zdzisiek zdzisiek
212
BLOG

Z czego wynikają lęki?

zdzisiek zdzisiek Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

14 lipca 1977 r.
Kłopoty z psychiką.
 
Bardzo trudno jest mi się otworzyć na nowe środowiska, nowo poznanych ludzi, nawet gdy odbieram je /ich/ od razu pozytywnie, czuję ich życzliwość i to że mogę im zaufać. Jest to chorobliwe, wręcz organiczne, zakodowane tak głęboko, że żadne racjonalne argumenty nie mają tu żadnego znaczenia. Cholerne kompleksy, ale i świadomość rzeczywistych ograniczeń takich jak choćby brak elokwencji, umiejętności improwizacji powodują lęki przed otwarciem się, przed zabieraniem głosu. Czy boję się, że nie zostanę zaakceptowany? Tak trudna asymilacja z nowym środowiskiem nie wynika chyba ze zbyt wygórowanego egocentryzmu i narcyzmu, z obawy przed ośmieszeniem się? Przecież od dawna nie zależy mi zbytnio na opinii innych. A może się mylę? W pewnej mierze do takich zachowań przyczyniają się zmęczenie psychiczne i niedyspozycje fizyczne (zakłócenia w spaniu-ciągły niedosyt snu), ale główne przyczyny leżą chyba w barierach psychicznych. W środowiskach znanych mi już od dawna, z osobami z którymi utrzymuję częste kontakty, czuję się bezpiecznie i dolegliwości te nie stanowią aż takiego problemu. Po prostu wiem, że osoby te znają mnie dokładnie, znają moje pozytywne i negatywne strony, moje możliwości, również moje wpadki i grzeszki? Nie mam przed nimi nic do ukrycia i do odkrycia? Wszystko dzieje się w miarę naturalnie. Nie ma znaczenia to czy akurat milczę czy mówię, czy „dłubię w nosie”. Wiem, że mnie akceptują takiego jakim jestem.
 
 
 
Lipiec 1977.
 
Na czym polega onieśmielenie? Z czego wynikają lęki?
 
Czy naprawdę tak mi zależy na akceptacji przez nowe środowisko? Czy tak bardzo boję się ośmieszyć? Z czego to wynika? Czy wynika to stąd, że jako dziecko byłem może narcystyczny i do tej pory tej cechy do końca się nie pozbyłem? Czy kompleksy, nieśmiałość wynikają z egocentryzmu i narcyzmu, ze zbytniego skupienia się na sobie? W czasie spotkania z grupą nowo poznanych osób dzieje się ze mną coś dziwnego. Im silniejsze postanowienie i nastawienie na to aby być naturalnym, rozluźnionym, tym większe następuje spięcie i tym większa niemożność, wręcz paraliż. Co robić by nie myśleć o tym by być rozluźnionym, by być swobodnym zwłaszcza przed i na początku spotkania, by potoczyło się wszystko naturalnie, „bez myślenia”? Wydaje się to takie proste.. A jednak proste nie jest. Na pewno nie zależy mi na tym, by błyszczeć. Nie jest dla mnie niczym strasznym zła o mnie opinia innych. Wiem z doświadczenia, że ważne są moje zachowania w pierwszych chwilach, w pierwszych kontaktach. Po fatalnym początku, trudno stać się rozluźnionym później i przy następnych spotkaniach. Taka metamorfoza byłaby dziwna, a czasami szokująca dla wszystkich, choć na pewno pożądana. Z doświadczeń wiemy, że najlepszym lekarstwem na miarę szybkie pokonywanie barier między ludźmi jest wspólne działanie. Skupienie uwagi na wspólnym działaniu nie rozprasza, nie pozwala na stwarzanie niepotrzebnych, bzdurnych, wydumanych problemów, zbliża nawzajem do siebie, wzmacnia psychicznie i przywraca wiarę w siebie a i otoczenie wydaje się bardziej przyjazne.
 

 

Lipiec 1977.
 
Hamulce.
 
Mam jakieś nie racjonalne, silne hamulce przed używaniem w czasie mówienia zbyt bogatego, wyszukanego, kwiecistego słownika. Wypowiadając jakieś używane mniej powszednio słowa mam uczucie niestosowności, popisywania się. Utrudnia to wypowiadanie się, gdyż słowa potoczne nie zawsze oddają wiernie, całościowo sens tego co chce się przekazać. Dużo mniejsze tego typu hamulce występują u mnie przy pisaniu. Używanie wyszukanych, adekwatnych do sensu wypowiedzi słów i zwrotów znakomicie ułatwia tą wypowiedź , jeśli jednak jest to nagminne, niepotrzebne, jeśli słówek takich używa się do zakomunikowania prostych myśli, czy myśli które można oddać zwykłymi słowami to takie praktyki śmieszą. Czasami wydaje mi się, że moje myślenie jest dość powolne. Odbieram zrazu to co się dzieje obok mnie bardziej intuicyjnie niż werbalnie. Potrzebuję trochę czasu, by odczucia przyjęły kształt werbalny, dlatego moje wypowiedzi są niezborne, „ciężkie i kulawe”, choć z drugiej strony chyba nie jestem na bakier z myśleniem logicznym, analitycznym i syntetyzującym, lubię analizować matematyczne i fizyczne zagadnienia, rozwiązywać zadania.
 
....................Dziwne, ale na alkoholowym rauszu werbalizacja przebiega u mnie zdecydowanie szybciej, a potok słów jest zdecydowanie większy.
 
 
 
http://zdizek.blog.onet.pl
zdzisiek
O mnie zdzisiek

Stan mojego ducha Anno Domini 2013. Od dawna mocno mnie denerwuje neoliberalna polityka gospodarcza zainicjowana po 1989 roku przez gospodarczych liberałów z Kongresu Liberalno-Demokratycznego i Leszka Balcerowicza i prowadzona przez kolejne rządy. Doktryny Friedmana stały się ideologią. Jej ortodoksyjni wyznawcy porzucili zupełnie empirię a neoliberalne, doktrynalne myślenie uznali za jedynie słuszne. Dużo złego przyniosła polityka monetarna wprowadzona i realizowana przez Balcerowicza i „Radę Polityki Pieniężnej”. Polityka monetarna w połączeniu z koszmarną, niesprawiedliwą prywatyzacją i prowadzoną be umiaru i bez sensu wyprzedażą krajowego majątku zamiast upragnionego szybkiego rozwoju naszej gospodarki i zmniejszania dystansu do gospodarek rozwiniętych powodowały marnowanie potencjałów tkwiących w naszej gospodarce i naszym społeczeństwie, tłamsiły gospodarkę i przynosiły pauperyzację, biedę, marginalizację i upokorzenie dużej części naszego społeczeństwa. Mocno mnie frustruje również polityka i postawy naszych neoliberałów dotyczące sfer pozagospodarczych, wyszydzanie i walka z patriotyzmem, z tradycją, zapominanie o bohaterach z przeszłości. Postawy lekceważenia i wyszydzania naszego Prezydenta, Lecha Kaczyńskiego a po katastrofie smoleńskiej lekceważenie ofiar katastrofy, walka z obywatelami, którzy czuli wobec nich żałobę i potrzebę ich uczczenia i karygodne podejście do śledztwa były i są dla mnie przygnębiające. Główne grzechy neoliberalnej polityki gospodarczej i przyczyny zbyt powolnego rozwoju naszego kraju. Są cztery główne przyczyny, czy trzy grupy przyczyn, które nie zapewniły możliwie szybkiego rozwoju naszej gospodarki i poprawy poziomu życia dużej części naszego społeczeństwa.: • Zła polityka finansowa, a w szczególności polityka powodująca wygórowaną wartość złotego wywołująca niekorzystne relacje w handlu z zagranicą i obniżająca sztucznie, niepotrzebnie siłę nabywczą naszego społeczeństwa (ciągłe, bez opamiętania podnoszenie stóp procentowych) • Dzika, nieracjonalna, prowadzona bez żadnych zahamowań sprzedaż narodowego majątku • Dzika, niesprawiedliwa prywatyzacja • Zła, bardzo niesprawiedliwa dystrybucja dochodów i dóbr http://zdzislawdzialecki.republika.pl/ http://zdizek.blog.onet.pl/?p=837

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości