26 maja 20011 r.
Jeśli wcześniej usiłowałem oddzielić Tuska-człowieka od Tuska- premiera tak dzisiaj po jego przemówieniu w sejmie jawi mi się on jako scalony w jedną osobę hipokryta i obłudnik. To KLD i liberałowie gospodarzy są winni dzisiejszej sytuacji gospodarczej w naszym kraju w szczególności za trwającą już dwie dekady degrengolady służby zdrowia. To liberalna, piramidalnie sknerska polityka trudnego pieniądza narzucona przez ich pupilka Kuczyńskiego i realizowana przez ich następnego pupilka Balcerowicza doprowadziła do leczniczego marazmu. To ta polityka była przyczyną nieszczęść setek tysięcy a może milionów obywateli naszego kraju, również przyczyną głodu dzieci, przedwczesnych śmierci dziesiątek tysięcy a może setek tysięcy osób. Dzisiaj oskarżanie opozycji za śmierć obywateli, przerzucanie na nią swoich win jest podłe. Oczywiście dzisiaj nakłady na służbę zdrowia są może trochę większe ale zmiana sknerskiej polityki wobec służby zdrowia dokonała się dzięki ciągłemu naporowi opozycji, by tą sknerską politykę zmieniać a także dzięki pewnemu pofolgowaniu przez polityków PO swoim sztywnym aksjomatom, zdradzie swoich własnych dogmatów, z przeszłości dotyczących konieczności stosowania potwornie trudnego leczniczego pieniądza, dzięki dotacjom płynącym z Unii i dzięki zmianie polityki fiskalnej przez kolejnych Prezesów NBP.
Portiernia, kwiecień 2006 r.
Trwa protest służby zdrowia. OOO Czy będziemy mogli godnie umierać?
Drastyczne niedofinansowanie służby zdrowia, mające rzekomo wymusić racjonalizację jej działania przynosi opłakane rezultaty.
Zarabiam niewiele, mam wyższe wykształcenie ale zarabiam jeszcze mniej od pracowników służby zdrowia, tak właściwie zarabiam tyle ile wynosi ustalona przepisami minimalna krajowa pensja, ledwie starcza mi to na przeżycie, jednak wolałbym by mnie opodatkowano dodatkowo na rzecz służby zdrowia o 2%, 3% jeśli miałoby to poprawić jej funkcjonowanie, jeśli miałbym nadzieję na rzetelne leczenie mnie i mojej rodziny, na opiekę w czasie choroby i nadzieję na godne umieranie.
W przychodniach „pierwszego kontaktu”, w niektórych szpitalach, czy w niektórych szpitalnych oddziałach leczenie nas obywateli jest fatalne. Tak powszechne diagnozowanie bez odpowiednich badań jest w dzisiejszej dobie anachroniczne, jest naigrywaniem się z chorych. Mam przykre doświadczenia ze stosunku niektórych lekarzy do moich rodziców w czasie ich choroby.
Jest prawidłowością to, że wtedy gdy w jakimś układzie jest źle, gdy osoby w nim funkcjonujące działają w warunkach upokorzenia pojawiają się postawy niegodziwe, pojawiają się patologie. Dotyczy to wszelkich innych układów, nie tylko służby zdrowia. Tak właściwie to funkcjonowanie całego życia społecznego w dzisiejszej Polsce poddawane jest tego typu zjawiskom
Portiernia – maj 2006 r.
Zdumiewające.
Tragedie rodaków, ogromne bezrobocie, zapaść służby zdrowia, demoralizacja różnych środowisk i wzmożona przestępczość, exodus Polaków, to są fakty, które powinny dać do myślenia również środowiskom, które bezkrytycznie oceniają politykę minionych 16 lat. Wydawałoby się, że fakty powinny ważyć w ocenach więcej niż doktryny, stereotypy i myślenie życzeniowe, jednak tak nie jest. Psychologicznie zrozumiała jest obrona prowadzonej przez lata polityki przez środowiska, które tę politykę kreowały i które jej sprzyjały, jednak w imię obiektywizmu ta obrona nie powinna być obroną bezwzględną, atakującą bez pardonu inaczej ją oceniających. Nie chodzi o masochistyczną samokrytykę ale o wypracowanie w sobie zdolności do ciągłej weryfikacji poglądów i ocen, o przyznanie się do popełnionych błędów po to by wyciągnąć wnioski, by ich w dalszym ciągu nie popełniać, by skorygować gospodarczą politykę. Zadziwiające, ale czyżby nawet exodus Polaków, ich masowe wyjazdy do pracy za granicę nie zmieniły świadomości sporej części, wydawałoby się przecież inteligentnych polityków i publicystów dotyczącej problemu bezrobocia i biedy, nie uświadomił im tego, że zjawiska te nie są wydumane, pozorne, że to nie spiskowa teoria dziejów zawładnęła umysłami tych, którzy krytykują naszą rzeczywistość, że naprawdę bardzo mocno doskwierają one dużej części rodaków. Słuchając wypowiedzi niektórych publicystów i polityków można dojść do przekonania, że albo z ich obserwacją społecznego życia jest fatalnie, albo niezmiernie trudno im się przyznać do błędnego myślenia w przeszłości.
Postawy niektórych znanych ludzi, jednostronne przedstawianie przez nich problemów i jednostronne oceny są irytujące. Zastanawiająca jest gloryfikacja wszystkiego tego co działo się przez 17 lat istnienia wolnej Polski, a przede wszystkim niechęć a nawet wrogość do jakichkolwiek prób krytycznego, chłodnego, racjonalnego spojrzenia wstecz i jednocześnie przypisywanie winy za determinację wyjeżdżających rodaków nowej, dopiero co wybranej władzy. Dzisiejszy emigracyjny exodus jest wynikiem otwarcia europejskich granic, ale przede wszystkim dotychczasowych, zbyt liberalnych, nieefektywnych rządów kolejnych ekip. Dowody popełnienia ekonomicznych błędów są aż nadto widoczne. Ci niektórzy ludzie publiczni, osoby oceniające życie publiczne, kształtujące opinię publiczną, dziennikarze publicyści, nawet intelektualiści, pisarze są chyba ślepi, snują jakieś skomplikowane teorie wyjaśniające exodus,. doszukują się przyczyn w ideologii, przypisują je nowej władzy, której rzekoma zaściankowość i nie możność myślenia kategoriami współczesnego, nowoczesnego świata, niemożność integrowania się z Europą są tak odpychające i irytujące, że. stanowią główny powód wyjazdów. A przecież przyczyny wyjazdów są proste, to bezrobocie i nędza wypycha ludzi z kraju. Po otwarciu granic przez Unię Europejską stworzyła się możliwość, której wcześniej nie było. Ponieważ Polacy nie wyjeżdżali wcześnie masowo, ponieważ nie dochodziło do publicznych buntów na dużą skalę (przestały istnieć wielkie zakłady pracy, a związki zawodowe zachowały się w mocno okrojonym kształcie i przestały mieć znaczenie), politycy, dziennikarze, osoby publiczne, których przecież nędza nie dotknęła bagatelizowali sygnały o biedzie i upokorzeniu wielkiej rzeszy ludzi. Uważano, że wysokie koszty społeczne są konieczne, a sami nie doświadczając wymienionych wyżej stanów traktowali te sygnały jak coś co dzieje się gdzieś daleko, na innej planecie. Masowa emigracja rodaków przeczy bredniom o małej mobilności, o małej zaradności bezrobotnych, które często się słyszy, w których porównuje się mobilność Polaków do mobilności innych nacji, w krajach których mieszkania są dobrem łatwo dostępnym.
Oczekiwanie przez niektórych polityków i publicystów, że samo głoszenie prostych tez o nieuchronności wielkich społecznych kosztów polityczno- gospodarczej transformacji kraju złagodzą nastroje społeczne są naiwne. Przecież takie wyjaśnienia nie mogą zaspokoić ich głodu, nie mogą ogrzać mieszkań, nie mogą zniwelować poczucia upokorzenia.
Nie można tłumaczyć populizmem krytyk naszej rzeczywistości, krytyk tych, którzy uważają, że RP ma na swym sumieniu wiele ofiar, przede wszystkim tych wynikających bezpośrednio z biedy, bezrobocia i wykluczenia ale też tych związanych z działaniami grup mafijnych i przestępczych układów.
Brak rzetelnych analiz, brak dialogu, dyskusji o tym co w polityce ostatnich lat było dobre a co złe, czego udało się dokonać a co nie przyniosło dobrych rezultatów i co trzeba zmienić powoduje radykalizację politycznych ocen i okopywanie się w swoich racjach środowisk politycznych, dziennikarskich i zwykłych ludzi.
Komentarze
Pokaż komentarze (3)