Z artykułu dowiesz się:
- Jakim wynikiem zakończyło się głosowanie w komisji?
- Jak długo trwały prace komisji i ilu świadków przesłuchano
- Na czym polega spór prawny wokół orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego
- Kiedy Sejm może podjąć ostateczną decyzję w sprawie zawieszenia szefa NBP
Osiem zarzutów i 150 stron raportu
Komisja uznała za uzasadnione i podtrzymała wszystkie osiem zarzutów wobec szefa banku centralnego. Wśród kwestii wskazywanych w postępowaniu znalazł się skup obligacji przez NBP oraz zarzut naruszenia apolityczności banku. To wnioski komisji, a nie prawomocne rozstrzygnięcie sądu. Efektem ponad dwuletniej pracy parlamentarzystów jest liczący 150 stron raport.
Prace nad wnioskiem trwały od maja 2024 roku do dzisiejszego posiedzenia. W tym czasie komisja zebrała się 33 razy, przeanalizowała ponad 70 dokumentów i przesłuchała ponad 50 świadków. Według części źródeł zeznawało 71 osób. Posłowie PiS twierdzą jednak, że żaden ze świadków nie potwierdził zarzutów stawianych Glapińskiemu.
Przewodniczący komisji Zdzisław Gawlik podkreślił, że celem postępowania była weryfikacja, czy prezes NBP realizował konstytucyjny obowiązek dbałości o stabilność monetarną. Zbieranie dowodów i przesłuchania zakończyły się wraz z początkiem miesiąca. Komisja rozpatrywała zgromadzony materiał w ramach prac nad wstępnym wnioskiem, a jej sprawozdanie przedstawia stanowisko większości.
Wyrok TK z 2024 roku
Punktem spornym w polityce pozostają wymogi prawne. Ustawa o Trybunale Stanu przewiduje, że Sejm podejmuje uchwałę o pociągnięciu prezesa NBP do odpowiedzialności bezwzględną większością głosów. Wymagana jest obecność co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, a przy pełnym składzie oznacza to 230 głosów. Przyjęcie uchwały skutkuje zawieszeniem szefa banku w czynnościach.
Sytuację komplikuje orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego z 2024 roku. Chodzi m.in. o wyrok z 11 stycznia w sprawie K 23/23 oraz orzeczenie K 8/24. TK uznał przepisy pozwalające zawiesić prezesa NBP po głosowaniu większością bezwzględną za niezgodne z konstytucją. Według trybunału do pociągnięcia szefa banku do odpowiedzialności potrzebne jest poparcie trzech piątych posłów, czyli 276 głosów.
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości złożyli w piątek wniosek mniejszości, powołując się na orzeczenia TK. Przekonują, że postępowanie komisji toczyło się wbrew prawu, a żaden ze świadków nie potwierdził zarzutów. Komisja większością głosów uznała natomiast wszystkie osiem punktów wniosku za zasadne.
NBP ostrzega przed paraliżem
Przedstawiciele opozycji ostro krytykują piątkowe rozstrzygnięcie. – De facto jest to doprowadzanie Narodowego Banku Polskiego do paraliżu – oceniła zastępca przewodniczącego komisji Iwona Arent.
Zarówno Narodowy Bank Polski, jak i Adam Glapiński odrzucają oskarżenia i uznają je za całkowicie bezpodstawne. Władze banku centralnego podważyły zasadność procedury w świetle wyroku TK z 2024 roku oraz zapowiadały odmowę uczestnictwa w postępowaniu. Jeszcze przed decydującym posiedzeniem Adam Glapiński nazwał postępowanie bezpodstawnym i szkodliwym dla Polski.
Podczas konferencji po posiedzeniu RPP prezes NBP ocenił, że postępowanie „jest szkodliwe z punktu widzenia interesów wewnętrznych Polski i niestety może mieć bardzo istotny, negatywny wpływ w relacjach za granicą”. Zapewnił też, że bank „nie podda się żadnej politycznej presji”.
Raport wraz z wnioskiem o pociągnięcie szefa NBP do odpowiedzialności trafia teraz do Marszałka Sejmu. Posłowie będą mieli 21 dni na zapoznanie się z dokumentem, zanim sprawa przejdzie do kolejnego etapu. Po upływie tego terminu wniosek może trafić pod obrady plenarne izby. Według informacji Polskiej Agencji Prasowej szef klubu Koalicji Obywatelskiej Zbigniew Konwiński wskazał, że głosowanie odbędzie się najwcześniej w listopadzie 2026 roku.
Fot. Prezes NBP Adam Glapiński/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (9)