zdzisiek zdzisiek
318
BLOG

Pisanie zamiast rozwiazywania krzyżówek

zdzisiek zdzisiek Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

Budka- stróżówka – grudzień 2001 r.
 
„Zabijanie” nudy na nocnej służbie, w budce stróżówce myśleniem i pisaniem o sprawach mało ważnych. Oddech od przygnębiających problemów.
 
Moje opinie o programach „realnej rozrywki” – po wysłuchaniu radiowej, nocnej dyskusji, w której według mnie ujawniły się zbyt duże pretensje niektórych dziennikarzy i słuchaczy do miana intelektualnych wyroczni.
 
Opinia A   ”Koniec świata” (opinia przesadnie sarkastyczna)
 
Modne dziś programy typu „Wielki brat”, „Dwa światy” to wytwory wszechogarniającej nas komercji, to programy, które pod pozorem wyzwalania ze stereotypów, pod pozorem demokracji i liberalizacji w kulturze chcą narzucić widzom nowy rodzaj zniewolenia.
Oglądając je mamy przedsmak tego co czeka nas we współczesnym świecie. Aby utrzymać publiczny porządek, coraz większe: chciwość, parcie po sławę, egoizm i coraz większe tendencje do publicznego odsłaniania się współczesnych ludzi będą utrzymywane w ryzach urzędowym, policyjnym podglądaniem, wszystkich i wszędzie, wymuszaniem zachowań, sterowaniem naszymi ruchami i poczynaniami. Wolność ducha, wyzwolenie z grzechu będą musiały być ograniczane rygorami dotyczącymi konkretnych, praktycznych zachowań. Wszędzie podglądać i podsłuchiwać nas będą przez ukryte kamery i mikrofony. Ziści się wizja Orwella, będziemy podpatrywani, nasze działania będą stymulowane przez Wielkiego Brata”.
Programy te jak w wizjach autorów powieści z dziedziny sensacyjnej fikcji próbują narzucić uczestnikom rygory myślenia, sztywne normy, regulaminy działania i współżycia, konformizm oraz zniewolenie uczestników i widzów komercją. Programy są odbiciem, fraktalem dzisiejszego świata w którym wydawałoby się coraz większa wolność staje się pozorna, myślenie, postawy ludzi są kształtowane odgórnie i w coraz większym stopniu globalnie, są powielane jak przez kalkę. Są kształtowane podobne myślenie, podobne zachowania, następuje psychologiczne, medialne klonowanie osobowości na skalę masową, globalną. Takie samo jedzenie, takie same zabawki, takie same programy telewizyjne, takie same teleturnieje, te same produkty kultury masowej. Wykorzystuje się pragnienia ludzi do integracji, do tworzenia wspólnot do stworzenia wspólnoty masowej.
Mamy do czynienia z natrętnym wchodzeniem w intymne sfery życia ludzkiego. Największe tajemnice, wolność ludzi stają się towarem do sprzedania. Uczestnicy programów są poddawani rywalizacji, konkursom, w których ocenia się nie ich wiedzę, sprawności czy umiejętności ale ich zachowania, ich osobowości. Są to konkursy totalnie jawne, bezwzględne, w których ich uczestnicy są całkowicie obnażani z prywatności i intymności i bez reszty poddawani osądowi widzów. Dawniej plotkę, podglądanie oceniano negatywnie, dziś plotkarka telewizja jest w cenie, na plotkach, na podglądaniu zarabia wielkie pieniądze. Oglądanie tych programów to współczesne wyglądanie przez okno na podwórko, na ulicę, zaglądanie do innych i podsłuchiwanie sąsiadów. Człowiek zagubiony we współczesnym świecie szuka wspólnot, jest podatny na wspólne, masowe przeżywanie problemów. Taką zastępczą wspólnotą jest wspólnota widzów oglądających ten sam program.
Dziś do zaistnieniu na rynku korzysta się z komercji. Komercję „wynaleziono” oczywiście bardzo dawno temu, jednak dzisiaj korzysta się z niej powszednio i bez umiaru. Nic co nie jest dziś poparte komercyjnymi przedsięwzięciami, komercyjnym wsparciem nie ma możliwości zaistnienia, wypłynięcia, dotarcia do większej liczby osób.
Czy do spełnienia się potrzeba sukcesu, takiego jak się go definiuje obecnie? Sukces to dziś pieniądze, władza, sława. Oczywiście tak obecnie się sądzi, tak uczy się młodzież, tak wkłada się do głów od małego. Uczy się, że spełnienie się jest równoznaczne z tak komercyjnie pojętym „sukcesem”. Mamy dziś” wyścig szczurów” po „sukces”. Sukces dziś to nie szczęście osobiste, to nie kochające bliskie osoby, ułożone życie rodzinne, towarzyskie, to nie odnalezienie siebie w swoim środowisku. Sukces, to mieć więcej kasy od innych, mieć więcej władzy od innych, to być sławnym, choćby sławą banalną. Zapomina się, że szczęście rodzi się „przy okazji”, po drodze służenia innym, przy zachowaniu wierności samemu sobie.
 
 
 
Opinia B  (przekorna wobec zadowolonych elit, dumnych z dzisiejszej polskiej rzeczywistości i z siebie)
 
O widowiskach reality-show, które wymyślono w Holandii, a które były już także organizowane w innych krajach dochodziły niepokojące wieści. Mówiono, że komercja nie ma już granic, że kamery wchodzą w najbardziej intymne sfery życia, że są wszędzie, nawet w łazience, a uczestnicy to ekshibicjoniści, którym przyjemność sprawia całkowite obnażanie się fizyczne i psychiczne wobec milionów widzów. Trudno jest oceniać programy zagraniczne, których się nie widziało. Polskie wydania tego typu programów: „Wielki Brat” i „Dwa Światy” nie potwierdziły tych obaw, okazują się całkiem sympatycznymi, ciekawymi wcale nie bardzo trywialnymi, i zupełnie nie szkodliwymi programami. Widowiska są bardziej interesującą rozrywką niż można było się spodziewać. Oczywiście niektóre emitowane fragmenty są nudne i banalne a niektóre zachowania i wypowiedzi uczestników infantylne, ale jest też sporo fajnych momentów, poruszających zdarzeń i reakcji uczestników. Alarmistyczne wypowiedzi, recenzje są chyba zbyt histeryczne. Niewątpliwie programy te są programami komercyjnymi, jak zresztą większość dzisiejszych przedsięwzięć, jednak opinie, że są one zupełnie bezwartościowe, sprzyjające miernym gustom szerokiej widowni są co najmniej przesadne, a opinie niektórych osób, że ich uczestnicy są prymitywni są krzywdzące, podyktowane albo kompleksami albo butą i nieuzasadnionym poczucie wyższości ich autorów. Niektórzy krytykujący są w stanie tolerować wpływ „Wielkiego Brata”, władających polityką i komercją w rzeczywistym życiu publicznym a nie są w stanie zaakceptować zabawy młodych ludzi. Kiedyś młodzież grała w loteryjkę, cymbergaja, fanty lub podchody, dziś bawi się za pomocą środków, które są w jej dyspozycji, bawi się telewizją w psychologiczne gry i zabawy typu realnej- rozrywki.
 
Tajemnica powodzenia programów łączy w sobie być może z jednej strony tajemnicę spektakli teatralnych (np. dawnych spektakli teatru telewizji) i zawodów sportowych polegającą na tym, że dzieją się one na bieżąco, na oczach widzów, gdzie widz jest świadkiem, uczestnikiem kreacji, tworzenia, gdzie możliwe są niespodzianki, a z drugiej strony tajemnicę popularnych filmów i seriali telewizyjnych osadzonych mocno w naszej rzeczywistości. Spektakle teatralne są dalekie od realnego odtwarzania życia, ale widz uczestniczy w nich osobiście, obcuje z aktorami, jest świadkiem ich kreacji, nawiązuje się jakaś relacja widzów z aktorami. Film, czy inne programy, które starają się wiernie odtworzyć rzeczywistość, pozbawione są jednak tej autentyczności jaką maja spektakle dziejące się na bieżąco. Film odtwarza się z taśmy, po upływie pewnego czasu od jego nakręcenia, bez bezpośredniego udziału aktorów. Film jest odtworzeniem, powstałego wcześniej, w przeszłości scenariusza, scenariusz jest odtworzeniem, dziejącego się w przeszłości życia. Oczywiście zarówno dla filmów, teatrów jak i innych widowisk najważniejsza jest ich jakość, waga poruszanej problematyki, sposób realizacji itd.
W ostatnich latach pojawiło się w telewizji dużo polskich seriali takich jak np. „Na dobre i na złe”, które okazały się dla nas polskich widzów dużo ciekawszymi od seriali zagranicznych. Są one osadzone w naszej rzeczywistości. Widowiska „Wielki Brat”, „Dwa Światy” okazują się równie ciekawymi, przyciągającymi jeszcze więcej widzów serialami, dzieją się jeszcze bardziej na bieżąco i realnie, są jeszcze bardziej autentyczne, jeszcze bardziej nasze. Scenariusz piszą ich uczestnicy, pisze trwające już prawie trzy miesiące ich wspólne życie. Mieszkańcy domów w których toczy się obserwowana przez telewidzów akcja są ciekawie dobrani, dzieją się między nimi ciekawe relacje. Obserwowanie ich wspólnego życia okazuje się pouczające. Można poczynić sporo ciekawych obserwacji socjologicznych i psychologicznych. Obserwujemy różne typy ludzkie, ich postawy, oceny, sposoby myślenia, zachowania się, systemy wartości. Możemy też poznawać sposoby myślenia widzów, ich preferencje, porównywać ich oceny z własnymi, obserwować podatność widzów na sugestie, na zasłyszane oceny innych. Programy te zastępują tak lubiane, przez nas plotkowanie. Dawniej interesowaliśmy się sąsiadami, wiedzieliśmy co się u nich dzieje. Dziś ludzie żyją w blokowiskach, osobno, dlatego pewnie tak duże ich „zastępcze” zainteresowanie serialami i na bieżąco dziejącymi się programami.
Dziwny jest szum, powstały wokół programów. Słyszymy głosy wyroczni, papierowych autorytetów. Niektóre wypowiedzi osób, w tym ostre nieprzebierające w środkach wypowiedzi dziennikarzy z miernych, lokalnych gazet rażą butą, przesadnym bardzo dobrym mniemaniem o sobie i są dużo bardziej trywialne od krytykowanych tak zawzięcie programów. Czy zdają sobie oni sprawę z tego, że ta ich zawzięta krytyka jest bardzo kiczowata, tym bardziej jeszcze gdy przyznają się, że krytykowanych programów nie oglądali, a larum podnoszą w ciemno i na zapas. Obawy dotyczące zgubnego wpływu programów o nowej formule na młodzież i na obniżanie poziomu kulturalnego społeczeństwa są przesadzone. Programy takie są wynikiem społecznych oczekiwań młodych ludzi. Są to programy dostarczające rozrywki, jakich wiele i tak jak inne „mody”, innego typu rozrywki znudzą się i znikną w „naturalny” sposób. Wrzawa zwiększa tylko zainteresowanie nimi. Czemuż krytykujący je osoby nie napiętnowali i nie napiętnują programów i filmów miernej jakości epatujących przemocą i okrucieństwem. Czy każda nowość, nowa formuła musi wzbudzać tyle przesadnych lęków? Drażnią przede wszystkim tak łatwo wypowiadane, wypisywane bardzo negatywne oceny dotyczące osób biorących udział w programach, najczęściej osób bardzo młodych, tak jakby ci krytykujący byli już od młodości tuzami intelektu i mieli ukształtowane osobowości. Nade wszystko dziwi mnie krytyka ze strony niektórych ludzi kultury. Gdzie podziała się aprobata wolnego rynku, także w kulturze i rozrywce? Czy ludzie bez artystycznych lub dziennikarskich dyplomów, bez uznanej już pozycji nie mają prawa do zaistnienia, do stawania się osobami znanymi i oglądanymi? Czy nie są śmiesznymi butne, śmiertelnie poważne wypowiedzi niektórych osób wyśmiewające innych wg nich „maluczkich”, wypowiedzi w których dokonywane są ostre, bardzo krytyczne, niepozostawiające „suchej nitki” oceny osób oglądających niektóre programy telewizyjne, słuchających takiej a nie innej muzyki, czytających takie a nie inne książki itd. itp. Dlaczego, jeśli odpoczywa ktoś przy śmieszących go, komediowych serialach uważa się go za osobę bez gustu, hołdującą miernym, nie wartościowym trendom? A może to ci krytykujący „koneserzy” zaszufladkowali swoje gusta, ograniczyli swoje upodobania, może nie dojrzali do ich odbioru? Każdy ma prawo do ocen, do wyrażania swojej opinii, byleby opinie te nie dotykały, nie poniżały konkretnych osób. Kierowanie mocnych, nieprzejednanych, jednoznacznie negatywnych ocen do konkretnych osób świadczy tylko o braku tolerancji ich autorów.
Młodzi buntują się przeciw temu co przeszłe, zastane, chcą zmian, starzy buntują się przeciw temu co nowe, co nadchodzi, co zmienia utarty porządek, chcą zakonserwować, utrwalić to co wypracowali, do czego się przyzwyczaili. Między pokoleniami potrzebny jest kompromis, potrzebne jest zrozumienie i porozumienie. Przecież „stare” też było kiedyś „nowym”, a „nowe” będzie „starym”. Każdy ma też prawo do własnych wyborów, do uczestniczenia w tym w czym chce uczestniczyć. Jest tyle sposobów życia, tyle sposobów przeżywania świata, odnajdywania się w coraz bardziej skomplikowanym świecie ilu jest ludzi. Nie można upodabniać się do cenzora z lat komunizmu, który zawsze „wiedział lepiej”. Jeśli można zrozumieć troskę ludzi z dużym dorobkiem intelektualnym, artystycznym o to by „produkty” kultury miały odpowiednio wysoki poziom, to budzą zażenowanie butne, napuszone wypowiedzi osób u których „gołym okiem” można zauważyć pretensje do bycia osobami wyjątkowymi, o ponad przeciętnej umysłowości, do zaliczania się do elity intelektualnej, gdy pretensje te nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Pretensjonalności często towarzyszą bardzo krytyczne oceny innych. W świadomości niektórych osób tkwią staromodne podziały na kulturę „wysoką” i „niską”, na elitę kulturalną, intelektualną do której oczywiście nieskromnie się zaliczają i na pozostałych tzw. plebs. Nie oceniają ludzi, zjawisk, trendów, widowisk indywidualnie, oddzielnie, stosują utarte, automatyczne podziały, schematy, dziwne kryteria, a do tego zwykli wszystko oceniać „z góry”. Mieniąc się ludźmi z tzw. elity intelektualnej i kulturalnej są w swych sądach ortodoksyjni i „nieomylni”. Nie ma w nich odrobiny otwartości na poglądy innych osób. Przecież można się różnić, mieć różne poglądy, szanując jednocześnie oponentów.
Jeśli można jeszcze usprawiedliwić, zrozumieć ludzi młodych, którzy bardzo emocjonalnie przeżywają i oceniają ludzi, wydarzenia, którzy wyrażają jednoznacznie krytyczne oceny, to trudniej zrozumieć ludzi dojrzałych, których opinie są jednoznacznie krytyczne. Za młodu dużo łatwiej przychodzi nam dokonywanie ocen, ocen ludzi, zjawisk, twórczości. Mamy wtedy wyostrzone spojrzenie, szybko zachwycamy się, łatwo dokonujemy ocen negatywnych, stosujemy czarno- biały, emocjonalny ogląd świata. Z upływem lat, wraz z coraz większym doświadczeniem, bardziej poddajemy się losowi, prądowi rzeki życia, oceny stają się bardziej relatywne, niejednoznaczne, wyważone, coraz trudniej jest nam dokonywać podziałów na to co wartościowe i na to co bez wartości. Coraz rzadziej i coraz ostrożniej oceniamy coś bardzo negatywnie. Staramy się zrozumieć, a nie wydrwić i potępić. Raczej staramy się wychwycić to co pozytywne, wartościowe, co nas porusza dodatnio.
Nowe treści, nowe formy budzą z jednej strony fascynację, z drugiej opór. Z upływem czasu z reguły fascynacje mijają, a opór maleje. Sporo filmów, programów telewizyjnych, spektakli, które kiedyś budziły nasze zainteresowanie, dzisiaj wydaje się kiczowatymi i nudnymi, choć są i takie, które jeszcze dziś uważamy za wartościowe i chętnie je oglądamy. Skostnienie, zamykanie się na to co nowe utrudnia, a czasami wręcz uniemożliwia odnalezienie się w teraźniejszości, w dzisiejszej rzeczywistości, powoduje tylko stresy i zgorzknienie. Czy nie lepiej uznać prawa nowych pokoleń do zmian, do tworzenia swoich „światów” i nie tracąc tego co tradycyjne, co pozytywne i piękne z przeszłości, starać się otwierać na teraźniejszość, nastawiać pozytywnie do nowych zjawisk, trendów, starać się wychwycić, zrozumieć i przyjąć to co wartościowe, co może nas poruszyć, żyć w zgodzie z nowymi pokoleniami, z teraźniejszością? Powieść o Harym Poterze zdobyła masowych odbiorców. Jest wielbiona przez wielkie rzesze czytelników. Ma ona oczywiście też swoich zagorzałych przeciwników wywodzących się przede wszystkim z kręgów zachowawczych. Uważają oni, że kultura, sztuka nie może objawiać się w nowych formach. Wg nich wszystko co nowe, a jeszcze do tego masowe musi być podkasane, to nic że wzrusza, emocjonuje i zapładnia umysły milionów młodych i nie tylko młodych ludzi. Wszystko co inne, nieznane budzi opór, często niechęć. Wywołują fobie inni ludzie, ludzie innych ras, napotykały i napotykają opór nowe trendy w sztuce, w kulturze, w obyczajach itd. Musiały pokonać opór widowiska teatralne o nowej formule, uliczne happeningi. Niektórzy artyści /na szczęście nieliczni/ i krytycy zakonserwowani w stereotypach. czują się też zagrożeni, są przeciwni temu czego nie rozumieją, niepokoi ich to, że „nowe” wyprze ich z rynku. „Wszyscy, którzy dają nowe prawa uważani są za przestępców, gdyż naruszają dawne, święcie czczone przez społeczeństwo, odziedziczone po ojcach”—Dostojewski
Czemu programy, może nawet błahe, ale dziejące się autentycznie wzbudzają zainteresowanie publiczności podobne do tego jakie wywołują niektóre filmy? Być może jest to wywołane tęsknotą widzów za czymś, czego brakuje nam dziś w życiu prywatnym. Są one namiastką uczestniczenia w „życiu”. Widzowie są „pod wrażeniem” tajemnicy stawania się, tajemnicy życia, przeżywania, dziania się, zawiązywania się relacji międzyludzkich. Człowiek zagubiony we współczesnym świecie szuka wspólnot, wspólnego przeżywania, wspólnego rozstrzygania problemów. Taką zastępczą wspólnotą jest wspólnota uczestników programu i widzów oglądających program
 
Czy globalizacja, unifikacja, ujednolicanie oferty kulturalnej, rozrywkowej to zjawisko pozytywne czy negatywne? Jakie zastosować kryteria ocen? Czy wszystko nie jest względne? Jest jak jest. Tak rozwija się świat. Globalizacja w oczach jednych, to coś najgorszego co mogło nas spotkać, w oczach innych to szansa, szansa stworzenie rzeczywistej, nowoczesnej wspólnoty ludzkiej, szansa na współodczuwanie, na współuczestniczenie, na współodpowiedzialność za losy świata, za losy innych ludów, społeczeństw, szansa na powszechną edukację, na wyrównywanie poziomów, „podciąganie” się słabszych, zacofanych do najlepszych, szansa przejęcia, przyswojenia przez wszystkich mieszkańców Ziemi tego co ludzkość osiągnęła najlepszego w dziedzinach: nauki, kultury, gospodarki, myśli itd.
Dawniej społeczeństwa, w tym młodzież były zintegrowane w lokalnych społecznościach, wybierały między dużo mniejszą niż obecnie liczbą opcji: opcji kulturowych, politycznych itd. Obecnie istnieje zdecydowanie więcej możliwości wyboru. Istnieją bogate rynki: idei, kultury, sztuki, polityki, rozrywki itp. Każdy może wybrać odpowiadającą mu grupę, opcję, może brać z różnych opcji to co mu odpowiada. Jest to wynikiem niezwykłego rozwoju ludzkiego świata i niezwykłego rozwoju komunikacji. Zaistniała możliwość samodzielnego szukania wśród bogatej oferty możliwości, zaistniały dużo większe możliwości korzystania z tej oferty do budowania swoich: świadomości i osobowości. Obok niewątpliwych plusów, globalizacja niesie ze sobą też pewne ujemne strony. Duża część ludzi, zwłaszcza młodzieży czuje się zagubiona, bezradna. Dawniej łatwiej można było wybrać z uboższego rynku opcję, ideę, grupę z którą można było się zidentyfikować, poczuć się bezpiecznie. Można było szukać wsparcia w najbliższym otoczeniu. Można było się czuć bardziej obrysowanym, zaznaczonym, wyrazistym. Dzisiaj żyjąc w małych miastach czy na wsi można szukać wsparcia albo w małych grupach lokalnych albo wśród szerszej rzeszy ludzi, niekiedy bardzo oddalonych, mieszkających w innych częściach globu. Terytorium przestało być jedynym czynnikiem integrującym. Utożsamiać można się z ludźmi, grupami z różnych miejsc świata. Która wartość ma większe dla człowieka znaczenie: Czy poczucie bezpieczeństwa, akceptacji przez swoje otoczenie i namacalnej więzi z tym otoczeniem, czy możliwość śledzenia, różnych prądów, idei, sposobów życia i korzystania z dorobku cywilizacyjnego świata, możliwość dokonywania wyborów, docierania do, grup, stowarzyszeń, możliwość stawania się innym, a nawet wyjątkowym, niepowtarzalnym w swoim otoczeniu, zgodnie ze swoimi potrzebami i wyborami? Paradoksalnie, pomimo większych możliwości budowania swej tożsamości, większego wyboru ofert, trudniej się dziś stać wyrazistym, zintegrowanym wewnętrznie i zrozumianym przez innych. Dawniej członkowie grup mieli podobne systemy wartości, liderzy grup, twórcy opcji stawali się w sposób naturalny mistrzami, autorytetami, lokalnymi idolami. Dziś jest takie bogactwo myśli, idei, że ich twórcy „giną w tłumie”.
 
Świat po wojnie, otwierał się na nowe idee. Wraz z odbudową tkanki materialnej następował szybki rozwój myśli. Na gruzach starego świata następowało gwałtowne przyśpieszenie we wszystkich sferach życia. Młodzi ludzie buntowali się przeciw zastanemu skostnieniu, złaknieni byli i poszukiwali „nowego”, otwierali się na nowe prądy, wyzwalali się z pęt starych idei, starej moralności. Byli siłą napędową. Czuli się ważni, potrzebni, czuli, że tworzą coś pozytywnego, coś co posuwało świat do przodu. Dziś z kolei zmiany są tak szybkie, że czasem przerażają, wymykają się, nie możemy nadążyć z ich percepcją. Zacierają się kryteria ocen. Dziś wszystko jest „na wierzchu”, jest ogólnodostępne. Poprzez media możemy obserwować wszystkie: znaczące i błahe, pozytywne i negatywne przejawy życia. Możemy być świadkami zjawisk, zachowań wspaniałych, wzniosłych, nobilitujących rodzaj ludzki, ale także świadkami mnóstwa zjawisk negatywnych, jakże często przerażających okropności dających o nas ludziach najgorsze świadectwo. Uprawnione są chyba pytania: dokąd zmierza świat, czym to wszystko się skończy, czy można będzie tak nim posterować by podążał drogą pozytywnego rozwoju, a nie do samozagłady. Jednak te nasze lęki, obawy, nieumiejętności przystosowań do nowych czasów, do nowych wyzwań nie upoważniają nas do często bardzo krzywdzących ocen osób, które zachowują się niekonwencjonalnie, myślą inaczej niż my. Nurt, którym płyniemy, do którego się „załapaliśmy” nie musi być lepszy od innych nurtów, które z naszej perspektywy mogą wydawać się gorsze, płytsze. Jest tyle kultur, tyle sposobów życia i myślenia ile osób mieszka na Ziemi. Przy dzisiejszych możliwościach komunikacyjnych możemy dokonywać wyborów, możemy wybierać ludzi, środowiska z którymi chcemy się identyfikować, możemy też uczyć się inności. Musimy zdobyć się na tolerancję, dzisiaj już nie tylko w stosunku do innych nacji, ras, dominujących religii, światopoglądów, ale także na tolerancję do mnóstwa inności. Współcześnie jesteśmy coraz mniej determinowani przez otoczenie, wychowanie, nawet przez płeć. Coraz więcej zależy od nas samych, od naszych wyborów. Jest coraz więcej propozycji, coraz więcej wzorów, możliwości, coraz większe są możliwości docierania i korzystania z tych ofert i wzorców.
Być może mój punkt widzenia zależy od mojego punktu siedzenia- siedzę w stróżówce. Trwoniąc mnóstwo czasu w głupawej pracy, będąc zmęczonym ciągłym niedosypianiem trudno jest myśleć o rzeczach wzniosłych i zajmować się trudnymi sprawami, potrzebuje się oddechu i jakiejkolwiek, nawet tej najbanalniejszej rozrywki.
 
 
zdzisiek
O mnie zdzisiek

Stan mojego ducha Anno Domini 2013. Od dawna mocno mnie denerwuje neoliberalna polityka gospodarcza zainicjowana po 1989 roku przez gospodarczych liberałów z Kongresu Liberalno-Demokratycznego i Leszka Balcerowicza i prowadzona przez kolejne rządy. Doktryny Friedmana stały się ideologią. Jej ortodoksyjni wyznawcy porzucili zupełnie empirię a neoliberalne, doktrynalne myślenie uznali za jedynie słuszne. Dużo złego przyniosła polityka monetarna wprowadzona i realizowana przez Balcerowicza i „Radę Polityki Pieniężnej”. Polityka monetarna w połączeniu z koszmarną, niesprawiedliwą prywatyzacją i prowadzoną be umiaru i bez sensu wyprzedażą krajowego majątku zamiast upragnionego szybkiego rozwoju naszej gospodarki i zmniejszania dystansu do gospodarek rozwiniętych powodowały marnowanie potencjałów tkwiących w naszej gospodarce i naszym społeczeństwie, tłamsiły gospodarkę i przynosiły pauperyzację, biedę, marginalizację i upokorzenie dużej części naszego społeczeństwa. Mocno mnie frustruje również polityka i postawy naszych neoliberałów dotyczące sfer pozagospodarczych, wyszydzanie i walka z patriotyzmem, z tradycją, zapominanie o bohaterach z przeszłości. Postawy lekceważenia i wyszydzania naszego Prezydenta, Lecha Kaczyńskiego a po katastrofie smoleńskiej lekceważenie ofiar katastrofy, walka z obywatelami, którzy czuli wobec nich żałobę i potrzebę ich uczczenia i karygodne podejście do śledztwa były i są dla mnie przygnębiające. Główne grzechy neoliberalnej polityki gospodarczej i przyczyny zbyt powolnego rozwoju naszego kraju. Są cztery główne przyczyny, czy trzy grupy przyczyn, które nie zapewniły możliwie szybkiego rozwoju naszej gospodarki i poprawy poziomu życia dużej części naszego społeczeństwa.: • Zła polityka finansowa, a w szczególności polityka powodująca wygórowaną wartość złotego wywołująca niekorzystne relacje w handlu z zagranicą i obniżająca sztucznie, niepotrzebnie siłę nabywczą naszego społeczeństwa (ciągłe, bez opamiętania podnoszenie stóp procentowych) • Dzika, nieracjonalna, prowadzona bez żadnych zahamowań sprzedaż narodowego majątku • Dzika, niesprawiedliwa prywatyzacja • Zła, bardzo niesprawiedliwa dystrybucja dochodów i dóbr http://zdzislawdzialecki.republika.pl/ http://zdizek.blog.onet.pl/?p=837

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości