zdzisiek zdzisiek
225
BLOG

Przekornie o roli słów, znaczeniu czytania i o deklaracji miłośc

zdzisiek zdzisiek Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

Listopad 1987 r
 
Przekornie o roli słów, znaczeniu czytania i o deklaracji miłości do całego świata.
(po dzisiejszych, butnych telewizyjnych wypowiedziach i deklaracjach.)
 
Przekornie o roli słów.
 
Dawniej nie potrzeba było zbyt dużej ilości słów, często wypowiadanych, by być i czuć się z kimś blisko, bezpiecznie. Słowa miały swoją wagę i wystarczały na długo. Można było być pewnym stałości uczuć i związków. Dzisiaj jest tyle zagrożeń. tyle niestabilności, układy zmieniają się tak często, że istnieje potrzeba ciągłego przypominania, ciągłego odnawiania relacji, a i tak nie można całkowicie wyeliminować niepewności. Nie jest się pewnym siebie ani innych. Lawiną słów chce się tworzyć rzeczywistość, budować, wymuszać więzi. Oczywiście nie można niedoceniać słów, słowa liczyły się zawsze, waga ich jest i była zawsze wielka, bez nich trudno jest cokolwiek budować, trudno jest też budować zaufanie. Ale dzisiaj słów jest chyba za wiele. Zatracają one swoją moc, swoje znaczenie.
 
 
O deklaracjach miłości do całego świata.
 
Czy stwierdzenie, że kochamy cały świat, wszystkich ludzi nie jest stwierdzeniem mocno przesadzonym? Trzeba docenić intencję wypowiadających takie słowa. Są one dla nich drogowskazem, drogą, po której chcą kroczyć. Niemniej są one tylko nieweryfikowalną deklaracją. Czy nie przypisujemy sobie na wyrost gotowości do miłości wszystkich? Czy nie jest w tym dużo pychy i zarozumialstwa? Czy stać nas na bezwzględne poświęcenie i przebaczenie, które są miarami miłości? Czy stać nas na tak wielkie poświęcenia dla innych jakie jest udziałem np. Matki Teresy, czy osób zajmujących się niepełnosprawnymi, upośledzonymi? Czy mamy prawo się z nimi porównywać? Czy nie wystarczy poprzestać na stwierdzeniu, że staramy się być wobec innych tolerancyjni, życzliwi, nie zawistni, pomocni? Jak wygląda w świetle tych górnolotnych deklaracji nasze codzienne współżycie z bliźnimi? Jak wygląda nasz stosunek do ludzi starych, ułomnych, do ich upodobań i przyzwyczajeń, jak wygląda nasza gotowość do dzielenia się z nimi ich troskami, radościami? Czy potrafimy życzliwie i cierpliwie wysłuchiwać ich wspomnień? Czy nie zapominamy o tych, których już nie ma, czy potrafimy docenić ich dokonania, życzliwie spojrzeć na ich życie? Jak często chcemy się podzielić z innymi tym co jest dla nas drogie, wartościowe?
 
 
Przekornie o znaczeniu czytania.
 
Mamy dziś dość często do czynienia z intelektualną pychą, intelektualnym pozerstwem. Jeśli oczytanie, erudycja prowadzi tylko do doskonałej elokwencji i nie towarzyszy temu proces otwierania się na ludzi, istoty żywe i świat w ogóle, to jest to rozwój ograniczony, jeśli prowadzi do wykształcenia cynizmu, poczucia własnej wyższości i drwin z tzw. maluczkich to jest to proces szkodliwy. Traktowanie wszystkich tych, którzy nie mają perfekcyjnej, zupełnej, szczegółowej, drobiazgowej, faktograficznej wiedzy, którą można zdobyć tylko poprzez czytanie wszystkich modnych książek i oglądanie będących na topie filmów jako osób prymitywnych i ułomnych jest wyrazem pychy. Ciekawe, czy ci perfekcyjni w swym mniemaniu jajogłowi są w stanie rozróżnić rosnące na polu kartofle od buraków, czy są w stanie odczuwać świat w inny sposób niż tylko poprzez czytanie i oglądanie filmów, czy mają w sobie choć trochę wdzięczności dla osób ciężko pracujących, wytwarzających materialne dobra z których korzystają na co dzień? Jeśli czytanie, oglądanie są traktowane jako źródła wiedzy o świecie, o życiu, o zachodzących relacjach międzyludzkich, źródła wiedzy psychologicznej, filozoficznej, socjologicznej, praktycznej, jako środki do rozwijania osobowości, to spełniają niezwykle pozytywną, wręcz wzniosłą rolę, i są powodem do dumy. Jeśli jednak mają stanowić tylko powód do pychy i zarozumialstwa, jeśli nie towarzyszy im elastyczność myślenia i umiejętność współżycia, to lepiej być nieoświeconym i „głupim”. Lepiej mieć do czynienia z nieporadnymi, prostymi ludźmi niż z osobami oświeconymi, próżnymi, zaliczającymi siebie do elity, a faktycznie poddającym się groźnym schematom myślenia. Wspaniały wynalazek ludzi polegający na przekazywaniu faktów, myśli, nastrojów, idei itd. w postaci doskonałego zapisu graficznego jakim jest pismo ma już tysiące lat tradycji i jest wyrazem ludzkiego geniuszu i jeszcze długo pozostanie na usługach nas ludzi, ale dziś już nie tylko czytanie jest pomocne do intelektualnego i duchowego ubogacania. Człowiek wymyślił inne równie wspaniałe pomoce. Dziś nawet kilkuset tysięczne serie książek i gazet nie docierają do tylu odbiorców co przekaz radiowy i telewizyjny
 

 

http://www.zdzislawdzialecki.republika.pl/index.html
zdzisiek
O mnie zdzisiek

Stan mojego ducha Anno Domini 2013. Od dawna mocno mnie denerwuje neoliberalna polityka gospodarcza zainicjowana po 1989 roku przez gospodarczych liberałów z Kongresu Liberalno-Demokratycznego i Leszka Balcerowicza i prowadzona przez kolejne rządy. Doktryny Friedmana stały się ideologią. Jej ortodoksyjni wyznawcy porzucili zupełnie empirię a neoliberalne, doktrynalne myślenie uznali za jedynie słuszne. Dużo złego przyniosła polityka monetarna wprowadzona i realizowana przez Balcerowicza i „Radę Polityki Pieniężnej”. Polityka monetarna w połączeniu z koszmarną, niesprawiedliwą prywatyzacją i prowadzoną be umiaru i bez sensu wyprzedażą krajowego majątku zamiast upragnionego szybkiego rozwoju naszej gospodarki i zmniejszania dystansu do gospodarek rozwiniętych powodowały marnowanie potencjałów tkwiących w naszej gospodarce i naszym społeczeństwie, tłamsiły gospodarkę i przynosiły pauperyzację, biedę, marginalizację i upokorzenie dużej części naszego społeczeństwa. Mocno mnie frustruje również polityka i postawy naszych neoliberałów dotyczące sfer pozagospodarczych, wyszydzanie i walka z patriotyzmem, z tradycją, zapominanie o bohaterach z przeszłości. Postawy lekceważenia i wyszydzania naszego Prezydenta, Lecha Kaczyńskiego a po katastrofie smoleńskiej lekceważenie ofiar katastrofy, walka z obywatelami, którzy czuli wobec nich żałobę i potrzebę ich uczczenia i karygodne podejście do śledztwa były i są dla mnie przygnębiające. Główne grzechy neoliberalnej polityki gospodarczej i przyczyny zbyt powolnego rozwoju naszego kraju. Są cztery główne przyczyny, czy trzy grupy przyczyn, które nie zapewniły możliwie szybkiego rozwoju naszej gospodarki i poprawy poziomu życia dużej części naszego społeczeństwa.: • Zła polityka finansowa, a w szczególności polityka powodująca wygórowaną wartość złotego wywołująca niekorzystne relacje w handlu z zagranicą i obniżająca sztucznie, niepotrzebnie siłę nabywczą naszego społeczeństwa (ciągłe, bez opamiętania podnoszenie stóp procentowych) • Dzika, nieracjonalna, prowadzona bez żadnych zahamowań sprzedaż narodowego majątku • Dzika, niesprawiedliwa prywatyzacja • Zła, bardzo niesprawiedliwa dystrybucja dochodów i dóbr http://zdzislawdzialecki.republika.pl/ http://zdizek.blog.onet.pl/?p=837

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości