zbigniewstefanik zbigniewstefanik
450
BLOG

O politycznej metodzie PiS-u, czyli Kaczyński to nie Hitler!!!

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 4

 

 

 

Parę dni temu, wywodzący się z Ruchu Palikota poseł na Sejm wykorzystał pewien precedens, który swego czasu stworzył parlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości. Otóż piętnastego września bieżącego roku Andrzej Rozenek posłużył się - stworzonym siedem lat temu przez Antoniego Macierewicza – „skrótem myślowym” i podczas wywiadu udzielonego w Superstacji porównał Jarosława Kaczyńskiego do Adolfa Hitlera. Więcej informacji na ten temat mogą Państwo uzyskać, korzystając z poniższego linku:

 

http://www.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14609510,Rozenek_porownuje_Kaczynskiego_do_Hitlera___Ta_sama.html

 

Wypowiedź ta odbiła się w kraju nad Wisłą szerokim echem. Tego rodzaju porównanie to na tyle daleko idąca teza, iż z całą pewnością wymaga konkretnych argumentów, jednak Andrzej Rozenek nie podał żadnych, które uzasadniałyby tę wypowiedź. Spowodowało to, iż słowa Rozenka zostały powszechnie uznane za kolejny wybryk parlamentarzysty Ruchu Palikota.

Andrzej Rozenek posłużył się niewątpliwie skrótem myślowym, który był… zbyt daleko idący. Jednak ów skrót myślowy można równocześnie uznać za nieprecyzyjny. Albowiem jeśli porównanie samego Jarosława Kaczyńskiego do Adolfa Hitlera to stwierdzenie wątpliwej natury, to warto jednak poświęcić wypowiedzi posła Rozenka nieco więcej uwagi w innym kontekście.

Kontrowersyjny skrót myślowy Andrzeja Rozenka stanowi być może przełamanie pewnego tabu w debacie o politycznej działalności szeroko rozumianego obozu politycznego Czwartej RP i partii PiS – ugrupowania, które stanowi jego trzon, jego awangardę. Mówiąc wprost, kontrowersyjna wypowiedź Rozenka o Jarosławie Kaczyńskim stanowi pierwszy krok w stronę drobiazgowej debaty o naturze politycznej metody partii PiS i samego Jarosława Kaczyńskiego.

Obserwując polityczną metodę PiS-u z łatwością można się w niej dopatrzeć elementów zainspirowanych metodologią z obozów politycznych, które miały charakter totalitarny.

Totalitarna myśl zawsze jest bowiem zbudowana na silnym kulcie jednostki. To jednostka ma poprowadzić swoich wyznawców do zwycięstwa, zbawić ich i - czyniąc to - zbawić wszystkich dookoła. Zaś tych, których zbawić się nie da, jednostka ta jest zmuszona zwalczać, gdyż może dojść do pełnego zbawienia wyłącznie wtedy, kiedy to wróg zostanie pokonany.

Metoda polityczna PiS-u jest nacechowana bardzo silnym kultem jednostki. « Jarosław, Polskę zbaw! », te słowa można usłyszeć na niemal każdym politycznym wiecu obozu politycznego Czwartej RP. Metoda polityczna PiS-u ma również bardzo jasno zidentyfikowanego wroga. Tym wrogiem jest Platforma Obywatelska i premier Donald Tusk. Wedle politycznej metody PiS-u owi przeciwnicy są stygmatyzowanie jako uosobienie całego zła w kraju nad Wisłą. Aby mogło dojść do zbawienia, wpierw należy owe zło zwalczyć, tak brzmi PiS-owski przekaz.

Totalitarna myśl zakłada również ustanowienie opozycji: zbawca kontra wszyscy. Zbawca musi być antysystemowy, ponieważ jest on przecież dla swojego ludu jedyną szansą na zbawienie. Ta metoda została zastosowana w Rosji po rewolucji z lutego 1917 roku. Bolszewicy występowali przeciwko obalonemu carowi, jednak potępiali również rząd Aleksandra Kiereńskiego. Nie chcieli oni dzielić odpowiedzialności za losy kraju z innymi obozami politycznymi i do października 1917 roku w sprawowaniu władzy w Rosji - z własnego wyboru - nie uczestniczyli. Świadomie wykluczali się oni ze wszystkich struktur, które kojarzono wówczas z jakimkolwiek ośrodkiem sprawującym władzę w Rosji. Dopiero po dokonaniu październikowego zamachu stanu, który z rewolucją nie miał nic wspólnego, wprowadzili oni swoje rządy.

Metoda polityczna PiS-u jest także nacechowana antysystemowością. Jarosław Kaczyński postanowił sam wykluczyć się z obrad Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Zaś posłowie Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość zaczynają wykluczać się z istotnych - z punktu widzenia Rzeczypospolitej i jej obywateli - głosowań. Przypominam, iż postanowili oni opuścić salę obrad parlamentarnych, kiedy to trzynastego września bieżącego roku Sejm głosował nad nowelizacją budżetu.

PiS-owska retoryka również w swojej wymowie sytuuje obóz polityczny Jarosława Kaczyńskiego przeciwko wszystkim ugrupowaniom politycznym w Polsce. W swoim wystąpieniu przed Kancelarią Premiera z trzynastego września bieżącego roku, Jarosław Kaczyński stwierdził: „oni są wszyscy w opozycji do Prawa i Sprawiedliwości”. Z jednej strony wszystkie partie polityczne, które reprezentują niemiecko-rosyjskie kondominium i całe zło III RP, a z drugiej strony partia Prawo i Sprawiedliwość, która musi walczyć z wszystkimi ugrupowaniami, by zbawić Polskę i jej obywateli.

Myśl totalitarna musi mieć swój mit założycielski, by zalegitymizować się pośród swoich wyznawców i uzasadnić swoje poczynania. Mitem, którym miał uzasadnić wszystkie nazistowskie przedwojenne zbrodnie stanowiło podpalenie Reichstagu przez rzekomego komunistę narodowości żydowskiej.

Polityczna metoda PiS-u również posiada swój mit. Tym mitem jest rzekomy zamach smoleński i „usilne dążenia do prawdy zespołu Macierewicza”. Już teraz ów mit uzasadnia, pośród wyznawców Jarosława Kaczyńskiego, antysystemową retorykę prezesa PiS-u. Mit smoleńskiego zamachu jest dostatecznie zakorzeniony w kraju nad Wisłą. W sprzyjających okolicznościach (i po ewentualnym zwycięstwie PiS-u w przyszłych wyborach parlamentarnych) mit smoleńskiego zamachu będzie dostatecznie silny, by zalegitymizować Czwartą RP i jej... funkcjonowanie w Polsce.

Andrzej Rozenek użył zbyt daleko idącego i nieprecyzyjnego skrótu myślowego. Czyniąc to zdyskredytował się on w oczach polskiej opinii publicznej, która w zdecydowanej większości uznała porównanie Jarosława Kaczyńskiego do Adolfa Hitlera za nadużycie. Porównanie to jest faktycznie nietrafione. Albowiem nie sam Jarosław Kaczyński, ale jego polityczna metoda stanowi przedmiot, w którym można dopatrzyć się cech charakterystycznych dla minionych totalitaryzmów. By myśl totalitarna mogła się rozwijać, potrzebne jest bowiem spełnienie czterech głównych warunków:

a.      silny kult jednostki;

b.     precyzyjnie zidentyfikowany i zdefiniowany wróg;

c.      charakter antysystemowy i status wodza: sam przeciwko wszystkim;

d.   założycielski mit, by zalegitymizować wodza, jego przywództwo i wyższość jego racji nad wszystkimi racjami

Polityczna metoda PiS-u spełnia te cztery warunki i powinna ona stać się obiektem szerszej debaty w polskiej przestrzeni publicznej. Nie chodzi o to, by kogoś stygmatyzować czy stygmatyzować jego obóz polityczny, za pomocą zbyt daleko idących i nieprecyzyjnych skrótów myślowych. Chodzi o to, by reagować, kiedy zapala nam się lampka alarmowa. A polityczna metoda PiS-u powoduje, iż owa lampka alarmowa się zapala i warto o tym otwarcie rozmawiać. Czy uczymy się historii wyłącznie po to, by ją znać? Czy może uczymy się historii przede wszystkim po to, by wyciągać z niej pewne wnioski na przyszłość?

Nie porównuję Jarosława Kaczyńskiego do Hitlera, a owe porównanie uznaje za nietrafione. Jednak uważam, iż polityczna metoda PiS-u jest czymś, o czym warto..., o czym powinno się rozmawiać w kraju nad Wisłą.

 

* * *

 

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

 

http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

 

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

 

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

 

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka