zbigniewstefanik zbigniewstefanik
672
BLOG

Sprawa Edwarda Snowdena, czyli kto zgarnie najwięcej kasy?

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 0

           Edward Snowden to obecnie jeden z najbardziej znanych agentów wywiadu na świecie. Kto wie, może jest nawet bardziej znany od samego Jamesa Bonda?

           Snowden ujawnił kilka informacji, które są bardzo niewygodne dla administracji Stanów Zjednoczonych. W momencie podania ich do publicznej wiadomości, aby uniknąć aresztowania, amerykański informatyk przebywał w Hong Kongu. Teraz – koczując na moskiewskim lotnisku, a właściwie w tzw. strefie tranzytowej - Snowden oczekuje na to, by któreś z państw udzieliło mu azylu politycznego. Znajdując się na swoistej ziemi niczyjej odgraża się, że ujawni kolejne sensacyjne newsy. Atmosfera robi się coraz bardziej gorąca, prawie wszystkie światowe media zastanawiają się kiedy - i jakie - rewelacje tym razem ujawni Snowden.

           Podczas tzw. sezonu ogórkowego kwestia Edwarda Snowdena to idealny temat dla większości środków masowego przekazu i dla redakcji prasowych w niemal każdym zakątku globu. Kiedy nic się nie dzieje to należy sprawić, żeby coś się stało. Hitowy news to duże pieniądze - oto strategia nowoczesnych mediów. A sprawa Snowdena jest najlepszym przykładem na to, jak z banalnej sprawy można skonstruować autentyczną bombę medialną.

           Co tak naprawdę Snowden ujawnił? Otóż ogłosił, iż Amerykanie podsłuchują wszystkich i wszędzie. Ale o tym, od zakończenia drugiej wojny światowej, wiedzieli przecież wszyscy, którzy mieli chociaż minimalną wiedzę o działalności służb wywiadowczych. Od czasów zimnej wojny CIA podsłuchiwało wszystkich, robi to nadal i robić będzie także w przyszłości!

           Informacji przekazanych przez Snowdena nie można uznać za żadną rewelację i tak naprawdę stanowią one jedynie zasłonę dymną dla najistotniejszej w tej sprawie kwestii. Tym bardziej, że niewielu dziennikarzy stawia - w kontekście sprawy amerykańskiego informatyka - najważniejsze pytania.

           Dlaczego teraz? Czy naprawdę jest takie trudne uzyskanie przez Edwarda Snowdena azylu w jakimś wrogim, wobec USA, państwie? Czy komuś zależy (a jeśli tak, to komu), żeby show pod tytułem „Edward Snowden” trwał?

           Sprawa Edwarda Snowdena ujawniła słabości świata zachodniego. Sojusznicze wobec USA państwa tak bardzo przestraszyły się perspektywy urażenia swojego amerykańskiego partnera, że doprowadziły do bardzo poważnego incydentu dyplomatycznego - zamykając swoją przestrzeń powietrzną dla samolotu prezydenta Boliwii. Oczywiście, Francja, Hiszpania oraz Portugalia - kraje, które były głównymi sprawcami tego incydentu - starały się bagatelizować całe wydarzenie. Tymczasem sprawa jest poważna. Stworzony bowiem został bardzo niebezpieczny precedens w interpretacji prawa międzynarodowego, który w tym momencie, pod byle pretekstem, umożliwia poszczególnym krajom na zamknięcie swojej przestrzeni powietrznej dla wybranych statków powietrznych, przewożących przedstawicieli państwowych. Incydent ten będzie miał poważne następstwa dla społeczności międzynarodowej, ponieważ w rzeczywistości wypadek ten naruszył dobry obyczaj immunitetu, któremu podlegały środki lokomocji najwyższych dygnitarzy i dyplomatów.

           W mojej opinii sprawa Snowdena to świetnie wyreżyserowana akcja. Sytuacja opracowana przez kogoś, kto z całego szumu spowodowanego tą sprawą ma wymierne korzyści. Ale dlaczego temat ten pojawił się właśnie teraz?

           Warto w tym miejscu przypomnieć, że wkrótce powstać ma amerykańsko-europejski projekt stworzenia strefy wolnocłowej. Amerykańsko-europejskie negocjacje w tej sprawie są co prawda przed nami, jednak już teraz wiadomo, że porozumienie w sprawie wolnego handlu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską zmieni gospodarczy układ sił na świecie. Na amerykańsko-europejskim porozumieniu najbardziej straci Chińska Republika Ludowa, ponieważ zbliżenie USA ze Zjednoczoną Europą zdecydowanie spowolni – a być może wręcz powstrzyma - chińską ekspansję na świecie. I to zarówno pod względem gospodarczym, jak również pod względem politycznym.

           Rosja również nie skorzysta, a nawet wiele straci na porozumieniu europejsko-amerykańskim, ponieważ takie porozumienie mogłoby sprawić, iż USA i UE w sprawach gospodarczych mówiłyby jednym głosem, a co za tym idzie, również w sprawach politycznych. Taki stan rzeczy osłabiłby pozycję Rosji, która od lat w swojej polityce zagranicznej i dla realizacji swoich celów, bardzo umiejętnie potrafiła wykorzystać nieporozumienia amerykańsko-europejskie.

           Czy sprawa Snowdena jest więc przypadkowa? Z czym tak naprawdę mamy do czynienia?

           Kiedy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze! Czy w tym przypadku również tak jest? A jeśli tak, to kto na tym najwięcej zarobi?

                                                                                                                                                   

*****

                                                                                                                                                              

           Nieopublikowane na tym portalu teksty publicystyczne mojego autorstwa znajdą Państwo na blogu: http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/. Serdecznie zapraszam do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

                                                                                                                                                 

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka