Z artykułu dowiesz się:
- Wybory parlamentarne w Izraelu z 27 października 2026 roku nie przyniosły jednoznacznego zwycięzcy
- Likud Benjamina Netanjahu według sondaży exit poll pozostaje największą partią w Knesecie, ale dotychczasowa koalicja premiera może stracić władzę
- Ugrupowania reprezentujące arabskich obywateli Izraela mogą zdobyć rekordowe 18–19 mandatów
- Frekwencja wyniosła 77,7 proc., osiągając najwyższy poziom od ponad dwóch dekad. Izraelowi grożą długie negocjacje koalicyjne, a nawet kolejne wybory
Wybory w Izraelu. Netanjahu bez większości w Knesecie
We wtorek 27 października odbyły się wybory parlamentarne w Izraelu, będące pierwszym powszechnym głosowaniem od czasu ataków Hamasu z 7 października 2023 roku. Według sondaży exit poll żadna z kluczowych koalicji nie uzyskała większości co najmniej 61 mandatów w 120-osobowym Knesecie.
Likud premiera Benjamina Netanjahu zdobył najwięcej głosów i prawdopodobnie pozostanie największym pojedynczym ugrupowaniem w parlamencie. Sondaże prognozują dla partii 25 mandatów. Prawicowy obóz szefa rządu może jednak liczyć łącznie na około 50 miejsc, podczas gdy blok jego przeciwników ma szansę na 52–53.
- Wciąż czekamy na oficjalne wyniki wyborów. Likud jest największą partią w Izraelu. Blok prawicowy ma wyraźną, zdecydowaną większość wśród wyborców syjonistycznych i całej ludności żydowskiej - komentował w nocy wyniki exit poll Benjamin Netanjahu. - Musimy utworzyć silny, prawicowy rząd narodowy - dodał.
Wtorkowe głosowanie przyciągnęło rekordową liczbę wyborców. Frekwencja wyniosła 77,7 proc. uprawnionych, co było wówczas najwyższym wskaźnikiem od dziesięcioleci. Lider opozycji Gadi Eisenkot zaapelował do premiera o wycofanie się z życia politycznego i zaakceptowanie decyzji wyborców. Ocenił, że społeczeństwo zagłosowało za zmianą, odbierając zaufanie dotychczasowej koalicji.
Historyczny rekord partii arabskich w Knesecie
Prawdziwym zaskoczeniem wtorkowego głosowania okazał się rezultat ugrupowań reprezentujących arabskich obywateli Izraela. Według prognoz exit poll zdobyły one rekordowe 17–18 mandatów w Knesecie, stając się ważnym elementem powyborczej układanki. Taki wynik stawia izraelską scenę polityczną przed poważnym wyzwaniem. Przed wyborami zarówno Benjamin Netanjahu, jak i Gadi Eisenkot otwarcie wykluczali możliwość koalicyjnej współpracy z partiami arabskimi.
Liderzy opozycji stoją więc przed trudnym wyborem: poszukiwać większości bez ugrupowań arabskich czy zmienić dotychczasowe stanowisko. Jeśli politycy nie przełamią tych barier, sformowanie stabilnego rządu będzie wyjątkowo trudne. W przypadku fiaska negocjacji Izraelowi grozi kolejny paraliż władzy i perspektywa następnych przedterminowych wyborów.
Fot. Benjamin Netanjahu/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (33)