Niezależne rosyjskie media na emigracji (np. Meduza, Novaya Gazeta Europe, Vot Tak) coraz częściej informują o poważnych problemach społecznych wywoływanych przez weteranów powracających z wojny w Ukrainie. Relacje te wskazują na wysoki odsetek przestępstw, w tym brutalnych zabójstw, przemoc domową oraz szerzący się zespół stresu pourazowego (PTSD).
"Do końca czerwca 2025 roku Kreml informował, że do domu wróciło 137 tys. żołnierzy. Według analizy "Novaya Gazeta Europe" co najmniej 6 proc. z nich zostało już skazanych za przestępstwa karne, w tym morderstwa. Te oficjalne statystyki pokazują jedynie fragment rzeczywistości, bo wiele drobniejszych spraw jest poza systemem.
- Mój znajomy z rejonu Syberii został obrabowany przez weteranów. Wspominał, że zachowywali się jak dzicz. Sporo mężczyzn wraca z wojny jako niepełnosprawni albo psychicznie niestabilni - mówi Michaił, specjalista z branży IT, który Rosję opuścił tuż przed atakiem na Ukrainę.
Olga opowiada o swojej koleżance, która mieszka niedaleko szpitala, gdzie trafiają ranni żołnierze, wielu z nich nie ma kończyn. Kobieta boi się tamtędy chodzić.
- Z moich rodzinnych stron do wojska poszło dużo marginesu społecznego, bo można było bardzo dobrze zarobić. Część wróciła z PTSD (syndrom stresu pourazowego - red.). Słyszałem o mężczyźnie, który po powrocie wziął szpadel, okopał się koło domu i czuwał. Sąsiedzi filmowali go z okna i śmiali się, że "w okopie na podwórku siedzi" - opowiada Nikita.
I dodaje: - Państwo udaje, że ten problem nie istnieje.
Wielu rosyjskich żołnierzy wraca w trumnach, ale nie każda rodzina ma "szczęście" pożegnać bliskiego. - Jeden chłopak z mojej klasy zginął w maju, bardzo długo nie mogli wydobyć ciała, bo podobno był ostrzał. Nie wiem, czy w końcu się udało - słyszę.
Bez ciała państwo nie wypłaca zasiłku pogrzebowego.
Dochodzi też do koszmarnych pomyłek.
- Osobiście znam chłopaka, który był profesjonalnym żołnierzem, służył w Specnazie (nazwa elitarnych jednostek specjalnych sił zbrojnych - red.) rodzina usłyszała, że zginął. Przyjechało ciało. Trumna z okienkiem. Rodzina patrzy, a to nie ten człowiek. Przez sąd musieli udowadniać, że to pomyłka. Okazało się, że chłopak, który miał przyjechać w trumnie, żyje - opowiada Nikta."


Komentarze
Pokaż komentarze (9)