zbigniewstefanik zbigniewstefanik
313
BLOG

Polski paradoks. Dezintegracja polityki w dobie repolaryzacji

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 1

            Od początku bieżącego roku polska scena polityczna jest poddana silnemu procesowi dezintegracji. O prymat i elektorat walczą ze sobą na lewicy  dwa konkurencyjne ugrupowania. Z jednej strony jest Leszek „Terminator” Miller oraz formacja, której jest przewodniczącym, przywódcą, a być może wręcz dyktatorem. Zainteresowanych tym tematem zachęcam do zapoznania się z moim tekstem pt. „Leszek«Terminator» Miller. Sztandarowy specjalista?”, który znajdą Państwo pod poniższym linkiem:

http://zbigniewstefanik.salon24.pl/514846,leszek-terminator-miller-sztandarowy-specjalista

           Z drugiej strony mamy Janusza Palikota i jego Ruch oraz Marka Siwca i jego jednoosobową partię Europa Plus, a także byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który wciąż nie potrafi definitywnie wyleczyć się z filipińskiego wirusa.

           Z kolei Platforma Obywatelska „pęka w szwach”. Partia rządząca próbuje przezwyciężyć kryzys, spowodowany wewnętrznymi sporami o przywództwo i spadającym poparciem społecznym. Ugrupowanie Donalda Tuska próbuje „wymyślić się” na nowo, żeby przetrwać i wygrać kolejne wybory. W tym samym czasie Jarosław Gowin dolewa oliwy do ognia i otwarcie krytykuje partię, także za strategię ciepłej wody w kranach. Trudno powiedzieć czy Jarosław Gowin nadal czuje się członkiem PO, czy myśli już o swojej własnej formacji politycznej. Jego wypowiedzi wskazują bowiem na to, iż były minister sprawiedliwości znajduje się w opozycji do rządzącej koalicji i premiera Donalda Tuska, który przecież do niedawna był jego szefem. Ale czy jest nim nadal? A może to Jarosław Gowin stanie się szefem Donalda Tuska?

           Obóz polityczny Jarosława Kaczyńskiego również ma swoje wewnętrzne problemy. Przemysław Wipler opuścił szeregi PiS-u i zaangażował się w tworzenie nowego projektu politycznego. Tadeusz Rydzyk prowadzi coraz bardziej brutalną wojnę z „Niezależną Gazetą Polską” i Tomaszem Sakiewiczem. A oskarżenia o agenturę świszczą z obu stron barykady... Warto również dodać, że 5 lipca bieżącego roku Tadeusz Rydzyk dostał dla swojej telewizji, czyli Telewizji Trwam koncesję na multipleksie. Fakt ten jest bardzo ciekawy i frapujący zarazem! Zastanawiam się bowiem, dlaczego stało się to właśnie teraz, kiedy to partia rządząca traci poparcie społeczne, a Tadeusz Rydzyk walczy z Tomaszem Sakiewiczem o medialny monopol na prawicy. Czyżby ojciec dyrektor doświadczył nagle łaski ze strony Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji? A może, po prostu, dogadał się z obozem politycznym rządzącym krajem nad Wisłą? Skoro Jarosław Kaczyński nie chciał zajmować stanowiska w sporze Tadeusz Rydzyk - Tomasz Sakiewicz to być może zrobił to za niego Donald Tusk? Być może Tadeusz Rydzyk nie doznał tej nagłej łaski przez przypadek ?

           Polska scena polityczna, mówiąc kolokwialnie, wali sie na naszych oczach. Jednak, paradoksalnie, w tym samym czasie następuje jej repolaryzacja, a wojna PO-PiS na nowo monopolizuje zarówno polską przestrzeń medialną, jak również polską przestrzeń polityczną. Kongresy PO i PiS-u w zeszły weekend zawłaszczyły uwagę wszystkich komentatorów sceny politycznej i wszystkich ośrodków masowego przekazu. Zaś wybory na prezydenta Elbląga są postrzegane przez wszystkie massmedia, jako kluczowe dla zważenia realnego poparcia partii Donalda Tuska i partii Jarosława Kaczyńskiego. Ta ostatnia nadal jest uznawana przez zdecydowaną większość środowisk opiniotwórczych, jako główny konkurent obozu rządzącego Rzeczpospolitą.

           Konflikt PO-PiS powrócił do polskiej przestrzeni politycznej. Zarówno politycy, jak również dziennikarze robią wiele, żeby wojna PO-PiS na nowo rozgrzała serca Polaków. Obywateli, którzy są przecież coraz bardziej nią znudzeni. W takiej sytuacji trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z niepisanym sojuszem polityczno-medialnym, który robi, co tylko może, żeby polska debata polityczna pozostała dwubiegunową własnością, umieszczając na jednym biegunie partię Donalda Tuska, jako obozu wiecznej władzy, a na drugim biegunie partię Jarosława Kaczyńskiego, jako wiecznego obozu sprzeciwu.

           Wszystkie badania opinii publicznej, jak również wyniki wyborcze pokazują, że w Polsce poziom wyborczej absencji rośnie. Polskie społeczeństwo nie identyfikuje się - albo identyfikuje się coraz mniej - z bipolarną sceną polityczną, która w społecznym odczuciu całkowicie oderwała się od polskiej rzeczywistości, zaś jej uczestnicy zajmują się wyłącznie sobą. Jednak konflikt PO-PiS nadal trwa, a odnoszę wrażenie, że wielu zależy na tym, żeby trwał w nieskończoność, ponieważ taki stan rzeczy daje zarówno przedstawicielom świata politycznego, jak również świata medialnego, poczucie bezpieczeństwa i stabilności.

           Na tym właśnie polega polski paradoks. Rodzima scena polityczna ulega coraz większej dezintegracji, a jej główne podmioty - mówiąc kolokwialnie – po prostu się sypią. Zdecydowana większość polskich obywateli oczekuje, a wręcz domaga się nowego projektu politycznego. Społeczne poparcie dla partii Donalda Tuska, jak i dla obozu politycznego Jarosława Kaczyńskiego obniża się, czego dowodem jest ciągły spadek frekwencji wyborczej w Polsce. Również sondaże bardzo wyraźnie pokazują, że Polacy coraz mniej interesują się polityką, nie widząc w niej żadnych perspektyw na przyszłość i żadnego konkretnego pomysłu, czy choćby zalążków przedsięwzięcia, które mogłoby realnie wpłynąć na problemy, z którymi na co dzień muszą się zmagać obywatele RP. W tym samym czasie, pomimo widocznych oczekiwań społecznych, idących w kierunku przełamania konfliktu PO-PiS, uczestniczymy w repolaryzacji polskiej sceny politycznej, którą na nowo zawłaszczają dwie główne partie. I robią to za przyzwoleniem - a odnoszę również wrażenie, że przy daleko idącym wsparciu - głównych ośrodków medialnych w Polsce. 

           Jednakże można zauważyć polityczną próbę na przełamanie dwubiegunowego charakteru polskiej sceny politycznej. Na lewicy powstaje Europa Plus. Tyle tylko, że projekt ten traci na wiarygodności z każdym dniem, ponieważ w swojej kilkumiesięcznej działalności jego twórcy nie potrafili przedstawić konkretnego programu. Trudno również powiedzieć, kto jest tak naprawdę przywódcą tej formacji. Janusz Palikot? Marek Siwiec? Ryszard Kalisz? A może Aleksander Kwaśniewski? Na chwilę obecną Europa Plus pozostaje w sferze politycznych marzeń jej twórców, którzy nawet nie potrafili się porozumieć, co do kształtu i tożsamości ich politycznego projektu.

           Po prawej stronie Jarosław Gowin próbuje stworzyć jakiś nowy polityczny projekt, najprawdopodobniej o charakterze konserwatywno-liberalnym, taką replikę Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Jednak w tym momencie trudno powiedzieć, kto miałby przyłączyć się do tego projektu. Może Przemysław Wipler i jego Stowarzyszenie „Republikanie”? Może Jan Maria Rokita?

           Jednocześnie Roman Giertych, Michał Kamiński i Kazimierz Marcinkiewicz tworzą swoje własne środowisko, skoncentrowane wokół Instytutu Myśli Politycznej. Wszak premier Marcinkiewicz jest coraz częstszym gościem w programach publicystycznych (notabene cieszących się największą oglądalnością), gdzie występuje w roli supereksperta do spraw polskich. Czyżby massmedia kreowały Marcinkiewicza na nowego premiera RP? Czy Kazimierz Marcinkiewicz ma być premierem rezerwowym i zarazem asem w rękawie partii rządzącej na wypadek, gdyby Donaldowi Tuskowi powinęłaby się noga?

           Warto również wspomnieć o inicjatywie spoza głównego nurtu polskiej sceny politycznej. Chodzi tutaj o szeroko rozumianą Platformę Oburzonych, w której pierwsze skrzypce gra Paweł Kukiz i jego inicjatywa zmieleni.pl. Na tę chwilę Platforma Oburzonych zamanifestowała swój sprzeciw wobec politycznego stanu rzeczy w Polsce. Jednak sam sprzeciw nie wystarczy, bowiem przyszłość i wiarygodność tego ruchu zależy od tego, czy uda się „Zmielonym” stworzyć konkretny program wyborczy i skonstruować odpowiednie listy wyborcze, na których zechcieliby się znaleźć stosowni fachowcy i wiarygodni kandydaci do Sejmu RP.

           Zapotrzebowanie na wiarygodną alternatywę wobec rządzącego aktualnie obozu jest w kraju nad Wisłą ogromne. Mamy więc w Polsce do czynienia z wielkim popytem na nowe i wiarygodne ugrupowanie polityczne; z nowymi twarzami i z nowym stylem, posługującym się retoryką inną niż ta, którą prezentują aktualni gracze polskiej sceny politycznej. Popyt jest ogromny, a podaży nie ma lub jest tak znikoma, że niemal niewidoczna. Na naszych oczach polska scena polityczna, zamiast nowego projektu politycznego, doznaje procesu repolaryzacji. I to wbrew oczekiwaniom większości polskiego społeczeństwa. Na tym właśnie polega polski paradoks, z którym Rzeczpospolita i jej obywatele obecnie się zmagają.

*****

  

            Nieopublikowane na tym portalu teksty publicystyczne mojego autorstwa znajdą Państwo na blogu: http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/. Serdecznie zapraszam do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka