków pomiędzy SP, a Tadeuszem Rydzykiem, byłyby one oparte na prostej, ale za to bardzo korzystnej dla Ojca Dyrektora zasadzie: Ojciec Dyrektor dał, ale Ojciec Dyrektor może odebrać. Czy też, w wersji bardziej autokratycznej: Ojciec Dyrektor daje i Ojciec Dyrektor odbiera.

Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry, skromne (pod względem ilości członków) i ubogie (pod względem posiadania środków finansowych i efektywnych struktur terenowych) ugrupowanie jest skazane na łaskę i niełaskę Tadeusza Rydzyka. Osoby, która może uznać, że medialne, finansowe i polityczne wsparcie tej formacji to dla niego dobry interes. W Tadeuszu Rydzyku ostatnia nadzieja, zarówno dla politycznej formacji Zbigniewa Ziobry, jak również dla jej liderów. Ale czy Tadeusz Rydzyk pomoże swoim wiernym sługom?

Nieopublikowane na tym portalu teksty publicystyczne mojego autorstwa znajdą Państwo na blogu: http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/. Serdecznie zapraszam do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka