Francja w ogniu protestów. Macron zamierza dokręcić śrubę demonstrantom

Redakcja Redakcja Francja Obserwuj temat Obserwuj notkę 67
Nawet 410 tysięcy osób wyszło w sobotę na ulice francuskich miast, by sprzeciwić się drożyźnie i rządowym cięciom. W samym Paryżu manifestowało 110 tysięcy ludzi, według prefektury policji, a spokojny marsz zakończył się gwałtownymi starciami ze służbami. Bezpieczeństwa na terenie całego państwa pilnowało 70 tysięcy funkcjonariuszy wspieranych przez wozy opancerzone.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jaka była lczbę manifestantów w całej Francji w sobotę
  • Jakie siły zmobilizował rząd i ilu agresywnych uczestników zatrzymano
  • Jakie cięcia socjalne według doniesień przewiduje budżet na 2027 rok i co zapoczątkowało protesty
  • Kiedy odbędą się kolejne zaplanowane manifestacje oraz strajki

Gorąca sobota w Paryżu i starcia w wielu regionach

Paryski pochód przeszedł trasą od bramy Porte d’Italie w kierunku Porte de Vincennes. Przez wiele godzin manifestacja przebiegała w miarę spokojnie, jednak pod koniec zgromadzenia ponad 500 osób zaatakowało kordony policji. W odpowiedzi na atak funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego oraz armatek wodnych. – Demonstracja przebiegła w znacznie spokojniejszych warunkach – napisał w serwisie X Emmanuel Gregoire, oceniając przebieg stołecznego marszu mimo odnotowanych starć.

Ze względów bezpieczeństwa władze zamknęły ponad 20 stacji metra w Paryżu. Dla zwiedzających niedostępne były także kluczowe instytucje kultury, w tym Luwr, Musée d’Orsay oraz Opera Paryska.

Wymykająca się spod kontroli sytuacja panowała również na prowincji, gdzie doszło do incydentów w wielu miastach. W Nicei wybuchły starcia między demonstrantami a zwolennikami skrajnej prawicy, w wyniku których trzy osoby odniosły obrażenia, a 11 zatrzymano. Z kolei w Tuluzie jeden z uczestników demonstracji stracił dwa palce u dłoni wskutek wybuchu ładunku, a okoliczności wypadku bada organ sądowy.  


70 tysięcy policjantów na ulicach i masowe aresztowania

Francuskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zmobilizowało na sobotę potężne siły bezpieczeństwa. Do służby w całym kraju skierowano 70-tysięczną armię funkcjonariuszy, wspieraną przez śmigłowce oraz armatki wodne. Na ulicach pojawiły się elitarne jednostki RAID, GIGN i BRI, a także pojazdy opancerzone Centaure oraz żołnierze operacji Sentinelle.

Podczas sobotnich demonstracji z 24 października w całej Francji zatrzymano prawie 1000 osób. Oficjalne dane resortu spraw wewnętrznych wskazują, że łącznie doszło do 289 manifestacji. Starcia z policją odnotowano m.in. w Lyonie, Bordeaux i Clermont-Ferrand. Do podobnych incydentów doszło w Grenoble, Rennes oraz Strasburgu.

Łączny, oficjalny bilans starć po demonstracjach z połowy października sięga już ponad 2500 zatrzymanych oraz setek rannych funkcjonariuszy. Straty materialne w niszczonych miastach szacowane są na setki milionów euro. Po wcześniejszych zamieszkach z weekendu 17–18 października premier Sébastien Lecornu wprowadza twarde reguły we Francji, w tym nocną godzinę policyjną w wybranych miastach. Rząd stara się zapobiec plądrowaniu sklepów oraz dewastacji budynków użyteczności publicznej. Więcej o tych restrykcjach pisaliśmy w artykule o wprowadzeniu twardych reguł we Francji i godzinie policyjnej.

Prezydent Emmanuel Macron zapowiedział dalsze zaostrzenie przepisów dotyczących demonstracji. Zmiany mają umożliwić zakazywanie manifestacji zgłaszanych przez osoby nieuprawnione. Prefekci mają badać wnioski związków zawodowych i wyznaczać alternatywne trasy przemarszów. 


Budżet na 2027 rok zarzewiem buntu. Skąd ten gniew?

Obecna fala niepokojów narasta we Francji od kilku tygodni. Wszystko rozpoczęło się we wrześniu od blokad szkół organizowanych przez licealistów na północnych przedmieściach Paryża. Uczniowie sprzeciwiali się brakom kadrowym, przepełnionym klasom i złemu stanowi infrastruktury, co do 5 października doprowadziło do przerw w nauce w niemal 500 placówkach.

Do młodzieży dołączyli studenci, pracownicy, związki zawodowe oraz uczestnicy ruchu "żółtych kamizelek”. Głównym powodem buntu są rosnące koszty utrzymania oraz niezadowolenie z jakości usług publicznych i cięć w edukacji. Powszechne wzburzenie wywołał rządowy projekt finansowy na kolejny rok. Dokument przewiduje ograniczenie refundacji leków, cięcia w świadczeniach chorobowych oraz zamrożenie świadczeń rodzinnych. Zaplanowano również ograniczenie waloryzacji części emerytur przy jednoczesnym wzroście wydatków na armię.

– Francja jest zadłużona i musi zacząć oszczędzać trochę. I to jest jeden z czynników, który przyczynia się do tego ogólnospołecznego napięcia, prawda? Mamy dużą inflację, siła nabywcza urzędników państwowych spada – komentował Michel Viatow. 


Kolejne manifestacje już 31 października i 5 listopada

Organizatorzy protestów nie zamierzają rezygnować z dalszego wywierania presji na rząd. W sieci trwa mobilizacja do kolejnych ogólnokrajowych wystąpień pod hasłami sprzeciwu wobec polityki władz. Inicjatorzy protestów zapowiedzieli kolejne demonstracje na sobotę 31 października. Planowane są zgromadzenia w formule "sit-in” pod budynkiem parlamentu i siedzibami merostw, jako wyraz sprzeciwu wobec ograniczania prawa do manifestowania. Związki zawodowe i komitety strajkowe wyznaczyły także następny termin mobilizacji. Ogólnokrajowe demonstracje i strajki we Francji mają odbyć się 5 listopada. 

Fot. Protest w Marsylii/East News 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj67 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (67)

Inne tematy w dziale Polityka