Miszalski przerwał milczenie po czterech miesiącach. Majchrowski poparł rywalkę Gibały

Redakcja Redakcja Głos Regionów Obserwuj temat Obserwuj notkę 9
Aleksander Miszalski po ponad czterech miesiącach nieobecności w przestrzeni publicznej przerwał milczenie. Odwołany prezydent Krakowa opublikował oświadczenie, w którym ostro zaatakował Łukasza Gibałę i jednoznacznie poparł Monikę Piątkowską. Podobnie do wyborców w mieście zaapelował Jacek Majchrowski. Filmik wieloletniego włodarza Krakowa zamieściła dziś kandydatka KO i PSL.

Z artykułu dowiesz się:

  • Z jakiego powodu były prezydent krytykuje plany oszczędnościowe Łukasza Gibały
  • Jakie zarzuty były prezydent stawia Łukaszowi Gibale
  • Kogo w drugiej turze poparł odwołany samorządowiec i dlaczego postawił na tę kandydatkę
  • Kiedy odbędzie się decydujące starcie o urząd prezydenta Krakowa

Długie oświadczenie Miszalskiego

Aleksander Miszalski postanowił skomentować trwający wyścig wyborczy we wpisie na portalu X. Samorządowiec nie szczędził krytyki pod adresem faworyta niedzielnych wyborów w Krakowie. Zarzucił Łukaszowi Gibale kłamstwa, manipulację oraz populizm. - Przez ponad cztery miesiące milczałem, była to moja świadoma decyzja. Potrzebowałem czasu, żeby spojrzeć na swoją prezydenturę z dystansu, przeanalizować popełnione błędy i zastanowić się, co mogłem zrobić inaczej. Dzisiaj przerywam tę ciszę. Przerywam ją bo Kraków jest dla mnie ważny i nie chcę milczeć, kiedy toczy się dyskusja o jego przyszłości - tłumaczył Miszalski. 

Były prezydent Krakowa wypomniał konkurentowi rzekomą zmianę poglądów, która jego zdaniem zależy wyłącznie od sympatii wyborców. Zwrócił także uwagę na deweloperską działalność brata rywala, sugerując w tym obszarze potencjalny konflikt interesów.

W opinii Miszalskiego zapowiadany przez oponenta audyt magistratu nie zadziała jak bankomat. Polityk przekonuje, że postulaty Gibały pochłonęłyby miliardy złotych, których stolica Małopolski po prostu nie posiada. Dodał również, że jego rywal miał wszystko w życiu podane na tacy i nigdy nie zarządzał niczym na poważnie. 


Budżetu miasta. Miszalski ostrzega przed cięciami

Szczególnie stanowczo Miszalski skrytykował plany oszczędnościowe Łukasza Gibały. Były włodarz odniósł się do zapowiedzi ograniczenia wydatków urzędu i wskazał, że według niego tak duże cięcia odbiłyby się na usługach dla mieszkańców.

- Nie da się w budżecie 11 mld zł znaleźć 1 mld zł oszczędności bez cięcia usług dla mieszkańców. Jeden miliard to cały transport, to 25% edukacji albo likwidacja wszystkich urzędów i zwolnienie wszystkich urzędników – napisał Aleksander Miszalski.

W argumentacji byłego prezydenta miliard złotych nie jest więc abstrakcyjną pozycją w miejskich rachunkach. Przy budżecie wynoszącym 11 mld zł taka kwota odpowiada – jak napisał – wydatkom na cały transport albo jednej czwartej nakładów na edukację. Miszalski stawia sprawę jako wybór między deklarowanym ograniczeniem wydatków a utrzymaniem usług, z których korzystają krakowianie.

Miszalski wspomniał także o własnej pracy w magistracie. Zaznaczył, że jego celem było szybkie uporządkowanie miejskich finansów i przeprowadzenie reform, co z dzisiejszej perspektywy ocenia jako próbę zmiany zbyt wielu rzeczy naraz. Wypomniał samorządowcowi, że stowarzyszenie Gibały przeznaczyło niemal 1,9 mln zł na kampanię referendalną, a na jej twarz wybrał Jana Hoffmana, który następnie zrezygnował ze startu w wyborach i przekazał poparcie Gibale. 

Wątek referendum przywołał w kontekście zarzutów kierowanych do Gibały. Według Miszalskiego kwota wydana przez stowarzyszenie na kampanię pokazuje skalę jego zaangażowania w działania, które doprowadziły do głosowania nad odwołaniem prezydenta. To właśnie w majowym referendum mieszkańcy zdecydowali o zakończeniu urzędowania Miszalskiego. 


Poparcie dla Moniki Piątkowskiej na ostatniej prostej

W swoim oświadczeniu Miszalski zaapelował do krakowian o głosowanie na kandydatkę Koalicji Obywatelskiej i PSL. - Wiem, że nie byłem idealnym prezydentem, popełniałem błędy, umiem się do tego przyznać – poniosłem tego konsekwencje. Monika Piątkowska też ma wady, wszyscy je mamy, chociaż nauczona moimi błędami już podobnych nie popełni. To dobra, sprawdzona i zaangażowana w życie naszego miasta menadżerka, której doświadczenie urzędnicze i prawnicze pozwoli dynamicznie rozwijać Kraków, przy jednoczesnej walce z rosnącym długiem - napisał. 

- Doświadczenie nauczyło mnie jednego: miastem zarządza się nie obietnicami, lecz decyzjami, za które trzeba wziąć odpowiedzialność. I to właśnie w odpowiedzialności za nasze miasto, za naszą przyszłość i za rozwój Krakowa proszę Was, w niedzielę oddajcie głos na Monikę Piątkowską, która jest również moją kandydatką. Nie na Łukasza Gibałę, który dąży do jednego celu - kupienia sobie miasta - dodał Miszalski. 

 

Majchrowski nagrał filmik z poparciem dla Piątkowskiej

Nie tylko odsunięty w referendum były prezydent poparł kandydatkę KO i PSL. Jacek Majchrowski postanowił dołączyć do kampanii w ostatnim dniu przed ciszą wyborczą, udzielając wsparcia Piątkowskiej. Chwalił jej kontakty z rządem, a także doświadczenie pracy w samorządzie - w tym z nim w latach 2003-2012 w krakowskim magistracie. - Dziękuję za poparcie - zareagowała Piątkowska. 


W niedzielę krakowianie pójdą do urn. Stawka jest wysoka

Przedterminowe wybory w stolicy Małopolski to efekt referendum gminnego z maja 2026 roku. Wówczas mieszkańcy zdecydowali o odwołaniu Aleksandra Miszalskiego ze stanowiska prezydenta. Po ponad czterech miesiącach od tamtego rozstrzygnięcia były włodarz wrócił do publicznej debaty, zabierając głos tuż przed kolejnym głosowaniem.

W pierwszej turze obecnych wyborów Łukasz Gibała uzyskał 36,38 proc. głosów, z kolei Monika Piątkowska zdobyła 29,91 proc. poparcia. Gdy PKW zakończyła liczenie wszystkich głosów po przeliczeniu wszystkich arkuszy z pierwszej tury, stało się jasne, że oboje powalczą w dogrywce.

Gibała, który jest radnym miejskim i przedsiębiorcą, wciąż utrzymuje pozycję lidera w sondażach po wygranej w początkowym etapie z ponad sześcioprocentową przewagą. Co więcej, opublikowany przez pracownię OGB sondaż przed wyborami w Krakowie wskazywał na niemal dwudziestoprocentową różnicę na korzyść radnego. Decydujące głosowanie w ostatecznym starciu o fotel prezydenta Krakowa zaplanowano na niedzielę, 11 października.   

Fot. Aleksander Miszalski, polityk KO/East News

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj9 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo