zdzisiek zdzisiek
85
BLOG

Tęsknoty za nieśmiertelnością.

zdzisiek zdzisiek Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

26 czerwca 1977 r.
 
Kim jest człowiek (społeczność ludzka)? Tęsknoty za nieśmiertelnością.
 
Z jednej strony człowiek zdobywa się na czyny podłe, zbrodnicze, prymitywne. Jak mówi się niekiedy: „jest on gorszy od zwierząt” Z drugiej strony osiąga szczyty dobroci i mądrości. Czy obserwując jak daleko zaszedł w zrozumieniu świata, siebie, obserwując jego osiągnięcia w nauce, technice, filozofii, sztuce nie można dojść do przekonania, że jest geniuszem, że jest obrazem Boga?
Życie ludzi, ich boskość są krótkotrwałe, jak pojawiające się i znikające meteoryty? Może dojdzie kiedyś do tego, że człowiek zabezpieczy przetrwanie siebie, rodzaju ludzkiego na wieczność lub przynajmniej na tak długo by nim się nasycić? Może w tym sensie, tzn. człowiek rozumiany jako ludzkość jest nieśmiertelny? A może dojdzie on kiedyś do tego, że upora się ze śmiercią, z przemijaniem jednostek? Ludzie przestaną być meteorytami? To ostatnie stadium człowieka będzie wieczne? Jaka w tym pociecha dla nas, żyjących teraz śmiertelników? Wolę wierzyć w nieśmiertelność duszy mojej, dusz osób bliskich i dusz wszystkich ludzi. Czy życie wieczne to może tylko marzenia, bo trudno sobie wyobrazić wieczność jednostek, całej ludzkości, wieczność życia na Ziemi, wieczność naszej planety, naszego słońca, naszej galaktyki itd.? Czy człowiek odkryje kiedyś całą prawdę o świecie, o zachodzących procesach, o życiu, czy opanuje przemijanie? A jeśli nie, to czy ma znaczenie to, na jakim etapie zrozumienia się znajdujemy? I tak nie „przeskoczymy” siebie, nie staniemy się wieczni. Po co żyć wiecznie, czy nie „zanudzilibyśmy się na śmierć”. Wystarczy tyle życia ile nam dano, niech nasi następcy też trochę pożyją i pokombinują.
Czy człowiek powinien dążyć do bycia szczęśliwym poprzez świadome łączenie się z przyrodą, ze światem, poprzez odczuwanie świata, bez zbytniego rozumowania, bez kombinowania, dociekania, bez ludzkiej pychy by być ponad przyrodą, by być czymś więcej niż przyroda? Czy z kolei wychodzenie w swym myśleniu ponad przyrodę, poza kosmos nie jest już samo w sobie poza kosmiczne- boskie? Czy człowiek powinien wtopić się w przyrodę, być wobec niej pokorny, czy powinien starać się wyjść poza nią, stawać się obrazem Absolutu? Czy takie dążenie jest utopijne, jest urojeniem ludzkiego umysłu, jego pychą, czy jest jego powołaniem?
Czy Bóg jest poza kosmiczny, ponad kosmiczny, czy Bóg to Kosmos? Czy Bóg to Ktoś ponad pojęciami, poza poznaniem, poza ludzkimi możliwościami zrozumienia?
Czym jest nasza świadomość? Czy świadomość ludzka może wyjść poza przyrodę, poza kosmos? Czy istnieje Pozakosmos? Człowiek jest jaki jest. Umysł nasz jest jednak ograniczony, nieboski i nigdy nie odpowie na te pytania, jest skazany na niekończące się szukanie, dociekanie. Czy „świadomość” boska jest świadomością innej „natury” niż świadomość ludzi, jest ona dla nas niepojęta, czy jest tej samej „natury” tzn. że człowiek jest obrazem Boga, a jego świadomość jest wycinkiem, ziarenkiem, odbiciem świadomości boskiej?
Czy człowieczeństwo nie polega na wybijaniu się ponad przyrodę, ponad zwierzęcość, na współ kształtowaniu swego życia, na tworzeniu nowych wartości (być może utopii i pozorów)? Czy człowiek jako część przyrody aby mógł być szczęśliwym musi świadomie upodobnić się do zwierząt, do przyrody, blokując umysł, który od tej przyrody go wyróżnia? Czy wyróżnia? Przyroda nie składa się z jednakowo myślących i czujących istot. Robak inaczej czuje niż kamień, pies inaczej niż robak. Człowiek czuje po ludzku, jest to zgodne z jego naturą. Z jednej strony człowiek stara się odrzucić to co jest w nim przejęte z przyrody i jest złe np. zwierzęcą agresję, z drugiej strony dąży do bycia szczęśliwym poprzez świadome łączenie się z przyrodą, z ziemskim światem, poprzez odczuwanie świata, bez zbytniego komplikowania, bez ludzkiej pychy, by być ponad przyrodą.
Czym jest nasza świadomość? Czy ma doprowadzić tylko do uspokojenia, do tego by nie lękać się śmierci, bez względu na to czy jest ona kresem, czy przejściem do innego „świata”, do innych form, do innego wymiaru istnienia? Co z kwestią dobra i zła czynionego za życia? Człowiek nie jest ani dobrem ani złem? Jest jaki jest? Czy liczy się ludzkie dążenie do czegoś? Czy jest się takim jakim się jest, jakim stworzyła cię przyroda? Bezwolnym? Czy świat istnieje, czy to tylko iluzja? Czy ja istnieję, czy to iluzja? Czy osiągnięcie stanu uspokojenia, jest warunkiem osiągnięcia szczęścia, jest największą wartością dla człowieka? Jak? Jakimi drogami do takiego stanu ducha dojść? Czy szczęście i nieszczęście nie są stanami ludzkiej wyobraźni? Czy człowiek może zrozumieć świat, istnienie? Czy może stać się ze światem jednością? Już jest jednością, jeśli jest?
Czy życie ma sens? Czy śmierć ma sens? Czy myślenie ma sens? Czy nieżycie ma sens? Czy bycie dobrym lub złym ma znaczenie?
 
 
 
.
 

 

http://zdizek.blog.onet.pl
zdzisiek
O mnie zdzisiek

Stan mojego ducha Anno Domini 2013. Od dawna mocno mnie denerwuje neoliberalna polityka gospodarcza zainicjowana po 1989 roku przez gospodarczych liberałów z Kongresu Liberalno-Demokratycznego i Leszka Balcerowicza i prowadzona przez kolejne rządy. Doktryny Friedmana stały się ideologią. Jej ortodoksyjni wyznawcy porzucili zupełnie empirię a neoliberalne, doktrynalne myślenie uznali za jedynie słuszne. Dużo złego przyniosła polityka monetarna wprowadzona i realizowana przez Balcerowicza i „Radę Polityki Pieniężnej”. Polityka monetarna w połączeniu z koszmarną, niesprawiedliwą prywatyzacją i prowadzoną be umiaru i bez sensu wyprzedażą krajowego majątku zamiast upragnionego szybkiego rozwoju naszej gospodarki i zmniejszania dystansu do gospodarek rozwiniętych powodowały marnowanie potencjałów tkwiących w naszej gospodarce i naszym społeczeństwie, tłamsiły gospodarkę i przynosiły pauperyzację, biedę, marginalizację i upokorzenie dużej części naszego społeczeństwa. Mocno mnie frustruje również polityka i postawy naszych neoliberałów dotyczące sfer pozagospodarczych, wyszydzanie i walka z patriotyzmem, z tradycją, zapominanie o bohaterach z przeszłości. Postawy lekceważenia i wyszydzania naszego Prezydenta, Lecha Kaczyńskiego a po katastrofie smoleńskiej lekceważenie ofiar katastrofy, walka z obywatelami, którzy czuli wobec nich żałobę i potrzebę ich uczczenia i karygodne podejście do śledztwa były i są dla mnie przygnębiające. Główne grzechy neoliberalnej polityki gospodarczej i przyczyny zbyt powolnego rozwoju naszego kraju. Są cztery główne przyczyny, czy trzy grupy przyczyn, które nie zapewniły możliwie szybkiego rozwoju naszej gospodarki i poprawy poziomu życia dużej części naszego społeczeństwa.: • Zła polityka finansowa, a w szczególności polityka powodująca wygórowaną wartość złotego wywołująca niekorzystne relacje w handlu z zagranicą i obniżająca sztucznie, niepotrzebnie siłę nabywczą naszego społeczeństwa (ciągłe, bez opamiętania podnoszenie stóp procentowych) • Dzika, nieracjonalna, prowadzona bez żadnych zahamowań sprzedaż narodowego majątku • Dzika, niesprawiedliwa prywatyzacja • Zła, bardzo niesprawiedliwa dystrybucja dochodów i dóbr http://zdzislawdzialecki.republika.pl/ http://zdizek.blog.onet.pl/?p=837

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości