zdzisiek zdzisiek
167
BLOG

Społeczne frustracje.

zdzisiek zdzisiek Polityka Obserwuj notkę 1

 

Na bezrobociu; sierpień 1999 r.
 
 
Kapitalizm, przynajmniej w naszym, polskim wydaniu, przynajmniej przy jego wprowadzaniu, na początku jego funkcjonowania okazał się równie nieprzyjazny przeciętnemu człowiekowi jak socjalizm. Nadzieja, że wraz z e zmianą ustroju pozbędziemy się naszych narodowych wad i złych relacji społecznych okazała się płonna. Zło zostało jeszcze pogłębione. Buta, egoizm, brak społecznej solidarności uwidoczniły się z całą mocą.
W epoce Jaruzelskiego pewne otwarcie na zmiany gospodarczego ustroju, na prywatną własność i prywatne przedsięwzięcia szły w parze z wciąż jeszcze mocno umocowanym konserwatyzmem politycznym. Często jeszcze poglądy z ducha optujące za przemianami polityczno- ustrojowymi były barierą a przynależność rzeczywista, mentalna lub formalna do starego peerelowskiego świata promowała w zajmowaniu eksponowanych miejsc w różnego rodzaju władzy, w administracji, w podmiotach gospodarczych, do przejmowania tych podmiotów na własność. Liczyły się „linki” , awanse zawodowe i społeczne realizowane były po linii przynależności do PZPR.
Niestety w wolnej już Polsce też funkcjonują przynależnościowe i środowiskowe linki. Układy, przynależności do grup, do politycznych opcji w dalszym ciągu a może w większym jeszcze stopniu są gwarantem otrzymania odpowiedniej posady czy odpowiedniego dostępu do społecznego majątku.
Oczywiście nie można całkiem napiętnować ludzi którzy wykorzystują swoje życiowe szanse, jeśli tylko nie uciekają się do przestępstw. Byłoby dziwne gdybyśmy takich szans nie wykorzystywali. Ale jest winą decydentów prowadzących określoną politykę, tworzących takie a nie inne warunki, w których funkcjonuje gospodarka i życie społeczne, że tak łatwo dochodzi do niesprawiedliwości, do nierówności szans.
Jednak należy bardziej cenić ludzi, którzy od „zera” tworzyli firmy produkcyjne, handlowe i inne, którzy dzięki swej pracowitości i pomysłom rozbudowywali je, tworząc z warsztatów rzemieślniczych i małych firm coraz większe przedsiębiorstwa, pomimo niesprzyjającej polityce gospodarczej kolejnych ekip rządowych. Trudno natomiast cenić tych, którzy dzięki różnorakim powiązaniom i układom towarzyskim partyjnym i zawodowym robili najpierw kariery menedżerów a później przejmowali majątek społeczny w postaci firm z budynkami, parkiem maszynowym, technologiami, wykwalifikowaną załogę a także powiązania rynkowe i rynki zbytu i zamiast firmy rozbudowywać w miarę upływu czasu redukowali je, często doprowadzając do upadłości, mocno się przy tym bogacąc. Część z tych nowobogackich, którzy uwłaszczyli się na społecznym majątku lub robili kariery „menedżerskie” jest przy tym bardzo zadufana i arogancka.
 
Wielu polityków i publicystów usprawiedliwia istnienie obszarów biedy i ekonomicznego ostracyzmu tezami, że każdy sam odpowiada za własny los, że jest jego „ kowalem” . Jest w tym stwierdzeniu tylko część prawdy. To „branie swego losu we własne ręce” może być realizowane w różnym stopniu w zależności od zewnętrznych uwarunkowań. Uważam, że u nas w Polsce miało ono przez lata bardzo ograniczone pole realizacji
 Poza tym, że w cywilizowanych państwach dba się również o tych mniej przebojowych i mniej udolnych obywateli, to dba się też, by nie ograniczać możliwości rozwoju tych którzy mają pewien potencjał do pracy i tworzenia wspólnego dobra.
 
W Polsce w wielu przypadkach ograniczeniem były wyznawane wartości, moralne normy, poparcie lub jego brak politycznych opcji. Paradoksalnie często poglądy z ducha optujące za przemianami polityczno ustrojowymi były barierami nie tylko do znalezienia pracy zgodnej z kwalifikacjami ale nawet do znalezienia jakiejkolwiek pracy.
 
Społeczeństwo organizuje się w państwo między innymi po to by się wzajemnie wspomagać, wspólnie chronić przed złem, by razem się rozwijać. Nasze państwo nie jest państwem dla wszystkich, jest państwem dla wybranych. Jeszcze kilka lat temu byłem za wolnością, za liberalizacją wszystkich dziedzin życia, (oczywiście nie za liberalizacją skrajną taką jakiej chce np. Korwin Mikke). Dziś po doświadczeniach z minionych lat okazało się, że i liberalizm może przyjąć różne formy, że liberalizm gospodarczy w czystej formie jest antyhumanitarny, jest wynaturzeniem, zaprzeczeniem stadnej solidarności. Liberalizm ekonomiczny jest może motorem szybkiego rozwoju gospodarki i kraju, jednak liberalizm skrajny, w czystej formie jest dla wielu nie do zniesienia, paradoksalnie prowadzi do powstawania ograniczeń, do zniewalania jednych grup przez inne, do oligarchizacji społecznych stosunków, do rygorów i ograniczeń.
W bogatych krajach, gdzie zapewniona jest pomoc socjalna, dla najbiedniejszych, nieprzystosowanych do życia w gospodarce rynkowej, gdzie osoby pozostające bez pracy otrzymują zasiłki umożliwiające godne życie, nie występują tak drastyczne dramaty jak u nas. Oczywiście nasze państwo jest biedne, ma niewiele zasobów finansowych, jednak nie tylko nie finansowanie biedy jest źródłem ludzkich nieszczęść. Bezmyślność, egoizm decydentów to również przyczyny wielu nieszczęść i tragedii. Posłowie „działacze”, którzy dostali się do władzy, a często ich wiedza merytoryczna i umiejętności legislacyjne są mizerne razem z posłami egoistami i cwaniakami, którzy dbają tylko o własne wąsko pojęte interesy uchwalają knoty prawne i tak nieludzkie ustawy jak np. ustawę, która umożliwia wyrzucenie z mieszkań na bruk ludzi bez środków do życia, w tym matki z małymi dziećmi. W kraju, w którym oficjalne bezrobocie wynosi ok. 20%, większość bezrobotnych jest pozbawiona jakiejkolwiek pomocy od państwa. Niewielkie zasiłki otrzymują tylko przez krótki okres, później mimo często tragicznej sytuacji, są pozbawieni jakichkolwiek dochodów. Nic dziwnego, że tylu bezdomnych wegetuje na dworcach i w różnych „dziuplach”. Komercja, wyścig za pieniądzem, połączone z samolubstwem, znieczulicą i bezwzględnością są równie przykrym zjawiskiem jak komunistyczne zakłamanie. Tak jedno jak i drugie odbierają ludziom godność, sprowadzają życie niektórych do koszmaru. Ludzie czują się jak szczury zamknięte w klatce. Są zestresowani, miotają się, nie mając szans na wyjście z pułapki na zewnątrz. Powtarzane twierdzenia, że każdy sam jest dla siebie kowalem swojego losu, jest egoistyczną, podłą brednią. Obecny system ekonomiczny i prawny, a przede wszystkim funkcjonujące dziś praktyki, w tym praktyki stosowane przy rekrutacji ludzi do pracy i praktyki bankowe powodują to, że bogaci bogacą się jeszcze bardziej, a biedni biednieją aż do dojścia do sytuacji beznadziei, z której nie ma już wyjścia. Jeśli ludzie, którzy są w tragicznej sytuacji materialnej, życiowej widząc, że część społeczeństwa opływa w ogromnym bogactwie i to niestety bardzo często nieosiągniętym uczciwie, są jeszcze bardziej tą sytuacją przygnębieni to nie może to dziwić. Jeśli można zrozumieć i akceptować bogactwo ludzi, którzy doszli do niego w miarę uczciwą, własną pracą lub pomysłem, to trudno zrozumieć kariery cwaniaków czy ludzi bezwzględnych, bez skrupułów dążących do celu, którzy przejmują bez żenady społeczne pieniądze. Jeśli menedżerowie, którzy doprowadzają przedsiębiorstwa do upadku, przy akceptacji rad nadzorczych, przyznają sobie uposażenia stukrotnie większe od średniej krajowej płacy, jeśli niektórzy posłowie, radni powiązani są interesami z mafiami, ze środowiskami przestępczymi, to trudno oczekiwać od społeczeństwa akceptacji takiego stanu rzeczy. Jeśli państwo nie potrafi się ustrzec od tego by było wykorzystywane jako instrument - i to instrument potężny – służący okradaniu obywateli przez różnego typu aferzystów i cwaniaków i jednocześnie stosuje wobec swych obywateli, wobec „maluczkich” surowe i bezwzględnie egzekwowane kary, represyjne sankcje za niewielkie przewiny, np. za sprzedaż niewielkiej ilości towarów bez urzędowego zezwolenia, z której zyski pozwalają co najwyżej na zakup chleba, to nie może ono być odbierane przez tych ostatnich za państwo własne, za państwo sprawiedliwe, za państwo jednakowego dla wszystkich prawa, jest ono dla nich państwem elit. Jest to dla nich tylko organizacja wyzysku jednych przez drugich. Tłumaczenie, że państwo musi stać na straży prawa i egzekwować jego przestrzegania od każdego, gdyż suma nawet tych najmniejszych przewinień urasta do wielkiej wagi ogólnopaństwowego problemu, że stanowi wielkie dla niego obciążenie staje się wobec bezkarności aferzystów- rekinów, wobec arogancji prominentów i czerpania przez nich korzyści wszelkimi dostępnymi środkami nie tylko nieprzekonujące, ale irytujące i deprawujące.
Nieprzypadkowo wolnościowy ruch społeczny, który skupił w swych szeregach miliony osób, przyjął nazwę „Solidarność”. Trudno się dziwić frustracjom dużej części członków tego ruchu, w sytuacji gdy jedna z podstawowych wartości, w imię której, podjęli walkę ustąpiła miejsca innym wartościom, takim jak oligarchiczny liberalizm gospodarczy, wierność zasadom „kapitalizmu dziewiętnastowiecznemu”, który w państwach „Zachodu” już dawno ustąpił bardziej cywilizowanym bardziej ludzkim jego formom. Tak właściwie wartość jaką jest solidarność społeczna została tak bardzo ograniczona, że można mówić o jej wyrugowaniu. Czasami odnosi się wrażenie że polska demokracja obejmuje różne sfery funkcjonowania społeczeństwa i państwa, oprócz sfery gospodarczej, że gospodarka funkcjonuje obok demokracji, że gospodarka uległa oligarchizacji i mafizacji. Jeśli nie zmieni się charakter gospodarki z „liberalno- aferowo- mafijno- oligarchicznej” na gospodarkę „liberalno- demokratyczną”, jeśli uwłaszczenie nie przyjmie bardziej powszechnej, sprawiedliwszej formy, jeśli kredyty bankowe będą praktycznie dostępne tylko jednostkom, ludziom z układów, jeśli polityka kredytowa nie będzie bardziej otwarta, bardziej demokratyczna, to zamiast powstawania licznej klasy średniej, będzie się rozrastać wąska klasa oligarchów. Dzisiejszej polityki banków nie można usprawiedliwiać ich ostrożnością. Przecież wielka liczba kredytów o wielkiej wartości udzielanych często osobom z układów lub w sposób korupcyjny została zmarnowana, niespłacona (prawdopodobnie nie wszystkie takie zdarzenia zostały ujawnione opinii powszechnej) Chyba łatwiej jest korygować politykę kredytową, jeśli biorcami kredytów jest wielka rzesza drobniejszych inwestorów, niż wtedy, gdy klientelę banków ogranicza się do wąskiej klasy uprzywilejowanych, a udzielane kredyty jednostkowe mają ogromną wartość. Potrzebna jest zmiana myślenia decydentów. Gospodarka może być silna poprzez powszechną mobilizację, może się rozwijać dzięki wielkiej rzeszy małych i średnich inwestorów, a nie tylko poprzez gigantyczne przedsięwzięcia. Przykre są też: „żarłoczność”, egoizm, cynizm osób, które nie są przedsiębiorcami, lecz zajmują różnorakie wysoko płatne i prestiżowe stanowiska w firmach państwowych, w państwowych urzędach i instytucjach, które są politykami, a które żyją na koszt podatników.
Nieszczęśliwie liberalizacja myślenia i życia społecznego sprzęgnięta została ze zbytnią liberalizacją gospodarki, a właściwie z liberalizacją pozorną, ograniczoną, nie tyle z wolnością co ze zbytnią dowolnością w tej sferze, z dowolnością metod dochodzenia do sukcesów biznesowych, do bogacenia się, z przyzwoleniem na metody przestępcze. Oczywiście trudno jest opanować żywioł gospodarczy metodami zakazów i nakazów, wydaje się jednak, że temu stanowi rzeczy sprzyjała polityka gospodarcza, polityka trudnego startu i trudnego gospodarowania a zwłaszcza zbytnie ograniczanie ilości pieniędzy w obiegu, zbyt wysokie kursy złotówki. Oczywiście dużo łatwiej jest analizować zaszłości, oceniać politykę z perspektywy czasu i z perspektywy rezultatów, trudniej przewidzieć przyszłe rezultaty prowadzonej na bieżąco polityki, tym bardziej gdy ustrój gospodarczy buduje się od początku, gdy reguły gospodarcze wprowadza się bez wcześniejszych doświadczeń, gdy wydaje się że determinacja w przeprowadzaniu swoich wizji sposobu gospodarczego rozwoju jest niezbędna do osiągnięcia sukcesu. Jednak szkoda, że już po ujawnianiu się złych skutków tej polityki nie korygowano jej, nie odchodzono od twardej linii polityki trudnego pieniądza.
zdzisiek
O mnie zdzisiek

Stan mojego ducha Anno Domini 2013. Od dawna mocno mnie denerwuje neoliberalna polityka gospodarcza zainicjowana po 1989 roku przez gospodarczych liberałów z Kongresu Liberalno-Demokratycznego i Leszka Balcerowicza i prowadzona przez kolejne rządy. Doktryny Friedmana stały się ideologią. Jej ortodoksyjni wyznawcy porzucili zupełnie empirię a neoliberalne, doktrynalne myślenie uznali za jedynie słuszne. Dużo złego przyniosła polityka monetarna wprowadzona i realizowana przez Balcerowicza i „Radę Polityki Pieniężnej”. Polityka monetarna w połączeniu z koszmarną, niesprawiedliwą prywatyzacją i prowadzoną be umiaru i bez sensu wyprzedażą krajowego majątku zamiast upragnionego szybkiego rozwoju naszej gospodarki i zmniejszania dystansu do gospodarek rozwiniętych powodowały marnowanie potencjałów tkwiących w naszej gospodarce i naszym społeczeństwie, tłamsiły gospodarkę i przynosiły pauperyzację, biedę, marginalizację i upokorzenie dużej części naszego społeczeństwa. Mocno mnie frustruje również polityka i postawy naszych neoliberałów dotyczące sfer pozagospodarczych, wyszydzanie i walka z patriotyzmem, z tradycją, zapominanie o bohaterach z przeszłości. Postawy lekceważenia i wyszydzania naszego Prezydenta, Lecha Kaczyńskiego a po katastrofie smoleńskiej lekceważenie ofiar katastrofy, walka z obywatelami, którzy czuli wobec nich żałobę i potrzebę ich uczczenia i karygodne podejście do śledztwa były i są dla mnie przygnębiające. Główne grzechy neoliberalnej polityki gospodarczej i przyczyny zbyt powolnego rozwoju naszego kraju. Są cztery główne przyczyny, czy trzy grupy przyczyn, które nie zapewniły możliwie szybkiego rozwoju naszej gospodarki i poprawy poziomu życia dużej części naszego społeczeństwa.: • Zła polityka finansowa, a w szczególności polityka powodująca wygórowaną wartość złotego wywołująca niekorzystne relacje w handlu z zagranicą i obniżająca sztucznie, niepotrzebnie siłę nabywczą naszego społeczeństwa (ciągłe, bez opamiętania podnoszenie stóp procentowych) • Dzika, nieracjonalna, prowadzona bez żadnych zahamowań sprzedaż narodowego majątku • Dzika, niesprawiedliwa prywatyzacja • Zła, bardzo niesprawiedliwa dystrybucja dochodów i dóbr http://zdzislawdzialecki.republika.pl/ http://zdizek.blog.onet.pl/?p=837

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka