Taśmy z Pełczyńską-Nałęcz. Jest wątek Berka i Trybunału Konstytucyjnego

Redakcja Redakcja Sejm i Senat Obserwuj temat Obserwuj notkę 93
Była minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz oskarżyła liderów Polski 2050 o koncentrację na walce o stanowiska i partyjne roszady. Mówiła o tym na nagraniach z zamkniętego spotkania, które ujawniła telewizja wPolsce24. Taśmy pokazują kulisy tarć w koalicji oraz jej krytykę nominacji Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. Polska 2050 miała zdawać sobie sprawę, że kandydat premiera Donalda Tuska do TK nie spełnia wymogów formalnych, ale i tak zagłosowała w Sejmie tak, jak chciała KO.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jakie zarzuty wobec Szymona Hołowni i Donalda Tuska postawiła była minister
  • Dlaczego nominację Macieja Berka skrytykowała była minister funduszy
  • W jakich okolicznościach Pełczyńska-Nałęcz została wyrzucona z ugrupowania
  • Jak nagrania skomentowali Krzysztof Bosak i Przemysław Czarnek

Wyciekły nagrania z zamkniętego spotkania Polski 2050

Telewizja wPolsce24 opublikowała nagrania z zamkniętego spotkania kierownictwa i najważniejszych członków Polski 2050. Wypowiedzi Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz ujawniają kulisy tarć wewnątrz ugrupowania. Była minister oskarżyła lidera partii Szymona Hołownię o rozmowy z premierem Donaldem Tuskiem za jej plecami. Według niej spotkania dotyczyły usunięcia jej z rządu i obsadzenia stanowiska.

- Potem zaczął i kilkukrotnie spotkał się za moimi plecami z Tuskiem, żeby rozmawiać o wyrzuceniu mnie z rządu i zajęciu mojego stołka. I znowu wszystkie moje wysiłki, żeby partia była o czymś, spełzły na niczym, ponieważ staliśmy się znowu partią o stołkach Szymona Hołowni i o tym, czy on będzie w rządzie, czy nie będzie w rządzie, czy mnie wyrzucą z tego tytułu, czy nie – mówiła na nagraniu była minister.

Taśmy rzucają nowe światło na konflikt, który poprzedził odejście Pełczyńskiej-Nałęcz z rządu i usunięcie jej z Polski 2050. 


Uderzenie w Macieja Berka i Trybunał Konstytucyjny

Szczególnie mocno była minister skrytykowała nominację do Trybunału Konstytucyjnego. Zarzuciła autorom nominacji złamanie obietnic o odpolitycznieniu tej instytucji.

- Maćka Berka niezwykle szanuję, ale jest politykiem, który bezpośrednio z rządu poszedł do Trybunału Konstytucyjnego. Myśmy wołali, że trzeba go odpolitycznić, a tymczasem sami wprowadziliśmy polityka do Trybunału Konstytucyjnego – stwierdziła była minister. - Co więcej – i to jest smutna prawda, ale prawda – niespełniającego formalnych kryteriów i to jest fakt. I poparliśmy to - zadeklarowała na pokazanych nagraniach. 

We wrześniu 2026 r. Sejm wybrał Macieja Berka na sędziego TK głosami koalicji, stosunkiem 226 do 184. Wcześniej Berek był ministrem i szefem Komitetu Stałego Rady Ministrów w rządzie Donalda Tuska. Sytuację wokół byłego ministra komplikuje dodatkowo spór prawny. Prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski odmówił nawiązania z nim stosunku służbowego i nie dopuścił go do orzekania. Powodem jest brak ślubowania przed prezydentem. Berek złożył je przed marszałkiem Sejmu, ale do tej pory twierdzi, że odczytał przysięgę wobec głowy państwa. Później złożył zawiadomienie do prokuratury, zarzucając Święczkowskiemu naruszenie nietykalności osobistej podczas próby wejścia do siedziby TK.

Kulisy wyrzucenia z Polski 2050

Na nagraniu Pełczyńska-Nałęcz opisała również sposób, w jaki dowiedziała się o usunięciu z partii. Krytykowała brak informacji o trybie i osobach, które podjęły decyzję. - Dowiaduję się z Twittera, że została bez mojej wiedzy, bo nie wiem, jakie gremium podejmowało tę decyzję, nie wiem, kto tę decyzję, kiedy i jak podejmował, podjęta decyzja, która mnie wyklucza z partii. (…) To jest jakieś horrendum – mówiła była minister funduszy i polityki regionalnej.

Zarząd Polski 2050 podjął decyzję o usunięciu jej z partii w sobotę 24 października. Szymon Hołownia poinformował o tym na platformie X. Jako powód wskazał działanie na szkodę partii i wbrew uchwałom jej organów statutowych. O konflikcie, który doprowadził do rozstania, pisaliśmy w artykule o tym, jak Hołownia nie miał litości dla Pełczyńskiej-Nałęcz.

Była minister ogłosiła z kolei rezygnację z funkcji w rządzie dwa dni wcześniej, 22 października. Uzasadniała ją sprzeciwem wobec poparcia przez część koalicji i posłów Polski 2050 projektu PSL znoszącego dwukadencyjność w samorządach. Jej decyzję opisywaliśmy w tekście o tym, jak Pełczyńska-Nałęcz ogłosiła odejście z rządu w sporze o dwukadencyjność. W wywiadzie dla Wirtualnej Polski mówiła także o przemocowej kulturze zarządzania w rządzie, ze szczególnym uwzględnieniem sposobu komunikacji ze strony premiera i groźbach dymisji w sporze o program kredyt 0 proc. 


Opozycja grzmi po ujawnieniu nagrań

Ujawnione materiały wywołały reakcje polityków opozycji. Komentowali oni zarówno nominację Berka, jak i polityczne standardy koalicji. Krzysztof Bosak w programie „Graffiti” w Polsat News ocenił, że przejście sędziego prosto z rządu do Trybunału jest sprzeczne z duchem konstytucji. - Myśmy głosowali przeciw, że został wybrany ze złamaniem ustawy i dlatego, że prezydent nie przyjmuje od niego przysięgi. No i w tym momencie pani minister, która wyszła z rządu, to potwierdza. To jest niezwykle ciekawa, sensacyjna wręcz informacja, no bo mamy do czynienia ze złamaniem ustawy przez większość sejmową, jeżeli tak faktycznie się stało - komentował jeden z liderów Konfederacji. 

Przemysław Czarnek na antenie wPolsce24 stwierdził, że koalicja rządząca zmierza ku katastrofie. - Pani Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nie powiedziała nic zaskakującego. Jeżeli jest się w koalicji 13 grudnia, to mowa o jakichkolwiek standardach czy etycznych zachowaniach, jest czymś zupełnie śmiesznym i aberracyjnym - ocenił Czarnek.   


Fot. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz/East News

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj93 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (93)

Inne tematy w dziale Polityka