Nasz człowieczy umysł ma skłonności do ulegania sugestiom, myślowym prądom. Ma też tendencje do wpadania w myślowe koleiny. Cechuje go też myślowa, ideowa, poglądowa bezwładność. Trudno jest nam wyskoczyć z myślowych kolein. Potrzebne są do tego odpowiednie nastawienie, otwartość na myślenie odmienne od naszego, myślowy wysiłek i dużo dobrej woli.
Człowiek współczesny choruje na przemądrzałość. W świecie społeczeństw i społeczności rozwiniętych, bogatych istnieją obok siebie z jednej strony otwartość, empatia z drugiej strony arogancja i pogarda wobec świata zacofania i biedy. Również z wieloma przejawami arogancji, buty i pogardy spotykamy się wśród ludzi elit w stosunku do ludzi z nizin społecznych w ramach jednego społeczeństwa.
W naszym kraju przemądrzałość wielu polityków, elit i grup społecznych jest bardzo widoczna. Z aroganckimi, przemądrzałymi politykami, publicystami, ludźmi elit spotykamy się ogromnie często. Niektórzy redaktorzy prowadzący programy telewizyjne w swej zarozumiałości i poczuciu, że ich myślenie jest nowoczesne, jedynie poprawne i w odbieraniu prawa dyskutantom do prezentacji poglądów różniących się od ich własnych osiągnęli szczyty sięgające ortodoksji. Jakże często redaktorzy odbierają głos osobom mającym inne niż oni poglądy. Sterują narracją programów tak, by przypadkiem nie zostały podważone ich z góry założone wnioski.
Brak pokory, przekonanie, że nasze poznanie tajników świata i życia jest już na tyle zaawansowane i wystarczające aby móc inne poglądy traktować jako nieuprawnione, poczucie prawie nieomylności jest naszym, ludzi współczesnych częstym grzechem
Dawniej elity i grupy społeczne, które uważały się za uprawnione do formułowania obowiązujących wszystkich członków naszego społeczeństwa idei, poglądów, wyznaczania zasad współżycia i prawa były procentowo niewielkie. Dziś osób pretendujących do takich uprawnień jest coraz więcej. Coraz trudniej jest o konsensus. Atmosfera nienawiści prawie go wyklucza.
Tak jak dawniej chorobą stosunków społecznych w naszym kraju była ideologia komunistyczna tak obecnie chorobą jest ideologia neoliberalna. Choroba ta sprzyja temu, by koleiny w które wpada nasze myślenie zaprowadziły nas do ciemnych zaułków naszego egoizmu, do obojętności wobec bliźnich, do stawiania wyżej przestrzegania neoliberalnych doktryn niż pomagania współobywatelom potrzebującym pomocy.
Ciągle osoby i grupy z kręgów tzw. liberalnych są przekonane o swoim nowoczesnym, liberalnym myśleniu. Wbrew ich przekonaniom, że ich myślenie jest racjonalne, zdroworozsądkowe, pragmatyczne podłożem ich myślenia są sztywne, niesprawdzające się doktryny neoliberalnych teorii.
Rozwój człowieka, myślowy, cywilizacyjny jest naszym wyróżnikiem, nobilitacją w świecie przyrody. Póki co, nikt rozwoju nie jest w stanie powstrzymać (musiałoby dojść do światowego kataklizmu). Ale czy my, ludzie nie możemy zapanować nad jakością tych rozwojowych procesów? Czy nie możemy już dojrzeć do tego, by odbywał się on w harmonii, w poszanowaniu tego co „nowe” i co „stare”? Czy rozwojowi muszą towarzyszyć nienawistne walki, w których nie przebiera się w środkach? Czy ludzie przyjmujący za swoje nowe idee, nowe myślowe horyzonty, postawy nie mogą czynić tego szanując jednocześnie to, co minione, zastane? Nasze elity i osoby uważające że należą do tej lepszej części społeczeństwa odnoszą się do społeczeństwa jako ogółu pogardliwie, uważając przesadnie, że mocno odstaje od społeczeństw rozwiniętych zapominając przy tym o swoich korzeniach, o pokoleniach rodziców, babć i dziadków
Wydaje mi się, ze również kwestia zachowania świeckości państwa i jego rozdziału od sfery religijności jest u nas stawiana niezbyt rozsądnie. Obawy przed religijną ortodoksją przyjmują u nas bezzasadnie formę ostrych lęków, a właściwie strachu, a strach nie jest dobrym doradcą.
Rozdział kościoła i państwa i rozdział troski państwa o świeckość i o doczesne dobra wspólnoty, o materialny byt obywateli od ich sfery duchowości i religijności nie oznacza, że państwo nie powinno pozwalać obywatelom na uzewnętrznianie i upublicznianie w pokojowy, rozsądny sposób tych duchowych wartości i na kultywowanie wspólnotowej tradycji i pamięci, nie oznacza, że miejscem dla wyznawania tych wartości mogą być tylko „katakumby. Państwo świeckie działa przecież na tym samym terytorium na którym jego obywatele jako wspólnoty wyrażają swoją duchowość. Wspólnota terytorialna obejmuje wspólnotę państwową o charakterze świeckim i wspólnoty duchowe, religijne i inne wspólnoty społeczne i obywatelskie. Ważne jest tylko, by we współżyciu obywateli zachowany był we wszystkim umiar i rozwaga, by duch otwartości i tolerancji przeważał nad myśleniem ortodoksyjnym, występującym zarówno po stronie grup wyznających jakieś idee duchowe konserwatywne czy religijne jak i grup wyznających świeckie zasady społecznego współżycia i współczesne doktryny. W państwie (na jego terytorium) jest miejsce dla obywateli wyznających różne wartości, mających transcendentne pragnienia i wizje jak i wyznających immanentność świata i mających różne cele. Byleby nie traktowano ich jako wartości niewzruszone, jedynie słuszne. Współżycie międzyludzkie to niełatwa umiejętność. Kształtuje się w praktyce, w czasie i społecznej przestrzeni i wymaga uważności i ostrożności, by pochopnie nie oceniać negatywnie inaczej myślących i czujących ludzi i grup społecznych..
Moja obrona „starego” jako „innego” bierze się z kontekstu tego co aktualnie dzieje się w naszym kraju. Oczywiście bronię też „nowego” jako „innego” tam gdzie napotyka ono na brak tolerancji, gdy ogranicza się wolność jego wyznawcom. Nie jestem za konserwowaniem życia, myślenia , idei, poglądów. Oczywiście, jestem za rozwojem. Chciałbym tylko aby postawy otwartości na to co „nowe” szły w parze z postawami otwartości na to co „stare”, historyczne lub teraźniejsze. W państwach, które wcześniej od naszego się rozwinęły i ucywilizowały nowocześnie, procesy rozwojowe też wymagały czasu i wzajemnej tolerancjiobywateli.
Nasza ludzka społeczność może przecież intensywnie pracować nad rozwojem naszego ziemskiego bytowania, nad jego ulepszaniem i jednocześnie szanować to co zastane, szanować dorobek minionych pokoleń. Czy ci spośród nas, którzy są bardziej od innych zaawansowani w uczestniczeniu w procesach rozwojowych lub którym wydaje się, ze są bardziej od innych zaawansowani muszą w sposób arogancki,, ostentacyjny i agresywny zwalczać tych, którzy w tych procesach uczestniczą mniej intensywnie?
Oczywiście przyszłość i nowe możliwości człowieka są dzisiaj fascynujące, mogą niezwykle silnie zapładniać ludzką ciekawość i wyobraźnię. Ale skierowanie uwagi ludzi na przyszłość powinno się odbywać poprzez ich zaciekawienie tym co nowe, nowymi możliwościami człowieka, nowymi filozofiami, sposobami myślenia, nowymi technologiami, technikami, zorganizowaniem a nie poprzez zakazywanie wspominania tego co minione, tradycyjne
W dzisiejszej Polsce wśród problemów tworzących konflikt, wyżej opisany to jednak problemem dalszoplanowy. Główna przyczyną konfliktu wywołującą spory również w innych sferach społecznego współżycia są skutki źle przeprowadzonej transformacji ustrojowo-gospodarczej.
Trudno jest oczekiwać, by ludzie których dosięgły bieda, wykluczenie, którzy mają poczucie niedostatku i braku poszanowania ich ludzkiej i obywatelskiej godności, którzy doświadczyli krzywd i niesprawiedliwości wyrażali aprobatę dla władz i dla decydentów, którzy prowadzili politykę prowadzącą do takiego stanu rzeczy. W niemodnym ubiorach, tradycyjnych zachowaniach jedni widzą zacofanie inni biedę.
Często ci sami ludzie, którzy w życiu prywatnym tkwią w przeszłości, w relacjach rodzinnych są konserwatywni, są jednocześnie nieprzejednanymi wojownikami, których agresja jest wymierzona w ludzi starszych. Dlatego potrzebna jest obrona ludzi starszych, słabszych przed zachowaniami nuworyszowskimi wojowników „nowoczesnego”. Zapewne w społeczeństwach dojrzałych problem układania się relacji między starym” i „nowym” jest dużo mniej ostry niż u nas.
Domagajmy się wolności i poszanowania godności dla różnych grup społecznych, dla osób o innych niż powszechne poglądach w różnych kwestiach, ideowych, światopoglądowych, społecznych, o innych, preferencjach seksualnych, dbajmy o to były realizowane ich potrzeby, nawet te dość czasem wyrafinowane. Domagajmy się neutralności państwa. Jest to przejaw zdrowego, nowoczesnego podejścia do społecznego współżycia i na pewno należy proces mentalnych zmian społeczeństwa wspierać. Ale niech nie umyka nam z pola uwagi fakt, że w Polsce niezapewniane są potrzeby ludzi na poziomie podstawowej egzystencji, że deptana jest ludzka godność ludzi że społecznych nizin?
Czy na pewno też neutralność państwa musi wiązać się z usuwaniem pamiątek czy z restrykcyjnym, skrupulatnym zakazem umieszczania nowych symboli ważnych dla poszczególnych grup społecznych, religijnych, światopoglądowych jeśli tylko nie są one wymierzone w godność innych obywateli? Czy takie pamiątki, symbole nie są świadectwem naszej dojrzałości, pokory wobec tego co minione, naszej wdzięczności wobec ludzi i pokoleń które już odeszły? Czy w swej różnorodności nie wzbogacają publicznej przestrzeni, nie czynią ją ciekawszą?
Komentarze
Pokaż komentarze (1)