Z artykułu dowiesz się:
- Kim była nowa zatrzymana osoba w śledztwie dotyczącym Zondacrypto
- Kto do tej pory został zatrzymany
- Jakie są straty finansowe po upadku Zondacrypto
- Dlaczego sypie się zespół prokuratorski prowadzący śledztwo
Zatrzymanie oficera CBZC. Trafi do prokuratury w Katowicach
Do zatrzymania doszło we wtorek rano. Służby ujęły byłego naczelnika katowickiego wydziału CBZC. Funkcjonariusze działali w ramach śledztwa dotyczącego nieprawidłowości wokół platformy kryptowalutowej Zondacrypto. Na miejscu zatrzymania prowadzono czynności procesowe. Po ich zakończeniu funkcjonariusze przewiozą byłego oficera do tamtejszej prokuratury, która nadzoruje całe postępowanie. Tam mają zapaść decyzje dotyczące dalszych kroków procesowych oraz ewentualnych zarzutów.
Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości to wyspecjalizowana formacja policji powołana do ścigania przestępstw w internecie. Dlatego zatrzymanie byłego naczelnika tej jednostki w sprawie o oszustwa kryptowalutowe budzi szczególne zainteresowanie opinii publicznej. Obecność byłego szefa katowickiego CBZC w kręgu podejrzanych rzuca poważne światło na zabezpieczanie dowodów w tej aferze.
To już kolejna realizacja w tym wielkim śledztwie gospodarczym. W śledztwie zatrzymano dotąd pięć osób. Są wśród nich Radosław Piesiewicz, Rafał Z., Jaromira W., Anna P. oraz Roman Ż. Lista podejrzanych i zatrzymanych stale się jednak wydłuża.
- Kolejne zatrzymania ws ZondaCrypto. To były funkcjonariusz - skomentował krótko szef MSWiA, Marcin Kierwiński.
Śledztwo ws. Zondacrypto. Prokuratura o milionowych stratach
Śledztwo w sprawie działalności platformy wymiany cyfrowych aktywów rozpoczęło się kilka miesięcy wcześniej. Śledczy wszczęli postępowanie 17 kwietnia 2026 roku w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach. Badają sprawę pod kątem przestępstw oszustwa znacznej wartości oraz prania brudnych pieniędzy.
Skala domniemanych nadużyć finansowych jest wyjątkowo wysoka. W dniu wszczęcia postępowania śledczy z Prokuratury Regionalnej szacowali kwotę strat na przynajmniej 350 milionów złotych. Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy systematycznie rośnie.
Śledczy zabezpieczyli również ogromny materiał cyfrowy o objętości 13 TB danych. Jest on obecnie poddawany szczegółowej analizie przez biegłych z zakresu informatyki śledczej. Ta elektroniczna dokumentacja może okazać się kluczowa dla ustalenia skali i mechanizmu domniemanych oszustw.
Do jednostek śledczych w całym kraju wpłynęło już kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie. Składali je poszkodowani użytkownicy giełdy Zondacrypto, którzy z dnia na dzień utracili dostęp do swoich środków pieniężnych zgromadzonych na platformie.
Tajemnicze zniknięcie Sylwestra Suszka. Prokuratura łączy wątki
Sprawa giełdy Zondacrypto ma także drugi, mroczny wymiar kryminalny. 30 lipca tego roku śledczy połączyli sprawę dotyczącą funkcjonowania platformy ze sprawą prowadzoną przez śląski wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej. Dotyczy ona niewyjaśnionego do dziś zaginięcia twórcy giełdy, Sylwestra Suszka.
Sylwester Suszek to jeden z pionierów rynku kryptowalut w Polsce. Jego zaginięcie przez długi czas pozostawało osobną sprawą prowadzoną przez śledczych. Dopiero połączenie obu postępowań pokazało, że losy przedsiębiorcy i losy jego platformy mogły być ze sobą ściśle splecione.
Decyzja o fuzji obu postępowań wynikała z zebranych dowodów. Jak twierdzi prokuratura, okoliczności założenia oraz bieżącej działalności giełdy Zondacrypto mogą mieć kluczowe znaczenie dla ustalenia losów zaginionego przedsiębiorcy. Jej zdaniem pomiędzy obiema sprawami występuje bowiem ścisła łączność odmiotowa oraz przedmiotowa.
Sypie się zespół śledczy ws. Zondacrypto
Tymczasem śledztwo ws. Zondacrypto toczy się z turbulencjami. "Gazeta Wyborcza" pisała kilka dni temu o tajemniczej rezygnacji prokurator Klaudii Wrzecionko-Pałki, która zajmowała się wątkiem pokrzywdzonych inwestorów, a następnie z pracy miała zrezygnować asystentka przydzielona do sprawy Zondacrypto. Według gazety trwa poszukiwanie następców. Do Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej Wrzecionko-Pałka przeszła dopiero co - 25 sierpnia, a po trzech tygodniach zdecydowała się odejść. Według źródła "Wyborczej” miała wskazywać na brak odpowiedniego doświadczenia oraz niemożność współpracy z naczelnikiem wydziału. W kwietniu minister sprawiedliwości Waldemar Żurek odwołał z delegacji sześciu pracujących tam śledczych, prowadzących m.in. postępowania dotyczące Zondacrypto, RARS i przestępczości zorganizowanej
Żurek potwierdził w Radiu Zet, że prowadzi rozmowy o przeniesieniu zespołu Zondacrypto ze Śląskiego Wydziału Zamiejscowego PK do Warszawy - na szczebel centrali Prokuratury Krajowej. W przekonaniu ministra "śledczy nie są w stanie przerabiać takiej ilości dowodów, jakie spływają".
Fot. Logo Zondacrypto/East News
Red.







Komentarze
Pokaż komentarze (1)