Mourinho ograł Flicka. Real górą w El Clasico przeciwko Barcelonie

Redakcja Redakcja Piłka nożna Obserwuj temat Obserwuj notkę 1
Real Madryt pokonał FC Barcelonę 2:1 na Camp Nou w 10. kolejce hiszpańskiej La Ligi, choć goście nie byli faworytami. W Katalonii dominowało przed meczem nawet takie przekonanie, że gospodarze rozgromią "Królewskich". Jose Mourinho zaskoczył taktycznie Hansiego Flicka, a trzy punkty w hicie zapewnił niezwykle skuteczny Kylian Mbappe.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jaki był taktyczny plan Jose Mourinho i jak wyglądał jego powrót na Camp Nou po 13 latach
  • Sprawdzisz, jak Kylian Mbappe zdobył dwie bramki w El Clasico
  • Dowiesz się, z jakimi brakami kadrowymi mierzył się Real Madryt
  • Zobaczysz, jak porażka wpłynęła na układ czołówki tabeli

Kuriozalny gol i zabójcza końcówka Mbappe

Od pierwszych minut spotkanie trzymało w napięciu i choć nie było zbyt wielu klarownych okazji, to mecz toczył się od ataku raz jednych, raz drugich. Madrytczycy zaskoczyli rywali odważną postawą, a w 41. minucie objęli prowadzenie w kuriozalnych okolicznościach. Gerard Martin próbował wybić piłkę z własnego pola karnego, lecz trafił kuriozalnie wprost w nadbiegającego Kyliana Mbappe. Futbolówka odbiła się od Francuza i wpadła do siatki. 


Gospodarze ruszyli do odrabiania strat po zmianie stron. W 61. minucie Pedri sprytnym podaniem wypatrzył w polu karnym Raphinhę, który mocnym strzałem pokonał Andrija Łunina. Wyrównujący gol dodał Barcelonie energii, a gospodarze natychmiast zepchnęli rywali do defensywy.  


W międzyczasie Real marnował idealne szanse na kontry - Kylian Mbappe źle złożył się do strzału, Jude Bellingham nie wykorzystał kontry dwóch na jednego, a strzał Ardy Gulera sparował Joan Garcia.

Szczególnie podobać się mogła solidarna gra wszystkich formacji z błyskawicznymi przejściami do ataku. Prym w tych fazach wiedli Yan Diomande, Arda Guler i Bernardo Silva, który uporządkował grę środka pola gości. "Plastrem" na Raphinhę był Dean Huijsen - jak niegdyś Pepe w rywalizacji z Leo Messim za pierwszej kadencji Mourinho.

Z kolei w szeregach Barcelony niewidoczny był Lamine Yamal, którego znakomicie krył Marc Cucurella. Atakujący miał jedną wyborną okazję, ale źle uderzył futbolówkę. Zawiódł na całej linii Pedri, którego współpraca z Rodrim nie układała się tak, jak w starciach ze słabszymi rywalami La Ligi. 

O wyniku przesądziła akcja "Królewskich" z 87. minuty. Najpierw Bellingham wykonał ruletę i poradził sobie z kilkoma rywalami na raz, odgrywając do Gulera, a Turek obsłużył Eduardo Camavingę prostopadłym podaniem. Francuz popisał się dynamicznym rajdem, wbiegł sprintem w pole karne, przepchnął Pau Cubarsiego i wyłożył piłkę jak na tacy Mbappe. Francuz bez wahania skierował piłkę do siatki. 

 


Taktyczny popis Mourinho. Barcelona bez sił

Niedzielne El Clasico miało wyjątkowy wymiar ze względu na powrót Jose Mourinho. Portugalski szkoleniowiec wrócił do stolicy Katalonii po 13 latach. Po decydującej bramce Realu świętował zwycięstwo w swoim charakterystycznym stylu - wśzligiem na murawie. 

Plan taktyczny Mourinho okazał się kluczem do sukcesu. Portugalczyk postawił na agresywne krycie indywidualne i przez pierwsze dwadzieścia minut przejął inicjatywę. Zdecydował się też na roszady: przesunął Federico Valverde na prawą obronę, co od kilku tygodni zdaje egzamin, ustawił Bernardo Silvę w środku pola, a Ardę Gulera posłał na prawe skrzydło z opcją operowania w centralnej części.

O nastrojach w ekipie z Katalonii świadczą pomeczowe wypowiedzi Flicka. Trener nie ukrywał rozczarowania i wskazywał na brak odpowiedniej regeneracji po wtorkowej porażce 2:4 z Paris Saint-Germain w Lidze Mistrzów. - Nie jestem zadowolony. Było widać, że nie jesteśmy w stu procentach wypoczęci. Zazwyczaj mielibyśmy więcej świeżości - tłumaczył niemiecki szkoleniowiec po meczu.

Menadżer zwrócił też uwagę na statystyki. - To nasza pierwsza porażka w dziesięciu meczach ligowych. Nie gramy na najwyższym poziomie, a ma to związek z brakiem świeżości. Mamy tydzień na przygotowanie się do kolejnego spotkania. Musimy przywrócić drużynie energię - powtarzał. 

Flick ubolewał również nad niewykorzystaną szansą po wyrównaniu. - Jestem rozczarowany. Przy stanie 1:1 kontrolowaliśmy mecz i mieliśmy okazje do strzelenia drugiego gola, ale zabrakło nam trochę szczęścia. Trzeba to zaakceptować - mówił opiekun Barcelony.

Kadrowe kłopoty Realu i ścisk w czołówce tabeli

Wygrana Królewskich nastąpiła mimo faktu, że zespół z Madrytu wystąpił w okrojonym składzie. Z powodu zawieszenia nie mógł zagrać Vinicius Junior, a w dniu starcia z kadry wypadł chory Thibaut Courtois. Pauza dla Brazylijczyka okazuje się zbawienna dla wicemistrzów Hiszpanii, bo odkąd Vini nie występuje na boisku, "Królewscy" pokonują wszystkich rywali. Gorszą informacją dla Madrytczyków jest kontuzja Fede Valverde, który nie dokończył klasyku. 

Wygrana pozwoliła Mourinho zapisać się w historii. Portugalczyk zanotował szósty z rzędu mecz bez porażki w El Clasico. Został tym samym trzecim szkoleniowcem Realu z takim osiągnięciem. Porażka oznacza przerwanie imponującej serii dziewięciu ligowych zwycięstw Barcelony z rzędu, w których drużyna zdobyła aż 39 bramek. Mimo przegranej lider zachował pierwsze miejsce w tabeli LaLigi.

Drugie Atletico Madryt traci do Barcelony dwa punkty i ma ich 25. Trzeci Real Madryt po niedzielnym zwycięstwie zgromadził 24 punkty, zmniejszając dystans do odwiecznego rywala do trzech oczek.  

 

Fot. Kylian Mbappe, zdobywca dwóch bramek w niedzielnym klasyku z FC Barceloną/East News

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj1 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Sport