Trzynastego września bieżącego roku w Sejmie RP miało odbyć się głosowanie nad ustanowieniem siedemnastego września Dniem Sybiraka. Niestety, nie doszło do tego głosowania, gdyż autor, a zarazem wnioskodawca tego projektu - poseł Prawa i Sprawiedliwości Piotr Babinetz - sam to głosowanie zbojkotował. Reguły są natomiast takie, iż aby Sejm mógł głosowanie przeprowadzić, konieczna jest obecność wnioskodawcy i autora projektu.
Tak się jednak nie stało, albowiem poseł Piotr Babinetz, wraz z całym klubem poselskim Prawa i Sprawiedliwości, opuścił gmach sejmowy w proteście przeciwko nowelizacji budżetowej proponowanej przez rząd Donalda Tuska.
Podsumujmy więc fakty: poseł PiS-u Piotr Babinetz osobiście wnioskuje o ustanowienie Dnia Sybiraka. Swój projekt przedkłada do laski marszałkowskiej, a kiedy do głosowania ma dojść, swój własny projekt bojkotuje. Żarty?
Nie, to rzeczywistość, którą obywatelom RP funduje obóz polityczny Jarosława Kaczyńskiego i jego przedstawiciele. Należy również zauważyć, iż tego dnia - w związku z zapowiedzianym głosowaniem - przybyło do Sejmu RP wielu Sybiraków. W końcu wreszcie mieli doczekać się swojego dnia, a Sejm RP miał wreszcie ich uhonorować. Tym samym uznając ich krzywdy, ich ciężką ścieżkę życiową, której przecież sami nie wybrali ponieważ to Józef Stalin wybrał za nich!!!
Ale obóz polityczny Jarosława Kaczyńskiego postanowił zakpić sobie z Sybiraków. Albowiem, kiedy tak ważne głosowanie dla środowisk sybirackich miało się odbyć, to wówczas posłów PiS-u przy ławach sejmowych nie było. Zamiast tego Klub Parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości, wraz z Jarosławem Kaczyńskim, znajdował się przed kancelarią premiera. To właśnie tam prezes PiS-u wyrażał swoje poparcie dla czterodniowych protestów w Warszawie, w których - dwa tygodnie wcześniej - drogą smsową zabronił przecież uczestnictwa pod szyldem PiS-u członkom swojej partii. Dodam, iż Jarosław Kaczyński postanowił udać się pod kancelarię premiera, by w obecności członków swojego klubu poselskiego i kamer telewizyjnych - kolokwialnie mówiąc - Donaldowi Tuskowi nawtykać. Jednak zarówno premier Donald Tusk, którego prezes przez kancelarią premiera beształ, a także związkowcy, których prezes słownie wspierał, znajdowali się tak jakby gdzie indziej. Donald Tusk był w tym czasie w Sejmie, a protestujący związkowcy przed Sejmem. W Sejmie i przed Sejmem byli również oszukani przez PiS Sybiracy, starsi i ciężko doświadczeni przez życiową drogę ludzie, o których PiS po prostu zapomniał; których PiS - tak po prostu - zignorował!
Sybiracy nadal nie mają ustanowionego przez Sejm swojego święta. Tak zadecydował PiS. Tak zadecydował prezes Jarosław Kaczyński. Tak zadecydował prezes partii, która po stokroć chwaliła się swoimi - rzekomymi - zasługami dla podtrzymania pamięci historycznej. Tak postanowił prezes PiS-u, który z polityki historycznej uczynił bardzo istotną część swojego politycznego dyskursu i swojej politycznej strategii.
Sybiracy nie mają swojego dnia ustanowionego przez Sejm RP. Albowiem prezes PiS-u daje i prezes PiS-u odbiera. Jednakże prezes PiS-u pomaga wyłącznie swoim wiernym sługom. Choć zdaje się, że nie wszystkim.
Czyż przedstawiciele środowiska Sybiraków nie wspierali profesora Ryszarda Legutki podczas jego kampanii wyborczej do europarlamentu w 2009 roku? Czyż przedstawiciele środowisk sybirackich nie zaprosili – i to kilkukrotnie - wówczas kandydata na europosła Ryszarda Legutki na swoje spotkania, by publicznie udzielić mu swojego wsparcia? Czyż kandydat na europosła Ryszard Legutko nie chwalił się wtedy wsparciem środowisk Sybiraków podczas swoich kampanijnych konferencji prasowych ?
Co prawda europoseł Ryszard Legutko to jeden z najbliższych współpracowników prezesa PiS-u Jarosława Kaczyńskiego, jednak kampania wyborcza do europarlamentu miała miejsce ponad cztery lata temu. Kto by tam pamiętał o czyimś wsparciu. Zresztą do kolejnej kampanii wyborczej do europarlamentu pozostał jeszcze niemal rok. Może w tym czasie Ryszard Legutko i Jarosław Kaczyński wymyślą jakieś wytłumaczenie dla absencji PiS-u podczas tak ważnego dla ofiar stalinizmu głosowania? Może poseł Piotr Babinetz w jakiś sposób wytłumaczy tym starszym ludziom, dlaczego najpierw zaproponował ustanowienie Dnia Sybiraka, a później sam zbojkotował swój własny projekt?
Opuszczając Sejm RP, kiedy to miało się odbyć głosowanie nad nowelizacją budżetu, Klub Parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości dokonał kolejnego happeningu. Albowiem z punktu widzenia kraju nad Wisłą, czy też raczej jego obywateli, gest ten nie miał absolutnie żadnego znaczenia. Jednak mając świadomość, iż żadne głosowanie nad projektem ustawy nie może odbyć się bez jego wnioskodawcy, czyż poseł Babinetz nie mógł pozostać na sali plenarnej, by sprawiedliwości stało się zadość, by starzy ludzie, którzy tak wiele przeżyli i tyle się wycierpieli, mieli swój dzień? Czy byłoby to zbyt wiele poświęcenia ze strony Jarosława Kaczyńskiego i jego obozu politycznego?
Przecież, biorąc pod uwagę istotę i znaczenie tego głosowania, prezes PiS-u mógł okazać się wielkoduszny i udzielić posłowi Piotrowi Babinetzowi specjalnego pozwolenia na pozostanie w Sejmie RP na czas głosowania nad projektem, którego - przypominam raz jeszcze - był autorem. Czy prezes PiS nie mógł zrobić – ten jeden raz – wyjątku i nie wyprowadzać posła Babinetza z Sejmu RP? Przecież i tak Jarosław Kaczyński wybrał kogoś innego do trzymania parasola nad swoją głową, podczas happeningu przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.
Zdaje się, że Sybiracy stali się dla PiS-u środowiskiem mało atrakcyjnym. Wszak wielu z nich już nie żyje, a przecież zmarli nie głosują...
Sybiracy są w podeszłym wieku. Ich stan zdrowia uniemożliwia im klejenie PiS-owskich plakatów i rozdawanie PiS-owskich ulotek. Czy dlatego PiS o Sybirakach zapomniał? Czy dlatego PiS postanowił z Sybiraków zakpić, ponieważ nie są oni już PiS-owi potrzebni?
Drodzy Czytelnicy, sam nie wiem czy mam się śmiać z PiS-owskiej niekonsekwencji, być może wręcz głupoty, czy mam płakać nad szkodami, które każdego dnia wyrządza obóz Czwartej RP, zarówno krajowi nad Wisłą, jak również jego obywatelom.
Polityka historyczna? Nie! Ona się w rzeczywistości nie liczy. Po prostu, ujawniona została kolejna odsłona PiS-owskiej hipokryzji.
To kolejna odsłona PiS-owskiej hipokryzji, panie prezesie Jarosławie Kaczyński i panie pośle Piotrze Babinetz!
* * *
Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:
http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/
oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:
http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html
Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.



Komentarze
Pokaż komentarze (15)