Z artykułu dowiesz się:
- Jakie zarzuty sformułował Szymon Hołownia wobec byłej liderki Polski 2050
- O co spierali się w sieci Pełczyńska-Nałęcz i Giertych
- Jakie były kulisy odejścia z rządu i partii
- Z jakiego powodu Jan Szyszko podał się do dymisji
Hołownia o nielojalności, Pełczyńska-Nałęcz o "wygnaniu”
W niedzielę Szymon Hołownia odniósł się do usunięcia Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z szeregów partii. W obszernym wpisie w mediach społecznościowych uznał decyzję zarządu za naturalną konsekwencję jej ostatnich posunięć.
- Kasia zawsze dbała o to, by nasza partia nie była 'wodzowska', a decyzje nie były podejmowane przez lidera jednoosobowo. Nie można więc wyprowadzać partii z koalicji jednoosobowo, bo koalicje to decyzje Rady Krajowej.
Nie wypada też ogłaszać zwrócenia powierzonego sobie mandatu w mediach społecznościowych, zanim nie zakomunikuje się ich drużynie. To nie fair, to łamie naszą umowę i zasady gry - napisał Hołownia na portalu X.
Celebryta dodał, że Pełczyńska-Nałęcz wychodzi z założenia, iż świat wykuwa się w konflikcie, podczas gdy on sam wierzy w siłę współpracy. Była minister odpowiedziała mu w serwisie X. - Zostałam skazana na wygnanie za myślozbrodnię. Obiecuję recydywę dalszego wolnego myślenia. Drogi Szymonie, wiem, że się starasz. Ale kierownik i tak nie doceni. Tyle w temacie - napisała.
Giertych? "Herszt szajki"
Do ostrej wymiany zdań doszło również na portalu X między byłą minister a Romanem Giertychem z Koalicji Obywatelskiej. Jak relacjonował Polsat News, poseł KO pytał ją o spotkanie Jana Szyszki z europosłami Adamem Bielanem i Michałem Dworczykiem w Strasburgu. Pełczyńska-Nałęcz odpowiedziała pytaniem o jego dokonania w tej kadencji, nazywając go „hersztem szajki x-owych nienawistnikow niszczących innych ludzi”. - Proszę powiedzieć ludziom: co zrobił Pan dobrego dla Polski i ludzi w ciągu tej kadencji? Jaki problem rozwiązał? Jaką ustawę ważną przeprowadził, od której ludziom żyje się lepiej? - dopytywała Pełczyńska-Nałęcz. - Bo jak patrzę na Pana smutną aktywność to posłańca ludzi nie widać w ogóle - komentowała, wbijając szpilę Giertychowi.
Przypomnijmy, że wczoraj zarząd Polski 2050 podjął uchwałę o wykluczeniu byłej przewodniczącej z partii. Zarząd uznał jej zachowanie za działanie na szkodę ugrupowania oraz wbrew uchwałom organów statutowych. Pełczyńska-Nałęcz kierowała formacją od stycznia 2026 roku, gdy stery oddał jej Hołownia.
Spór o dwukadencyjność i walka o przywództwo w Polsce 2050
Początek kryzysu nastąpił w czwartek wieczorem. Wtedy szefowa resortu nieoczekiwanie ogłosiła odejście z rządu Donalda Tuska. Zrezygnowała również z kierowania Polską 2050. Bezpośrednim powodem miało być sejmowe głosowanie nad zniesieniem limitu dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.
Projekt ostatecznie przepadł stosunkiem głosów 215 przeciw do 213 za. Przeciwko utrzymaniu zasady dwukadencyjności opowiedziała się część parlamentarzystów koalicji, w tym posłowie Polski 2050. Premier Donald Tusk zasugerował, że być może będzie ponownie głosowany. Sam premier jest za cofnięciem reformy PiS, choć wydaje się, że w przypadku powodzenia na sali sejmowej prezydent Karol Nawrocki zawetuje pomysł zniesienia limitu dla samorządowców.
- Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki - oświadczyła w mediach społecznościowych. W rozmowie z Wirtualną Polską wskazywała również na abdykację rządu ze strategicznego myślenia o rozwoju kraju oraz sprawę nominacji Macieja Berka. Jak donoszą Onet oraz Wirtualna Polska, kulisy dymisji sięgały jednak znacznie głębiej. Jednym z powodów był planowany awans Andrzeja Domańskiego na wicepremiera, o który sama bezskutecznie zabiegała.
Do wzrostu napięć przyczyniła się także decyzja Hołowni o podjęciu walki o przywództwo w Polsce 2050. W połowie września objął on funkcję przewodniczącego klubu parlamentarnego. Tuż po dymisji premier przyznał, że relacje z minister od dawna były trudne, a na jej miejsce wytypowano już nowe kandydatury. O sprawie informowaliśmy na łamach Salonu24 w relacji z piątkowej wypowiedzi premiera.
Rozłam w Ministerstwie Funduszy
Rezygnacja szefowej resortu pociągnęła za sobą kolejne decyzje personalne. W piątek w ślad za swoją przełożoną poszedł Jan Szyszko. Jej zastępca, Jan Szyszko, również złożył rezygnację i zwrócił się do premiera Donalda Tuska o formalne odwołanie go z funkcji wiceministra funduszy i polityki regionalnej. Gest ten był wyrazem solidarności z odchodzącą minister. Odejście kierownictwa postawiło resort w trudnej sytuacji organizacyjnej.
Bilans pracy Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz w rządzie zdominowały negocjacje dotyczące funduszy unijnych. Jak podsumowała ustępująca minister, resort funduszy wynegocjował z Komisją Europejską sześć rewizji Krajowego Planu Odbudowy. Dzięki tym zmianom udało się złagodzić rygorystyczne wymogi kamieni milowych. Po opuszczeniu rządu i partii była liderka znalazła się poza głównym nurtem koalicji. Zapowiedź „recydywy wolnego myślenia” sugeruje jednak, że nie zamierza całkowicie znikać z polskiej sceny politycznej.
Była szefowa Polski 2050 może wkrótce wystartować z nową inicjatywą. Jak ujawnił na antenie Polsat News wicemarszałek Senatu Maciej Żywno, Pełczyńska-Nałęcz poinformowała na wewnętrznym spotkaniu o planach założenia nowego stowarzyszenia. Polityk zwrócił uwagę, że nie zaprosiła do tego projektu wszystkich członków ugrupowania. Szlak przetarł Mateusz Morawiecki z Rozwojem Plus.
Fot. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz/East News
Red.






Komentarze
Pokaż komentarze (41)