pisanie na puszczy
"Nie. To nie koniec podróży. Śmierć to tylko kolejna ścieżka, którą wszyscy musimy podążyć. Znika szara, deszczowa zasłona tego świata i wszystko spowija srebrzysty blask." J.R.R. Tolkien "End? No, the journey doesn't end here. Death is just another path
21 obserwujących
276 notek
179k odsłon
  640   0

cztery (za późno za mało)

 

Jestem dzień później, kiedy na wieńcach taje już śnieg. Delegacje odeszły, wygwizdaliśmy i wybuczeli te, które niegodne były tu obecności, oklaskami nagrodzili te nasze i słuszne. Ci, którzy uznali za konieczne ogrzać się i promować w cieple ofiary innych już poszli ze swoją pieczenią, przypomnieli o sobie w odpowiednim czasie i właściwym kontekście.

 

Trzydzieści jeden lat temu też byłem dzień później, dzień po. Nieważne co widziałem, i tak pamiętam tylko siną ciszę, ziąb nieodwołalnego. Żadne roztrząsanie okoliczności, osądzanie winnych nie odwróci już tego, co się stało, czas przebiega dla nas linearnie i w jednym kierunku. 

 

Ofiary zostały uczczone. Nie mogą się wypowiedzieć, życie ich zakończone. Jestem coraz bliższy uznania, że na mocy złożonej ofiary są to cudownie niewinni ludzie. Każda ofiara niesie ze sobą ładunek cudownej niewinności.

 

Został już kiedyś podjęty eksperyment, zgodnie z zasadą licentia poetica, polegający na spojrzeniu oczyma ofiary, powiedzeniu ustami ofiary. Eksperyment ryzykowny, jak każde mówienie o lub w imieniu osoby, która nie może podać swoich racji.

 

Karel Kryl, w tekście Píseň Neznámého vojína (czyli Pieśń nieznanego żołnierza) bardzo jest w tym radykalny, mówi wręcz Pomníky stavíte, prosím vás, komu? O pomniki się przecież zabiega, o uczczenie nimi pamięci, o memento. A tu zarzut, że komu one.

 

To idzie dalej, ofiara mówi: copak si myslíte, že jsem chtěl zdechnout?

 

Owe uroczystości, odbywające się przy grobie są dla zabitego nie do zniesienia, widzi on całą dwulicowość ceremonii, bardziej od nich przyjemne są mu – tak ponoć niestosowne w tym miejscu - zaloty kotów, które s těmi,/co střílej’ po sobě/ vůbec nic nemají.

 

(Celowo nie podaję polskiego tłumaczenia, wersja oryginalna jest wystarczająco zrozumiała, zaś dostępne polskie tłumaczenie jest luźną wariacją na temat źródłowego tekstu, takim pompatycznym protest songiem z dodaniem polskich realiów.)

 

Jestem dzień po, gdy już spokojnie, gdy koty mogą już wrócić, a życie dalej się toczy. Uroczystości się odbyły, teraz czas na kolejną odsłonę codziennego polskiego piekła.
 

Lubię to! Skomentuj32 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale