Rutkowski z "bombami" w Sejmie. "Michał ma się odlać na waszych oczach?"

Redakcja Redakcja Śledztwa Obserwuj temat Obserwuj notkę 16
Krzysztof Rutkowski miał dziś zaprezentować fakty, które wstrząsną koalicją rządzącą i polską polityką. Zapowiedzi skończyły się na doniesieniu do prokuratury na jednego z wiceministrów rolnictwa. Detektyw nie chciał wskazać, o kogo chodzi. Rutkowski wystąpił bez Michała Kołodziejczaka. Dotąd poseł zawieszony przez KO nie poddał się badaniu na obecność narkotyków. - Czy Michał ma się odlać na waszych oczach? - pytał oburzony Rutkowski pytaniami dziennikarzy.

Z artykułu dowiesz się:

  • Kogo dotyczy zawiadomienie Rutkowskiego?
  • Jakie zarzuty stawiają Kołodziejczakowi byłe współpracowniczki?
  • Dlaczego poseł nie pojawił się na konferencji?
  • Jakie działania podjęły prokuratura, służby i KO?

Rutkowski w Sejmie bez Kołodziejczaka. Miały być sensacje

Krzysztof Rutkowski pojawił się w gmachu Sejmu w towarzystwie współpracowników i przeprowadził konferencję prasową dotyczącą sprawy Michała Kołodziejczaka. Znany właściciel biura detektywistycznego zaangażował się w sprawę jako doradca do spraw bezpieczeństwa posła oraz pełnomocnik reprezentujący go w całym sporze. Na sejmowych korytarzach zabrakło jednak samego parlamentarzysty, co od razu wzbudziło dociekliwe pytania zebranych dziennikarzy.

– Nie ma go, ale niebawem, jeśli państwo będą chcieli z nim rozmawiać, to on przekaże informacje – tłumaczył Rutkowski, pytany o nieobecność klienta. Odpowiedział na pytanie dziennikarzy, że jeszcze dziś spotka się z Kołodziejczakiem. 

Podczas spotkania z mediami w Sejmie tezy Rutkowskiego otwarcie kontrowała dziennikarka Kanału Zero Monika Krześniak, Samuel Pereira z wPolsce24 i reporter Republiki. Detektyw poinformował, że Michał Kołodziejczak zgłosił się do jego biura już 4 września w związku z rzekomym szantażem ze strony dwóch kobiet pomagających mu w kampanii parlamentarnej. Przekonywał także, że polityk uległ „urokom damskich wdzięków”, natomiast drugą stronę miała motywować wyłącznie chęć zysku. Narzekał na to, że stał się ofiarą nagonki. - Kto jest winny w tej całej historii w sieci? Ja, Krzysztof Rutkowki - narzekał na media detektyw.  


Zawiadomienie uderza w czynnych posłów i wiceministra

Podczas wystąpienia Rutkowski ogłosił kroki prawne podjęte wobec przedstawicieli parlamentu oraz rządu. Detektyw przekazał mediom, że złożył oficjalne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w stołecznej prokuraturze.

Ogłosił: – W dniu dzisiejszym zostało złożone oficjalne zawiadomienie przeze mnie, które dotyczy posłów czynnych jednej osoby, która zajmuje stanowisko wiceministra w obecnym rządzie. Zostało to złożone w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Te informacje zostały przekazane celem weryfikacji, sprawdzenia - wspomniał, nie chcąc ujawnić, kogo dotyczy zawiadomienie.  Rutkowski przekonywał również, że osoby objęte zawiadomieniem mogą próbować wpływać na świadków, z których część przebywa w zakładzie karnym.    

"Chcecie, by Michał się tu odlał?"

Celebryta przyznał też, że przekonywał Kołodziejczaka, aby poddał się badaniu na oebcność narkotyków - chodzi o mocz i włos. Dotąd były wiceminister nie udał się do laboratorium. - Nie wiem, dlaczego, pytajcie Michała - zwracał się zdenerwowany Rutkowski do dziennikarzy. - Ale co, chcecie, żeby Michał odlał się na waszych oczach? - pytał w reakcji na zdziwienie redaktorów, że poseł wykonał próbkę "prywatnie".  


Reportaż Kanału Zero i oskarżenia o przemoc

Ofensywa medialna Rutkowskiego to reakcja na publikację materiału śledczego pt. „Przemoc, narkotyki i polityka: kobiety oskarżają Kołodziejczaka”, który ukazał się 9 października. Dwie byłe współpracowniczki Michała Kołodziejczaka w reportażu Kanału Zero autorstwa Moniki Krześniak oskarżyły go o agresywne zachowania, poniżanie, groźby oraz nakłanianie do zażywania narkotyków, w tym substancji przedstawianej jako kokaina.

Kobiety opisały przed kamerami sytuacje, do których miało dochodzić podczas wspólnych wyjazdów oraz pracy organizacyjnej. Według relacji jednej z asystentek Kołodziejczak miał rzucić puszką obok współpracowniczki. Po zwróceniu mu uwagi miał sięgnąć po nóż i powiedzieć: "Gdybym chciał, to bym trafił”.

Zarzuty dotyczyły także narkotyków. Według przedstawionej relacji Kołodziejczak miał zażyć znaczną ilość tej substancji i nakłonić do tego asystentkę. Kobieta po jej przyjęciu miała się źle poczuć. Kanał Zero opublikował również nagranie rozmowy, w którym polityk przyznaje się do zażywania narkotyków.

Odpieranie zarzutów i interwencja ABW

Michał Kołodziejczak stanowczo zaprzecza zarzutom byłych współpracownic. Określa je mianem pomówień i twierdzi, że padł ofiarą zaplanowanej prowokacji. Polityk zapewnia o swojej niewinności i deklaruje gotowość do poddania się specjalistycznemu badaniu włosów na obecność substancji psychoaktywnych.

W ramach obrony parlamentarzysta podjął działania z udziałem służb specjalnych. 11 października stawił się w delegaturze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Łodzi i złożył zawiadomienie dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa szantażu na jego szkodę. W wizycie towarzyszył mu Rutkowski.

Ruchy te nie uchroniły go jednak przed polityczną karą ze strony partyjnych kolegów. Klub Parlamentarny Koalicji Obywatelskiej zawiesił Kołodziejczaka na trzy miesiące w prawach członka klubu ze skutkiem natychmiastowym. Szef klubu Zbigniew Konwiński poinformował, że formacja oczekuje dokładnego wyjaśnienia sprawy przez powołane do tego organy.

Prokuratura wszczęła czynności sprawdzające

Na doniesienia medialne zareagowali również śledczy. Prokuratura Okręgowa w Warszawie zarejestrowała z urzędu materiały i wszczęła czynności sprawdzające w sprawie zmuszania do określonego zachowania oraz udzielania środków odurzających. Dotyczą one doniesień związanych z Michałem Kołodziejczakiem.

Prokuratura oficjalnie zajęła się sprawą posła zaraz po emisji materiału Kanału Zero. Czynności sprawdzające mogą potrwać do 30 dni. Prokuratura Okręgowa w Warszawie planuje przesłuchanie pokrzywdzonych oraz kluczowych świadków. O sprawdzaniu wątków karnych pisaliśmy także w artykule wskazującym, że prokuratura podjęła działania sprawdzające dotyczące zmuszania do określonych zachowań. Biuro prasowe dodało, że śledczy sprawdzają teraz, która prokuratura powinna finalnie poprowadzić tę sprawę.  

 

Fot. Krzysztof Rutkowski/East News

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj16 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo