Rosyjscy artyści sprzeciwiają się wojnie, a potem tracą pracę

Rosyjscy ludzie kultury tracą pracę i są usuwani z życia społecznego za sprzeciwianie się wojnie. Nie brakuje jednak też zwolenników "operacji specjalnej" (źródło: Flickr /  Ukraine Europa Biggest Breaking News)
Rosyjscy ludzie kultury tracą pracę i są usuwani z życia społecznego za sprzeciwianie się wojnie. Nie brakuje jednak też zwolenników "operacji specjalnej" (źródło: Flickr / Ukraine Europa Biggest Breaking News)
Rosyjski artyści, którzy krytykują "specjalną operację wojskową" na Ukrainie tracą pracę i uciekają z Rosji. Jest jednak sporo gwiazd i celebrytów, którzy popierają i wspierają Kreml.

Strach i niepewność wśród rosyjskich artystów

Rosyjska piosenkarka Zemfira pierwszego dnia wojny występowała pierwszy raz po kilkuletniej przerwie. 

— Dzisiaj wszyscy mieliśmy bardzo ciężki dzień — powiedziała ze sceny, co przez fanów zostało słusznie odebrane jako sprzeciw wobec wojny.

Po koncercie wokalistka napisała na Instagramie: „Jest mi smutno, źle, ciężko, ciągle płaczę. Nie chcę wojny". Wpis Zemfiry szybko został usunięty. Piosenkarka po raz kolejny ogłosiła sprzeciw po swoim wyjeździe wyjeździe do Francji, w teledysku do własnego utworu „Nie strzelajcie". Słowa „Nie strzelajcie, w tym pokoju jest miłość (…) Nie milczcie, w tej ciszy zginę" zilustrowała kadrami z niszczonej przez jej rodaków Ukrainy.

W Rosji nie ma miejsca dla opozycjonistów wojny na Ukrainie

Obecnie w Rosji nie mogą żyć, pracować i zarabiać osoby, które "specjalną operację wojenną" nazywają "wojną".

Przekonał się o tym na przykład prezenter państwowej telewizji Iwan Urgant, który stracił swój niezwykle popularny program i wyjechał z kraju po zamieszczeniu wpisu na Instagramie o treści "Nie dla wojny". Podobna sytuacja spotkała Witalija Manskiego, nagradzanego na świecie dokumentalistę i twórcę festiwalu filmowego Artdocfest. Manski jest jawnym krytykiem działań Putina.

W zeszłym miesiącu reżyser został oblany czerwoną farbą przez nieznanych sprawców i musiał odwołać swój festiwal.

Manski w ostatnim wywiadzie dla niezależnego portalu Meduza podkreślił, że nie widzi sensu, ani możliwości, by móc dalej pracować w Rosji.

— Nie będzie w Rosji Artdocfestu, dopóki funkcjonuje putinowski reżim — mówił Manski, dodając przy tym, że wszyscy Rosjanie muszą zrozumieć, że ponoszą odpowiedzialność za to, co się wydarzyło.

Rosyjscy raperzy wspierają Ukrainę

Solidarność z Ukrainą okazały też gwiazdy rosyjskiego rapu – m. in. Face, Noize MC, Monietoczka czy Oxxxymiron. Artyści otwarcie sprzeciwiają się wojnie i wzięli udział w trasach koncertowych, z których cały dochód przeznaczono na rzecz uchodźców z Ukrainy.

Jako pierwszy zareagował Oxxxymiron, który w pierwszy dzień wojny, 24 lutego odwołał swoją pierwszą od lat trasę koncertową.

— Nie mogę was bawić, kiedy na Ukrainę spadają rosyjskie bomby — wyjaśniał raper. W późniejszym czasie zagrał on serię charytatywnych koncertów w ramach akcji "Russians Against War" w Berlinie, Stambule i Londynie.

Raper przekazał ponad 120 tysięcy dolarów polskiej Fundacji św. Mikołaja pomagającej uchodźcom.

Z kolei Face zdecydował się usunąć cała swoją twórczoś z rosyjskich serwisów streamingowych. Raper przestał płacić podatki w Rosji oraz zapowiedział, że już nigdy nie będzie koncertować w swoim kraju. Podczas koncertu charytatywnego w Warszawie padł na kolana przed Ukraińcami.

Zwolennicy Putina zysują

Ci, którzy popierają Putina i jego wojnę, dziś czerpią zyski. Niegdyś słynny reżyser Nikita Michałkow w ostatnich latach zajmuje się przede wszystkim szerzeniem kremlowskiej propagandy. Wielokrotnie usprawiedliwiał on inwazję Rosji na Ukrainę oraz wyrażał pogardę wobec wszystkich, którzy się jej sprzeciwiają.

— Co tu jeszcze robicie? Jedźcie tam, gdzie prawda i sprawiedliwość — mówił Michałkow.

Na swoim oficjalnym kanale na YouTubie tłumaczył, że w rzeczywistości to Ukraina, we współpracy z Ameryką i Europą, od lat przygotowywała się do wojny z Rosją, a Putin jedynie „chroni swoich obywateli".

— Nigdy nie moglibyśmy się zgodzić na wartości, które chcą nam narzucić, począwszy od poświęcenia małżeństw jednopłciowych, a kończąc na legalizacji faszyzmu — tłumaczył.

Ulubiony piosenkarz Putina

Nikołaj Rastorgujew, lider popularnego w Rosji zespołu Lube, tłumaczył w wywiadzie na antenie telewizji Russia Today, że Rosjanie, którzy sprzeciwiają się "specjalnej operacji" nie rozumieją sytuacji.

— Nie mieliśmy innego wyjścia. Ile można atakować Donbas? Musimy tylko rozbroić ten kraj. Wykonujemy nasz obowiązek i powinniśmy byli to zrobić wcześniej. Ukraińcy nie są naszymi wrogami. Przeprowadzamy precyzyjne ataki na cele wojskowe w Ukrainie, aby je zniszczyć — oznajmił, powielając kremlowską narrację o „demilitaryzacji i denazyfikacji" Ukrainy.

Zachar Prilepin – pisarz, który walczył w Donbasie

Zachar Prilepin walczył w Donbasie, w batalionie separatystów samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej. W najnowszym wywiadzie dla państwowych mediów przekonywał, że Rosja nie tylko "walczy z nazistami ciemiężącymi Ukraińców", ale też z wpływami Zachodu, który ma dążyć do osłabienia i upadku Moskwy.

— Teraz ma miejsce nie tylko konfrontacja między armiami. Trwa bezlitosna bitwa symboli. Rosyjska, sowiecka Ukraina walczy z quasi-ukraińskim sobowtórem, karmionym przez polską szlachtę i nazistowskich nauczyciel — mówił Prilepin na łamach państwowej gazety "Argumenty i Fakty".

Wydarzenia popierające "specjalną operację"

Rosja, w odpowiedzi na organizowane za granicą koncerty wyrażające sprzeciw wobec wojny, organizuje występy popierające "specjalną operację wojskową". Występują na nich artyści, którzy związani są z państwowymi instytucjami, a także pracownicy rosyjskich instytucji. Najczęściej odbywają się one pod hasłem "Swoich nie porzucamy", sugerującym zaprowadzanie pokoju przez Rosję oraz uwalnianie ludności Donbasu. Często motywem przewodnim tych wydarzeń jest też hasło "Za pokój! Za Rosję! Za prezydenta!".

Pod listami ludzi kultury, zarówno tych sprzeciwiających się wojnie, jak i tych, którzy ją popierają, zawsze widnieje tysiące podpisów. O ile w przypadku tych pierwszych można mówić o przekonaniu i antywojennych poglądach, można być jednak przekonanym, że brak podpisu w przypadku tych drugich może grozić zwolnieniem z pracy, degradacją czy wykluczeniem z towarzystwa.


RB


Czytaj dalej: 


Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka