zbigniewstefanik zbigniewstefanik
822
BLOG

Kim jest „kret”, który ryje w Platformie Obywatelskiej?

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 3

Od kilku tygodni Platforma Obywatelska ma coraz większy problem ze szczelnością i coraz bardziej, jakby to powiedzieć… Może po prostu przecieka?

Za sprawą przecieku, 29 sierpnia bieżącego roku, została ujawniona informacja, że w przypadku porażki w warszawskim referendum pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, zostanie ona mianowana przez premiera na stanowisko komisarza stolicy. Z kolei dwa tygodnie temu, w podobny sposób, pojawiło się w polskiej przestrzeni publicznej nagranie, na którym można było usłyszeć premiera Donalda Tuska, który w specyficzny sposób komentował obecność Pawła Majchera w MSW. Słowa Prezesa Rady Ministrów coraz częściej przeciekają, a prywatne rozmowy i spotkania w Platformie Obywatelskiej, rzadko kiedy pozostają prywatne! Oczywiście, gdy mowa jest o tego rodzaju upublicznionych informacjach, wszyscy liderzy Platformy Obywatelskiej nie kryją oburzenia.

Kto za tym stoi? Kto mógł do przecieku doprowadzić? W którym miejscu Platforma przecieka? Oto pytania, na które odpowiedzi szukają w partii rządzącej jej przywódcy oraz -  przecież podobno wierni - oficerowie armii Donalda Tuska.

Platforma przecieka, jednak jej przedstawiciele za całe zło, które w ostatnim czasie Platformę spotykało, winą obarczają Jarosława Gowina. Rykoszetem dostał również Jacek Żalek, a posła Johna Godsona, który podobno od dawna stał w przeciągu, z Platformy po prostu wywiało.

Wewnętrzne wybory na przewodniczącego w Platformie Obywatelskiej są już za nami. Partia rządząca przed wyborami zapowiadała, że kiedy zostanie wybrany nowy przewodniczący to wewnętrzne spory ucichną, a wewnątrz Platformy zapanuje jedność, cisza i spokój. Wybory w Platformie już się odbyły, jednak ciszy wokół Platformy, jak na lekarstwo. A i spokoju wewnątrz partii rządzącej coraz mniej. No i te przecieki...

Chociaż okres wyborczy już za Platformą to można odnieść wrażenie, że w tej partii prawdziwa walka o władzę dopiero się rozpoczęła. Być może ktoś nie zdążył złożyć na czas swojej kandydatury na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej? Być może tajemniczy „ktoś” przestraszył się swojej przegranej z Donaldem Tuskiem i wybrał strategię wojny podjazdowej?

Platforma Obywatelska nieustannie gani Jarosława Gowina za niepokorną postawę. Przedstawiciele tej partii są najwyraźniej zszokowani tym, że podczas kampanii wyborczej były minister sprawiedliwości postanowił poruszyć te kwestie, które - jego zdaniem - w Platformie, mówiąc kolokwialnie, nie grały. Teraz Gowin znajduje się w samym centrum partyjnej krytyki swoich kolegów, którzy najwyraźniej nie zamierzają mu wybaczyć jego retoryki z czasów kampanii. W tym samym czasie niewidzialny „ktoś” sabotuje wewnątrzpartyjne spawy i - chociaż wybory na przewodniczącego już za Platformą - atakuje on samego Spinacza.

Czy niewidzialny „ktoś” chce przejąć władzę w Platformie? Czy niewidzialny „ktoś” dokłada wielu starań, by partyjna gorycz, związana ze spadkiem poparcia społecznego, została przelana na Jarosława Gowina? Czy niewidzialny „ktoś”, starając się odwrócić uwagę od siebie samego i swoich popleczników, dąży do przewrotu w partii rządzącej?

Spawy Platformy Obywatelskiej zdają się być coraz mniej odporne na korozje. Jednak warto się zastanowić czy jest to skutek zużycia, czy raczej świadomego działania, bądź… no muszę to powiedzieć - wewnętrznego sabotażu? Krótko mówiąc, czy niewidzialny „ktoś” usiłuje usunąć z partii rządzącej jej Spinacza? Czy niewidzialny „ktoś” zamierza platformerskiemu Spinaczowi odebrać jego wiarygodność, jego skuteczność, no i jego… wewnątrzpartyjne stanowisko?

Wewnętrzne wybory w Platformie zakończone, ale walka o wpływy i władzę w partii rządzącej dopiero się rozkręca. 28 sierpnia bieżącego roku ośmiu łódzkich radnych, należących do klubu radnych PO, zostało usuniętych z partii. Dzień później następuje przeciek z posiedzenia krajowej rady Platformy Obywatelskiej. Przypadek?

Platforma Obywatelska i jej przedstawiciele skierowali swoje niezadowolenie przeciwko Jarosławowi Gowinowi, oskarżając tego ostatniego o wszystkie niepowodzenia partii rządzącej. Tymczasem prawdziwym problemem Platformy nie jest Jarosław Gowin, lecz narastający kłopot ze szczelnością. Rzeczywistym kłopotem Platformy Obywatelskiej nie jest kampanijna retoryka Jarosława Gowina, ale niewidzialny „ktoś”, który - najwidoczniej - na start w wewnętrznych wyborach się nie załapał lub nie zdecydował się na jawny udział w wyścigu o stanowisko przewodniczącego Platformy. Jednak ów „ktoś” prowadzi swoją sekretną batalię, narażając na szwank wizerunek swojej partii oraz na zakłopotanie, a być może utratę wiarygodności jej Spinacza.

Książę Bogusław Radziwiłł zwykł był twierdzić, iż w Rzeczypospolitej panuje taki obyczaj, iż „kiedy ktoś dokonuje żywota, to wydziera mu się poduszkę spod głowy, by się dłużej nie męczył”. Czy nowy przewodniczący Platformy Obywatelskiej dokonuje politycznego żywota? A może wręcz odwrotnie? Nowy przewodniczący partii rządzącej, pomimo wewnątrzpartyjnych trudności i silnej zewnętrznej krytyki ma się bardzo dobrze, co niewidzialnemu „ktosiowi” nie jest na rękę?

Czy niewidzialny „ktoś” robi wszystko - i jeszcze więcej - by spinacz partii rządzącej dokonał politycznego żywota? A kiedy do tego już dojdzie czy niewidzialny „ktoś” wydrze mu spod głowy jego polityczną poduszkę, by się on dłużej nie męczył i zajmie jego miejsce? Czy Platforma Obywatelska przetrwa taki przewrót? Czy partia rządząca może funkcjonować bez swojego Spinacza? Czy Platforma Obywatelska może funkcjonować bez stojącego  na jej czele Donalda Tuska?

Kim jesteś, tajemniczy „ktosiu”?

* * *

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

 

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka