Z artykułu dowiesz się:
- Co zeznała była pracownica ochrony Grand Hotelu i dlaczego kobieta nie jest w pełni pewna tożsamości gości
- Co w sądzie zeznali dziennikarz Piotr Głuchowski oraz ochroniarz Łukasz Franczak
- Jak Onet skontaktował się z Nataszą Geldon, gdy Nawrocki kandydował na prezydenta
- Jak na zarzuty dotyczące organizowania procederu odpowiada Karol Nawrocki
Ważne zeznania o wydarzeniach sprzed 20 lat w Grand Hotelu
Głównym punktem wtorkowej rozprawy były zeznania Nataszy Geldon. Ma 39 lat, zawodowo zajmuje się marketingiem, a w wakacje 2006 i 2007 roku pracowała w ochronie sopockiego hotelu. Przed sądem zgodziła się na publikację wizerunku i rejestrację zeznań. Według Niezależnej Geldon kilka lat temu była dziennikarką "Krytyki Politycznej".
Przypomnijmy, że wiele mediów - jak Onet - oraz politycy koalicji oskarżali Nawrockiego o udział w sutenerstwie lub - w najlepszym razie - o współpracę z osobami z półświatka w czasach studenckich. Przed drugą turą całe pasmo przeszłości Nawrockiego poświęciło TVP INFO, rozmawiając m.in. z Jackiem Murańskim, freak fightowcem, którego przywoływał premier Donald Tusk.
Geldon opisała sytuację, do której miało dojść podczas jej pracy przy wejściu do obiektu. – Jako młoda dziewczyna, 19-letnia, miałam wrażenie, że wchodzi alfons z prostytutką – zeznała Natasza Geldon. Dodała, że widziała Karola Nawrockiego wchodzącego do hotelu z kobietą i mężczyzną, a po odprowadzeniu mężczyzny Nawrocki pojechał windą z kobietą.
Kobieta opowiedziała też o rozmowie, do której miało dojść chwilę później. Geldon relacjonowała: – Kiedy Karol pojawił się na dole, zapytałam go, o co chodzi. On odpowiedział, że można sobie dorobić doprowadzając dziewczyny i zapytał, czy ja chcę też wziąć w tym udział - stwierdziła.
Świadek nie ma pewności, spotkała się z redakcją Onetu
Podczas przesłuchania świadek przyznała pod przysięgą, że nie jest w pełni pewna, kim były wspomniane osoby. Geldon nie ma stuprocentowej pewności co do profesji gości. Nie potrafiła jednoznacznie potwierdzić, czy kobieta była prostytutką, a towarzyszący jej mężczyzna alfonsem.
Sąd skonfrontował te słowa z wcześniejszą autoryzowaną wypowiedzią dla Onetu, w której Geldon określiła ich kategorycznie jako prostytutkę i jej opiekuna. Świadek zeznała, że pobyt na piętrach gościnnych wywnioskowała z użycia hotelowej windy. Zeznała też, że dzień przed posiedzeniem sądu odwiedziła redakcję Onetu. Spotkała się tam z prawnikami wydawcy. Poinformowali ją o drodze do sądu oraz procedurze składania zeznań, ale nie relacjonowali jej wypowiedzi wcześniejszych świadków. Dziennikarz Onetu Andrzej Stankiewicz skontaktował się z nią mailowo w kwietniu 2025 roku - rozmowa trwała od 15 do 20 minut.
Geldon wyjaśniła, dlaczego zdecydowała się opowiedzieć o tej sytuacji. – Kiedy Karol Nawrocki zaczął kandydować na prezydenta, wspomnienie tej sytuacji wróciło do mnie taką falą. I pomyślałam, że skoro pan Stankiewicz akurat się do mnie zgłosił, to pomyślałam, że będzie słuszne, jeżeli o tym opowiem – zeznała.
Dziennikarskie śledztwo i zeznania ochroniarza
Pierwszym świadkiem przesłuchanym na rozprawie był dziennikarz "Gazety Wyborczej” Piotr Głuchowski. Jesienią 2024 roku opublikował tekst o pracy Karola Nawrockiego w Grand Hotelu. Onet skontaktował się z nim pół roku później, gdy Nawrocki był już kandydatem na prezydenta. Warsztat publicysty opisywał niegdyś krytycznie "Press", podając na podstawie rozmów z redakcją, że Głuchowski ma tendencję do zmyślania w swoich artykułach. "Piotr Głuchowski podkręca i koloryzuje teksty swoje oraz koleżanek i kolegów z redakcji" - podsumowywał "Press".
Zeznania przed sądem złożył również Łukasz Franczak, który w latach 2006–2007 pracował w tym samym obiekcie. Mężczyzna powiedział, że nigdy nie słyszał o procederze sprowadzania prostytutek ani o siatce osób działającej w hotelu. Zapewnił, że nie widział Nawrockiego dzwoniącego po kobiety i nie rozmawiał z nim o wynagrodzeniu za taki proceder. Franczak zeznał także, że hotelowa ochrona nie legitymowała wchodzących gości. Świadek dodał, że przed powstaniem artykułu Onetu odmówił rozmowy dziennikarzowi Jackowi Harłukowiczowi, który o nią zabiegał.
Niekorzystne zeznania dla Onetu i odmowy
Zeznania te będą trudne do obrony przed sądem dla Onetu. Wcześniej stawiennictwa odmówiła zgłoszona przez adwokatów portalu Edyta Skotarczak – wdowa po Nikodemie Skotarczaku, ps. „Nikoś”, która była wściekła na Nawrockiego za reportaż o mężu, napisany pod pseudonimem "Tadeusz Batyr". Nie pojawiła się ona na rozprawie 29 września. Pełnomocnicy Onetu wycofali wniosek o jej przesłuchanie. Mało tego, na rozprawę nie stawili się dziennikarze Onetu Magdalena Rigamonti, Kamil Dziubka i Magdalena Gałczyńska. W ich przypadku adwokaci pozwanych również wycofali wnioski o przesłuchanie.
Karol Nawrocki kategorycznie zaprzeczył doniesieniom portalu z okresu kampanii wyborczej. Uznał je za nieprawdziwe i naruszające jego dobra osobiste. Zażądał przeprosin na drodze cywilnej, a także skierował prywatny akt oskarżenia o zniesławienie przeciwko autorom publikacji. Onet początkowo wnosił o utajnienie procesu ze względu na dobro świadków. Sąd Okręgowy w Warszawie po zmianie stanowiska prawników medialnej grupy zdecydował się na upublicznienie rozpraw.
Fot. Proces przed warszawskim sądem. Karol Nawrocki kontra Onet/East News
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (302)