zdzisiek zdzisiek
182
BLOG

O pustyni i chaosie na rynku pracy.

zdzisiek zdzisiek Rozmaitości Obserwuj notkę 2

 

Na bezrobociu; lipiec 1997 r
 Nie jestem w stanie znaleźć jakiejkolwiek pracy.
 
Osoby po czterdziestce, nawet z wyższym wykształceniem nie mają dzisiaj szans nie tylko na dobrą, godną pracę, ale mają potężne trudności w znalezieniu jakiegokolwiek zatrudnienia. Jeśli ktoś wyleciał „z obiegu”, z układów to nowej pracy nie dostanie. Nie mają oni też szans na otrzymanie kredytu (brak zabezpieczeń). Irytujące jest też to, że pracodawcy na podrzędne stanowiska do objęcia których wystarczyłoby godzinne przeszkolenie, przyjmują tylko osoby, które ukończyły odpowiedni kurs. Nie liczy się wykształcenie, ogólne możliwości, lecz konkretny „papier”. Dziś bardziej niż w przeszłości ludzi się szufladkuje, nie traktuje się ich jako integralne osobowości, nie ocenia w sposób „uniwersalny”, całościowy, oczekuje się od nich konkretnych umiejętności, czy raczej zaświadczeń o tych umiejętnościach, nawet gdy są to umiejętności błahe, banalne. Nie wierzy się w ludzką inteligencję, w możliwości przystosowania. Formalizacja ma zastosowanie zarówno tam gdzie jest ona uzasadniona, jak i tam gdzie nie jest potrzebna, gdzie stanowi rutynową wartość samą dla siebie. Nawet do tego by otrzymać pracę przy zamiataniu ulicy trzeba się okazać odpowiednim zaświadczeniem o ukończeniu kursu zamiatania lub trzeba mieć odpowiednie znajomości. Starając się o pracę trzeba by ukończyć co najmniej kilkanaście różnych kursów, gdyż nie wiadomo, który będzie potrzebny przy ubieganiu się o pracę z kolejnego ogłoszenia, jednocześnie urzędy pracy nie chcą finansować tego typu szkoleń. Wolą wydawać pieniądze na inne mało efektywne akcje. Zupełnie nie można liczyć na pomoc ani Rejonowych Urzędów Pracy, ani komercyjnych biur pośrednictwa pracy. Żądanie okazania jakiegoś „papieru” przez pracodawców i urzędników służy zresztą w większości przypadków do zakamuflowania odmowy zatrudnienia. Niektórzy pracodawcy grają w podchody, każą wypisywać w ankietach wysokości oczekiwanych przez kandydatów do zatrudnienia pensji. Nie wiadomo czy korzystniej jest podać niską kwotę czy wysoką. Podając niska można być posądzonym o brak dowartościowania, podając zbyt wysoką o brak umiaru i chciejstwo. Paradoksalnie osobom z wyższym wykształceniem (o nie modnym dziś profilu), jeśli się do niego przyznają trudniej jest znaleźć pracę niż osobom bez takiego wykształcenia. Nawet gdy starają się o zwykłe „robotnicze” miejsce pracy, są traktowani bardziej nieufnie, nie wierzy się w ich praktyczne umiejętności, nawet gdy okazują świadectwa o ukończeniu odpowiednich kursów. Oceny przydatności do pracy są pochopne, powierzchowne, schematyczne, nie opierają się na rzeczywistych umiejętnościach i przydatności a na pojedynczych, chwilowych, powierzchownych przesłankach. Do pracy są przyjmowane albo osoby z układów, albo osoby młode. Jest dobrym prawem młodych aby dobrze wystartowały w życie, by nie zostały zastopowane już na początku ich zapał i energia. Młodzi są bardziej ekspansywni, ambitni, mają więcej witalności, ale czy ci po czterdziestce muszą „iść w odstawkę”, są już nic nieznaczącymi, niepotrzebnymi odpadami? Denerwująca jest postawa niektórych młodych zwłaszcza na tzw. stanowiskach, którzy są bardzo butni, zarozumiali. Uważają, że wszystko im się należy. Skoro ukończyli studia, to mają zarabiać wielkie pieniądze, inni ich nie obchodzą. Uważają, że skoro inni nie pracują, to sami są sobie winni, bo sobie nie radzą. W czasie rozmów z młodymi menażerami daje się odczuć ich obawę o to, by ktoś o większym od nich doświadczeniu zajął ich miejsca i nie przekonują ich zapewnienia rozmówcy, że nie ma takich intencji, że wystarczy mu jakiekolwiek stanowisko pracy. Ci młodzi, butni i zarozumiali nie chcą wiedzieć tego co było wcześniej, nie dociera do nich, że to przecież starsze pokolenie doprowadziło do przemian, do tego, że mogli oni dzisiaj pobierać nauki w tych dziedzinach, które są dziś modne. Każde młode pokolenie realizuje się poprzez różnego rodzaju aktywności, bunty, działania zmierzające do naprawienia świata (często naiwne, utopijne). Jest to prawo młodych. Dzisiaj jest wiele świetnej, wspaniałej młodzieży, jednak spora jej część wpisuje się w ogólny trend komercji. Najważniejszym staje się dla niej zdobywanie dużych pieniędzy, zdobywanie pozycji w różnego typu władzy, sukces za wszelką cenę. Jedni realizują to nielegalnie, tworząc bezwzględne mafie, inni drogami legalnymi, prawnie dozwolonymi, choć często również moralnie dwuznacznymi. Jedni i drudzy owładnięci są silną rządzą pieniądza, prestiżu, władzy. Pogoń za pieniędzmi, przysłowiowy wyścig szczurów stały się dzisiaj normą, dominującą i obowiązującą zasadą. System wymusza dziś wyścig, wciąganie jednostek w rywalizację, w pogoń za „szmalem”, za władzą. Dziś wielu młodych ludzi już nie zna innego życia, nie wie, że istnieją inne możliwości spędzenia danego im do przeżycia na Ziemi czasu. Już od dziecka obserwują zmagania rodziców, są wprzęgani w wyścig: ucząc się w szkołach za pieniądze rodziców, dążąc do uzyskania nagród, stypendiów na studiach itd. Zatracane są takie wartości jak koleżeństwo, współodczuwanie, solidarność, życie we wspólnocie.
W naszej gospodarczej schizofrenicznej rzeczywistości dochodzi do paradoksów i skrajności. Z jednej strony na najwyższych, najważniejszych stanowiskach usadowiło się pełno dawnych działaczy partyjnych o ukształtowanej przez dawny system komunistyczny mentalności, z drugiej strony stało się modne hasło i praktyka przyjmowania do firm, urzędów i instytucji na niższe stanowiska osób całkiem młodych, kształcących się już w nowej rzeczywistości, nieskażonych dawnym ustrojem. Ludzie nieutożsamiający się z dawnym komunistycznym ustrojem, ale których młodość i początki zawodowego życia przypadły na okres sprzed demokracji są automatycznie traktowani jako ci skażeni, napiętnowani. Mój optymizm, wręcz euforia z okresu: najpierw wybuchu „Solidarności” a później z okresu tworzenia nowego państwa po 1989r. zmienił się dziś w poczucie gorzkości, niesmaku, w wręcz w traumatyczne przeżycia, w poczucie beznadziejności, bezsensu, niemocy.
Osobiście szkoda mi niekonwencjonalnych czasów, młodzieńczych bezinteresownych buntów, wspólnych idei i wizji świata. Komercja dzisiaj jest wszechwładna i wszechobecna. Jest ona może motorem rozwoju, ale niszczy też znakomicie normalne, pozbawione egoizmów stosunki między ludźmi. Stosunki te stają się kanciaste, pozbawione serdeczności, solidarności, bezinteresowności.
Dobrze, że istnieją jeszcze tacy ludzie jak: Kuroń, Kotański, Ochojska, siostra Chmielewska, Owsiak, siostry i księża z Karitasu i wielu innych, dzięki którym świat staje się bardziej przyjazny, ludzki. Może na stare lata dzisiejsi bezrobotni znajdą schronienie w jednym z przytułków stworzonych przez takie jak oni osoby.
Oczywiście nie życzę sobie ani innym powrotu do zbrodniczego, siermiężnego socjalizmu. Jednak i dziś nie czuję się człowiekiem wolnym. Dawniej byliśmy ograniczani przez państwo. Dziś jesteśmy ograniczani przez oligarchiczne stosunki, jesteśmy wprzęgani nawet wbrew naszej woli w tryby komercyjnej machiny. Ludzie stali się maszynami do robienia pieniędzy. Bożek- pieniądz ogranicza ludzkie uczucia, blokuje międzyludzkie bezinteresowne kontakty. Dawniej państwo, władza narzucała jednorodne myślenie, dzisiaj wciągani jesteśmy w jednolite myślenie, w masowy, ogólnospołeczny szczurzy, jednokierunkowy pęd po pieniądze, władzę, sławę, po sukces za wszelką cenę, jakże często za cenę wyrzeczenia się moralności. Wystarczy posłuchać młodych ludzi. Chcą szybkich karier, dużych pieniędzy. Gdzie się podziały dawne ideały, przyjaźnie, wspólnoty dające jednostkom poczucie bezpieczeństwa i współprzeżywania? Liczy się zunifikowany „indywidualizm”. Dawniej jednostki były dowartościowywane przez wspólnoty, wspólnoty nie zacierały, nie odbierały jednostkom indywidualizmu, dziś indywidualizm jest pozorny, sztampowy, każdy samemu, samotnie podąża w tym samym kierunku, tymi samymi torami.
 
 
zdzisiek
O mnie zdzisiek

Stan mojego ducha Anno Domini 2013. Od dawna mocno mnie denerwuje neoliberalna polityka gospodarcza zainicjowana po 1989 roku przez gospodarczych liberałów z Kongresu Liberalno-Demokratycznego i Leszka Balcerowicza i prowadzona przez kolejne rządy. Doktryny Friedmana stały się ideologią. Jej ortodoksyjni wyznawcy porzucili zupełnie empirię a neoliberalne, doktrynalne myślenie uznali za jedynie słuszne. Dużo złego przyniosła polityka monetarna wprowadzona i realizowana przez Balcerowicza i „Radę Polityki Pieniężnej”. Polityka monetarna w połączeniu z koszmarną, niesprawiedliwą prywatyzacją i prowadzoną be umiaru i bez sensu wyprzedażą krajowego majątku zamiast upragnionego szybkiego rozwoju naszej gospodarki i zmniejszania dystansu do gospodarek rozwiniętych powodowały marnowanie potencjałów tkwiących w naszej gospodarce i naszym społeczeństwie, tłamsiły gospodarkę i przynosiły pauperyzację, biedę, marginalizację i upokorzenie dużej części naszego społeczeństwa. Mocno mnie frustruje również polityka i postawy naszych neoliberałów dotyczące sfer pozagospodarczych, wyszydzanie i walka z patriotyzmem, z tradycją, zapominanie o bohaterach z przeszłości. Postawy lekceważenia i wyszydzania naszego Prezydenta, Lecha Kaczyńskiego a po katastrofie smoleńskiej lekceważenie ofiar katastrofy, walka z obywatelami, którzy czuli wobec nich żałobę i potrzebę ich uczczenia i karygodne podejście do śledztwa były i są dla mnie przygnębiające. Główne grzechy neoliberalnej polityki gospodarczej i przyczyny zbyt powolnego rozwoju naszego kraju. Są cztery główne przyczyny, czy trzy grupy przyczyn, które nie zapewniły możliwie szybkiego rozwoju naszej gospodarki i poprawy poziomu życia dużej części naszego społeczeństwa.: • Zła polityka finansowa, a w szczególności polityka powodująca wygórowaną wartość złotego wywołująca niekorzystne relacje w handlu z zagranicą i obniżająca sztucznie, niepotrzebnie siłę nabywczą naszego społeczeństwa (ciągłe, bez opamiętania podnoszenie stóp procentowych) • Dzika, nieracjonalna, prowadzona bez żadnych zahamowań sprzedaż narodowego majątku • Dzika, niesprawiedliwa prywatyzacja • Zła, bardzo niesprawiedliwa dystrybucja dochodów i dóbr http://zdzislawdzialecki.republika.pl/ http://zdizek.blog.onet.pl/?p=837

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości