Referendum zmiotło z planszy kolejnego prezydenta. Czerwona kartka dla radnych

Redakcja Redakcja Głos Regionów Obserwuj temat Obserwuj notkę 25
Prezydent Krzysztof Matyjaszczyk został odwołany z funkcji prezydenta Częstochowy. Wraz z nim odchodzą miejscy radni. To kolejny przypadek po Krakowie i Zabrzu, gdzie w drodze referendum pożegnano włodarza.

Z artykułu dowiesz się:

  • Ilu mieszkańców Częstochowy poszło do urn
  • Jaki odsetek głosujących poparł odwołanie prezydenta i radnych 
  • Jakie zarzuty prokuratorskie i oskarżenia ciążą na prezydencie
  • Kto przejmie zarząd nad miastem, zanim odbędą się nowe wybory

Częstochowa chce zmian. Wyraźny sygnał od mieszkańców

Niedzielne referendum okazało się zdecydowanym sukcesem inicjatorów odwołania władz. W obu równolegle przeprowadzonych głosowaniach frekwencja wystarczyła do uznania ich wyniku za wiążący. To rzadki przypadek w polskim samorządzie, kiedy lokalnej społeczności udaje się skutecznie odwołać jednocześnie prezydenta i całą radę.

Udział w głosowaniu nad losem Krzysztofa Matyjaszczyka wzięły 51 863 osoby, co pozwoliło przekroczyć ustawowy próg ważności wynoszący 46 625 głosów. Zdecydowana większość uczestników poparła wniosek o zmianę na stanowisku włodarza miasta. Za odsunięciem prezydenta od władzy opowiedziało się aż 97 proc. głosujących.

Podobnym rezultatem zakończyło się głosowanie w sprawie rozwiązania Rady Miasta Częstochowy. Jak wynika z danych przekazanych przez komisję wyborczą, do urn poszły 51 844 osoby przy wymaganym progu na poziomie 48 754 głosów. Za odwołaniem miejskich rajców zagłosowało 96,2 proc. uczestników niedzielnego plebiscytu. W ten sposób zorganizowane 25 października przedterminowe referendum w Częstochowie przypieczętowało los lokalnych decydentów. 


Korupcja w tle  

Głosowanie odbywało się w cieniu poważnego kryzysu politycznego i głośnego śledztwa korupcyjnego. Funkcjonariusze CBA zatrzymali Krzysztofa Matyjaszczyka 25 lutego 2026 roku. Prokuratura przedstawiła samorządowcowi dwa poważne zarzuty o charakterze korupcyjnym.

Śledczy zarzucają mu przyjęcie w latach 2018–2022 co najmniej 40 tys. zł w zamian za korzystne dla jednego z przedsiębiorców zmiany w miejskim budżecie. Drugi zarzut dotyczy przyjęcia w latach 2020–2025 od wielu osób korzyści majątkowych o łącznej wartości nie mniejszej niż 129 tys. zł. Włodarz nie przyznaje się do winy i publicznie twierdzi, że kierowane pod jego adresem podejrzenia stanowią pomówienie.

W wielowątkowej sprawie zarzuty usłyszało już ponad 20 osób, w tym lokalni biznesmeni oraz dwaj częstochowscy radni reprezentujący koalicję Lewicy i Koalicji Obywatelskiej. Inicjatorzy referendum wytykali władzom także nepotyzm w magistracie i spółkach miejskich, wskazując na objęcie przez partnerkę prezydenta kierownictwa nad Biurem Ładu Korporacyjnego. Wśród zarzutów pojawiały się również rosnące zadłużenie Częstochowy oraz brak kluczowych inwestycji, w tym nowoczesnego stadionu dla Rakowa.

Koniec 16-letniej ery rządów w Częstochowie

Wynik niedzielnego głosowania zamyka bardzo długi rozdział w najnowszej historii Częstochowy. Samorządowiec sprawował urząd prezydenta nieprzerwanie przez 16 lat. Zanim objął stery w mieście, zasiadał w ławach poselskich na Wiejskiej.

Włodarzem Częstochowy został w 2010 roku, wygrywając wybory po wcześniejszym referendum, które odwołało z tej funkcji Tadeusza Wronę. Przez kolejne lata z powodzeniem odnawiał mandat zaufania mieszkańców, uzyskując reelekcję w wyborach samorządowych w 2014, 2018 oraz 2024 roku. Jego politycznym zapleczem w samorządzie była stabilna koalicja Nowej Lewicy oraz Koalicji Obywatelskiej.

Kto przejmie stery w Częstochowie?

Skuteczne referendum oznacza natychmiastowe wygaszenie mandatów prezydenta oraz członków rady miasta. Do czasu przeprowadzenia przedterminowych wyborów zarządzanie Częstochową przejmie komisarz rządowy, którego wyznaczy premier Donald Tusk. Organizatorzy akcji referendalnej bacznie przyglądają się tej procedurze.

– Jeszcze przed referendum wysłaliśmy list do Donalda Tuska z apelem, by nie był to nikt z tutejszego układu władzy, bo rada miasta, w której większość ma koalicja Lewicy z KO, legitymizowała prezydenta, dając mu wotum zaufania mimo zarzutów korupcyjnych – mówił Marcin Nocoń, pełnomocnik inicjatywy referendalnej. Mieszkańcy wybiorą nowego prezydenta i radnych w głosowaniu, którego termin wyznaczy premier.   


Sezon na referenda

Dla koalicji jest to trudny czas, bo to trzeci włodarz, który traci władzę samorządową. Matyjaszczyk był związany od lat z Lewicą. W ciągu ostatnich dwóch lat mieszkańcy dwóch dużych polskich miast skutecznie odwołali swoich prezydentów w referendach lokalnych. Najpierw, 11 maja 2025 roku, stanowisko straciła Agnieszka Rupniewska, prezydent Zabrza, którą popierała Koalicja Obywatelska. Rok później, 24 maja 2026 roku, podobny los spotkał Aleksandra Miszalskiego, prezydenta Krakowa i szefa małopolskich struktur KO. Oboje wygrali wybory samorządowe w 2024 roku, ale nie zdołali utrzymać władzy nawet przez połowę kadencji.

W Zabrzu referendum przeprowadzono zaledwie rok po objęciu urzędu przez Agnieszkę Rupniewską, która w wyborach samorządowych pokonała wieloletnią prezydent miasta Małgorzatę Mańkę-Szulik. Głosowanie zakończyło się zdecydowanym zwycięstwem zwolenników jej odwołania. Za usunięciem Rupniewskiej ze stanowiska opowiedziało się 27 161 mieszkańców, a przeciw było 2046 osób. Frekwencja wyniosła 25,28 proc., co wystarczyło do przekroczenia wymaganego progu. Jednocześnie zabrakło głosów, aby odwołać Radę Miasta Zabrze. Sama Rupniewska po referendum broniła swoich decyzji, przekonując, że podejmowała trudne działania, aby uchronić miasto przed katastrofą finansową. W przedterminowych wyborach, które zakończyły się 24 sierpnia 2025 roku, zwyciężył Kamil Żbikowski, kandydat komitetu Lepsze Zabrze. Zdobył 50,17 proc. głosów, pokonując Weber różnicą zaledwie 110 głosów. Urząd objął 27 sierpnia 2025 roku.

Jeszcze większą sensacją okazało się referendum w Krakowie. Aleksander Miszalski, który w 2024 roku zastąpił rządzącego miastem przez ponad dwie dekady Jacka Majchrowskiego, został odwołany po zaledwie dwóch latach urzędowania. 24 maja 2026 roku za jego odwołaniem zagłosowało aż 171 581 mieszkańców, podczas gdy przeciw było tylko 3631. Frekwencja osiągnęła 29,99 proc. i przekroczyła wymagany próg 26,98 proc. Koalicja Obywatelska nawoływała do bojkotu referendum, licząc na to, że zbyt mała liczba głosujących uniemożliwi odwołanie prezydenta. Ta strategia nie przyniosła oczekiwanego rezultatu. Podobnie jak w Zabrzu, mieszkańcy nie zdołali jednak odwołać rady miasta, dla której obowiązywał wyższy próg frekwencyjny.   

W przedterminowych wyborach w Krakowie zwyciężył Łukasz Gibała, który w drugiej turze, 11 października 2026 roku, zdobył 62,12 proc. głosów, pokonując Monikę Piątkowską, popieraną przez Koalicję Obywatelską (37,88 proc.). Gibała został zaprzysiężony 20 października 2026 roku. 


Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj25 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo