Z artykułu dowiesz się:
- Kim jest Agnieszka Bartol i dlaczego premier nazwał ją "polskim Szerpą”
- Jakie doświadczenie w strukturach unijnych zaważyło na wyborze nowej minister
- W jakich okolicznościach Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odeszła z rządu i została usunięta z partii Polska 2050
- Dlaczego powołanie nowej minister wymagało konsultacji z liderami koalicji
Ta urzędniczka pokieruje miliardami
Kandydaturę Agnieszki Bartol premier Donald Tusk ogłosił we wtorek 27 października przed posiedzeniem rządu. Szef rządu podkreślił jej kompetencje i doświadczenie w sprawach europejskich. Zmiana ma zapewnić ciągłość pracy nad rozliczaniem unijnych funduszy.
– Zaproponuję panią Agnieszkę Bartol. Naszego Szerpę, ambasadora, przedstawiciela Polski przy Unii Europejskiej, wieloletniego pracownika Rady Europejskiej – oświadczył. Zdaniem premiera Bartol należy do wąskiego grona uznanych ekspertów zajmujących się polityką europejską. – Jest to nie tylko w Polsce, ale i być może w Europie jeden z najwybitniejszych specjalistów w kwestiach europejskich, w tym także funduszy europejskich – argumentował szef rządu.
Tusk zaakcentował także konieczność zabezpieczenia unijnych transferów dla Polski. – W resorcie funduszy potrzebna jest ciągła praca, aby nie stracić ani jednego euro z tych wielkich pieniędzy, jakie udało się naszemu rządowi odblokować – tłumaczył przed kamerami.
Ponad 20 lat pracy w strukturach unijnych
Agnieszka Bartol to dyplomatka z wieloletnim stażem w kluczowych unijnych instytucjach. Zanim stanęła na czele Stałego Przedstawicielstwa RP przy UE w Brukseli, od lutego do października 2024 roku pełniła funkcję sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Na arenie międzynarodowej Bartol działa od ponad dwóch dekad. Brała udział w kluczowych procesach reformatorskich wspólnoty, pracując w Sekretariacie Konwentu Europejskiego odpowiedzialnym za Traktat Konstytucyjny. Nowa kandydatka na minister współtworzyła także zespół przygotowujący Traktat z Lizbony. W kolejnych latach zajmowała z kolei stanowisko Dyrektor Generalnej Komunikacji i Informacji w Radzie Unii Europejskiej.
Burzliwe rozstanie i kryzys w partii
Wtorkowa deklaracja premiera to finał kryzysu zapoczątkowanego w czwartek 22 października. Tego dnia Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ogłosiła w mediach społecznościowych swoją rezygnację ze stanowiska minister funduszy i polityki regionalnej. Jak informował wcześniej Salon24, premier Tusk przyznał, że relacje z minister nie należały do najłatwiejszych i ma już przygotowane kandydatury.
Odejście minister wywołało natychmiastowe tąpnięcie kadrowe w ministerstwie. Zaledwie dzień po jej rezygnacji ze stanowiska odszedł wiceminister Jan Szyszko. Wydarzenia w rządzie szybko przeniosły się na grunt partyjny. W sobotę zarząd ugrupowania Polska 2050 podjął decyzję o usunięciu Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz ze swoich szeregów za działanie na szkodę partii.
Koalicyjne ustalenia i uroczystość w Pałacu
Sytuacja w resorcie funduszy była skomplikowana politycznie, ponieważ w ramach umowy koalicyjnej ministerstwo przypadło partii Polska 2050. Z tego powodu powołanie doświadczonej urzędniczki wymagało szerokich konsultacji wewnątrz obozu władzy.
Donald Tusk konsultował tę decyzję z liderami koalicji: Szymonem Hołownią, Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem oraz Włodzimierzem Czarzastym i Pauliną Hennig-Kloską. O swoich oczekiwaniach szef rządu wspominał już w poniedziałek podczas wizyty w Wietnamie. Wówczas zapowiedział powierzenie resortu osobie dającej mu pełne zaufanie w kwestii rozliczenia projektów. O skali wyzwań stojących przed resortem, w tym o negocjacjach budżetowych i rozliczeniu KPO, mówiła sama Agnieszka Bartol w rozmowie z TVN24.
Wskazanie kandydatki otwiera drogę do formalnego zaprzysiężenia w Kancelarii Prezydenta. Z wcześniejszych zapowiedzi wynika, że prezydent Karol Nawrocki powoła ministra Andrzeja Domańskiego na stanowisko wicepremiera podczas wspólnej uroczystości z nową minister.
Fot. Agnieszka Bartol/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (26)