zbigniewstefanik zbigniewstefanik
304
BLOG

Polityczna symbioza, czyli dlaczego NOP potrzebny jest Palikotow

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 0

            Dziesiątego lipca bieżącego roku Janusz Palikot, także w imieniu swojego Ruchu, przedstawił autorski pomysł na skuteczne zwalczanie « rodzącego się polskiego faszyzmu ». Narodowy Spis Faszystów - oto najnowszy patent Janusza Palikota, by po raz kolejny zająć czołowe miejsce w polskiej przestrzeni medialnej i politycznej.

           Założyciel i pomysłodawca partii nazwanej swoim imieniem, chciałby stworzyć ogólnokrajową - i dostępną dla wszystkich - listę nazwisk tych, których można uznać za «  faszystów ». Niestety, Janusz Palikot nie był łaskaw wspomnieć o pewnej „błahostce”, mianowicie wedle jakich kryteriów miałyby zostać wyselekcjonowane nazwiska tych, którzy mieliby się znaleźć w Narodowym Spisie Faszystów. Tak więc trudno powiedzieć czy przyjętym kryterium miałby stać się wyrok skazujący za czyny rasistowskie, czy też wystarczyłoby zwykłe pomówienie, by trafić do Narodowego Spisu Faszystów Janusza Palikota. Przewodniczący Ruchu nie był również łaskaw wskazać na kolejną kwestię, czyli kto miałby decydować o tym, kto jest faszystą, a kto nim nie jest. Kto wie, może on sam wziąłby na siebie tę trudną funkcję?

           Szanowni Czytelnicy, Janusz Palikot po raz kolejny sprawił, że poruszamy się w sferze bajek i przestrzeni pełnej absurdów. Po prostu, inaczej zakwalifikować projektu Narodowego Spisu Faszystów - zaproponowanego przez Palikota - nie sposób. Taka inicjatywa nie byłaby przecież zgodna z prawami człowieka. Wszystkie systemy prawne, obowiązujące w państwach należących do Unii Europejskiej, poświęcają wiele uwagi ochronie danych osobowych obywateli. Przymusowe upublicznienie listy członków ruchu narodowego, czy też jakiejkolwiek innej politycznej formacji, byłoby niezgodne z literą prawa, obowiązującego w każdym państwie demokratycznym. Można by to uznać za formę napiętnowania członków ruchu narodowego, ze względu na ich poglądy polityczne, co w demokratycznym państwie prawa nie ma racji bytu!

           Mówiąc wprost, ten pomysł to głupota. Jest to kolejny zabieg marketingowy Janusza Palikota, by zyskać kilka punktów sondażowych. Dzieje się to w czasie, kiedy zarówno on sam, jak i jego polityczne ugrupowanie, ulegają politycznej marginalizacji.

           Janusz Palikot zapomniał, że podobny pomysł był już „przerabiany” w Stanach Zjednoczonych w 1953 roku, kiedy to senacka komisja, pod przewodnictwem senatora Josepha McCarthy’ego, tworzyła ogólnokrajowy spis komunistów. Ta inicjatywa polityczna zapoczątkowała w USA epokę makkartyzmu; swoistego polowania na czarownice, niezbyt mile wspominanego przez obywateli tego kraju.

           Narodowy Spis Faszystów to absurd! Nierealny projekt i kolejna szkodliwa inicjatywa Janusza Palikota, który zamiast tworzyć konkretne programy, woli epatować i szokować kolejnymi pomysłami wziętymi z księżyca! Ten niemądry pomysł nie zasługuje na szerszy komentarz i nie odnosiłbym się do niego, jeśli nie obnażałby on problemu, który w polskiej przestrzeni publicznej nie doczekał się jeszcze poważnej debaty.

           Tak wiele mówi się w Polsce o rodzącym się – czy też odradzającym się - polskim faszyzmie. Jednak niewielu komentatorów zastanawia się nad przyczynami, dla których ruch narodowy i ruchy faszyzujące, rosną w Polsce w siłę.

           Dlaczego w kraju nad Wisłą narodowcy rosną w siłę?

           Pierwsza przyczyna odrodzenia ruchu narodowego w Polsce to antysystemowe działania Jarosława Kaczyńskiego i jego obozu politycznego. Zainteresowanych tym tematem zapraszam do zapoznania się z moim artykułem, zatytułowanym „Kto odpowiada za narodziny polskiego nazizmu?”, który znajdą Państwo pod poniższym adresem:

           http://ww.zbigniew-stefanik.blog.pl/2013/06/10/kto-jest-odpowiedzialny-za-narodziny-polskiego-nazizmu/


           Jarosław Kaczyński, podważając wiarygodność współczesnych instytucji państwowych i oskarżając najwyższych przedstawicieli Rzeczypospolitej o najcięższe zbrodnie spowodował, iż w Polsce powstały radykalne ruchy antysystemowe, które otwarcie mówią o konieczności zburzenia « Republiki Okrągłego Stołu », czyli III RP. W dużej mierze to niewątpliwie Jarosław Kaczyński odpowiada za powstanie ruchów faszyzujących w Polsce. Jego antysystemowa retoryka jest tego główną przyczyną. Jeśli jednak swoimi antysystemowymi działaniami Jarosław Kaczyński doprowadził do uaktywnienia się środowisk radykalnych i faszyzujących, to Janusz Palikot stworzył ideologiczne podwaliny pod ich działalność.

           Od początku parlamentarnej aktywności swojego ugrupowania politycznego, Janusz Palikot - idąc za przykładem Jarosława Kaczyńskiego - przyjął postawę radykalną, czasem wręcz antysystemową. Rozpoczął wojnę z Kościołem katolickim, ze wszystkim, co go reprezentuje i ze wszystkimi, którzy są z Kościołem związani. Należy w tym miejscu dodać, że bez wątpienia Janusz Palikot poruszał kwestie, które miały (i mają nadal) istotne znaczenie i zasługują na debatę. No właśnie… I o tę debatę, czy raczej o jej brak, tutaj chodzi. Wszak u Palikota zawsze występuje całkowity przerost formy nad treścią. Zaś w większości politycznych działań Ruchu Palikota, jak również jego przywódcy, nie sposób doszukać się jakichkolwiek merytorycznych aspektów. Albowiem główna charakterystyka tego  ugrupowania to agresywna retoryka, która umożliwia Palikotowi i jego współpracownikom zbijanie kapitału politycznego.

           Ruch Palikota, w ciągu dwóch lat swojej parlamentarnej działalności, zdążył zaatakować wszystkie elementy, które stanowią ideologiczną podstawę systemu wartości katolickiej części polskiego społeczeństwa. A przecież jest to bez wątpienia największa grupa społeczna w Polsce. Agresywna retoryka Janusza Palikota i jego Ruchu spowodowała, iż nawet ci, którzy do Kościoła odnosili się krytycznie, czasem nawet bardzo krytycznie, raptem zaczęli go bronić, ponieważ sami poczuli się zaatakowani. Sam znalazłem się w takiej sytuacji.

           Kolejne wypowiedzi Janusza Palikota nieustannie szokowały opinię publiczną. Nic więc dziwnego, iż w końcu nastąpiła jakaś reakcja. Wszak każda akcja powoduje reakcję, a agresja budzi agresję. To właśnie w taki sposób Janusz Palikot walnie przyczynił się do rozwoju myśli narodowej w Polsce, której kołem zamachowym jest antyklerykalny i antynarodowy charakter Ruchu Palikota. Narodowe Odrodzenie Polski (NOP) żywi się ruchem Palikota, ale Ruch Palikota żywi się również NOP-em. To po prostu rodzaj symbiozy.

           Skoro Ruch Palikota istnieje i przekracza kolejne granice, skoro Ruch Palikota atakuje kolejne fundamentalne elementy systemu wartości, wyznawane przez większość polskiego społeczeństwa, NOP może budować swoją polityczną tożsamość w kontrze do Ruchu Palikota. Z kolei skoro istnieje NOP to Ruch Palikota może na nowo odrodzić się i odbudować swoją tożsamość w kontrze do NOP-u. Tak więc, obok samonakręcającej się spirali PO-PiS, mamy nową samonakręcającą się spiralę w postaci opozycji NOP-RP, która istnieje dzięki zasadzie współzależności tezy i antytezy. To bardzo stary i wielokrotnie wykorzystywany sposób na stworzenie politycznego ugrupowania oraz nadania mu politycznej tożsamości. To stary sposób, ale bardzo skuteczny. Korzysta na stosowaniu tej strategii Ruch Palikota, na czele ze swoim przywódcą. Korzystają również na wdrażaniu tej strategii polscy narodowcy i ich faszyzujący działacze. Jednak traci na tym Rzeczpospolita Polska. Tracą na tym jej obywatele, traci na tym również polskie państwo i jego wizerunek w świecie.

           Jarosław Kaczyński, poprzez swoją antysystemowa retorykę, wskrzesił polski ruch narodowy i wzmocnił jego faszyzujący charakter. Jednak to Janusz Palikot nadal mu ideologiczne uzasadnienie. Wszak polski ruch narodowy może zagwarantować Januszowi Palikotowi kolejną kadencję w Sejmie RP, ponieważ nareszcie znalazł on dla swojego Ruchu prawdziwą antytezę. Janusz Palikot, który w mediach wyraża swoje głębokie zaniepokojenie rosnącym w siłę polskim ruchem narodowym, jest tak naprawdę największym beneficjentem jego radykalnej, faszyzującej działalności. Dla Janusza Palikota NOP to kura znosząca złote jaja, ponieważ to właśnie narodowcy, stanowiący antytezę dla jego ugrupowania, mogą sprawić, iż umierający Ruch Palikota narodzi się na nowo.

           Odrodzenie polskiego ruchu narodowego to dla polskiej demokracji poważny problem. Być może nawet zagrożenie. Jednak kiedy Janusz Palikot wyraża w mediach swoje rzekome zaniepokojenie tym zjawiskiem, to jego wypowiedzi odbieram jako kiepski i niesmaczny żart. Wszak czy można rozwiązać jakiś problem, kiedy jest się jego główną przyczyną?

*****

           Nieopublikowane na tym portalu teksty publicystyczne mojego autorstwa znajdą Państwo na blogu: http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/. Serdecznie zapraszam do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka