Z artykułu dowiesz się:
- Ile wyniosą dodatkowe wydatki na ogrzewanie gazem i węglem wraz z ETS2
- Kiedy system zostanie uruchomiony i jak wpłynie na ceny benzyny oraz diesla
- Jak przebiegał spór przywódców na ostatnim szczycie Rady Europejskiej
- Dlaczego eksperci krytycznie oceniają możliwości Społecznego Funduszu Klimatycznego
Rachunki pójdą w górę. Tyle zapłacimy za gaz i węgiel
Wprowadzenie systemu ETS2 oznacza wyższe rachunki za gaz ziemny. Nowe regulacje obejmują paliwa wykorzystywane do ogrzewania budynków i doliczają koszt emisji CO2 do ceny surowca. Koszty poniosą w pierwszej kolejności firmy wprowadzające paliwa na rynek, które mogą przenieść je na odbiorców.
Skalę podwyżek pokazują wyliczenia ekspertów Fundacji Republikańskiej. Według raportu Wandy Buk i Marcina Izdebskiego dodatkowy koszt ogrzewania gazem dla bardziej energochłonnego gospodarstwa wyniesie 12 100 zł w pierwszych czterech latach działania systemu. Najbardziej odczują go mieszkańcy domów o wysokim zużyciu energii.
Z wyliczeń ekspertów wspomnianej organizacji wynika, że statystyczna rodzina ogrzewająca się węglem zapłaci w pierwszych czterech latach obowiązywania systemu dodatkowo 10 311 zł. Z kolei w przypadku rodziny mieszkającej w energochłonnym domu dopłata sięgnie aż 20 403 zł.
Jeszcze droższe paliwo na stacjach. Kierowcy odczują ETS2
Zgodnie z aktualnym stanem unijnych regulacji system handlu emisjami ETS2 zostanie uruchomiony w 2028 roku. Obejmie m.in. paliwa wykorzystywane w transporcie drogowym. Koszty emisji zostaną uwzględnione w cenach benzyny i oleju napędowego.
Kierowcy muszą przygotować się na wyższe wydatki przy dystrybutorach. Z wyliczeń Wandy Buk i Marcina Izdebskiego wynika, że w 2028 roku dopłata do litra benzyny wyniesie 0,49 zł. W kolejnych dwóch latach wzrośnie do 0,54 zł/l. Jeszcze głębiej do kieszeni sięgną właściciele pojazdów z silnikami wysokoprężnymi. W przypadku oleju napędowego dopłata wyniesie 0,59 zł/l w 2028 roku. W latach 2029–2030 wzrośnie do 0,65 zł za każdy litr.
Brak zgody w Brukseli. Tusk zapowiada walkę o rewizję
Sprawa ETS2 wywołała ostry spór podczas szczytu Rady Europejskiej, który odbył się 15–16 października 2026 roku. Polska, Czechy, Słowacja i Węgry, wspierane przez Włochy i Grecję, domagały się odroczenia systemu co najmniej do 2030 roku. Powodem były wysokie ceny energii.
Szwecja, Finlandia, Dania, Holandia, Francja i Niemcy sprzeciwiły się zmianie harmonogramu. Państwa te wskazywały, że osłabienie systemu mogłoby podważyć efekty inwestycji w technologie niskoemisyjne oraz stabilność regulacyjną. Spór o ETS2 trwał na szczycie około trzech godzin.
Przywódcy nie zgodzili się na kolejne przesunięcie uruchomienia systemu do 2030 lub 2031 roku. W punkcie 8 konkluzji wezwali jednak Komisję Europejską do zaktualizowania oceny skutków ETS2, ze szczególnym uwzględnieniem jego konstrukcji i mechanizmów zabezpieczających.
Samo wezwanie do aktualizacji oceny nie przesądza o zmianie przepisów. Zwracała na to uwagę europosłanka Konfederacji Anna Bryłka, komentując konkluzje szczytu. Polska uzyskała więc zobowiązanie do ponownego przeanalizowania skutków, ale nie zgodę na odroczenie systemu. – Mamy te zapisy, o które na tym etapie mi chodziło. A więc ETS2 będzie zrewidowany co do skutków społecznych i gospodarczych, finansowych zarówno wobec ludzi, rodzin, mieszkań, jak i przedsiębiorstw – oświadczył premier Donald Tusk.
Szef rządu zapowiedział dalsze starania o zmianę systemu. – Będziemy zmierzali do tego, żeby ETS2 przesunąć, a być może w ogóle odejść od tego modelu. Na razie wybiliśmy, powiedzmy, jeden ząb trzonowy i jeden siekacz – dodał. PiS zapowiada z kolei, że wycofa Polskę z ETS2, jeśli wróci do władzy. - Państwo ma pojechać do Brukseli i powiedzieć: nie mamy już ETS-u w Polsce. Wypowiadamy to - mówił kilka miesięcy temu kandydat na premiera, Przemysław Czarnek.
Miliardy w funduszu i krytyka ekspertów
Społeczny Fundusz Klimatyczny ma łagodzić skutki nowych obciążeń. Jak wynika z unijnych regulacji, pula środków przewidziana dla Polski wynosi ponad 15 mld euro wraz z wkładem krajowym, co daje niemal 50 mld zł. Pieniądze mogą być przeznaczane m.in. na termomodernizację budynków oraz wsparcie dochodowe osób zagrożonych ubóstwem energetycznym.
Uruchomienie funduszu przesunięto z 1 stycznia 2026 roku na 1 stycznia 2027 roku. Marcin Izdebski z Fundacji Republikańskiej ocenił, że tempo planowanych prac może okazać się nierealne.
– Społeczny Fundusz Klimatyczny nic nie pomoże. Miał być uruchomiony od 1 stycznia 2026 r., ale zostało to przesunięte na 1 stycznia 2027 r. Przy założeniu, że ETS2 wejdzie w życie w 2028 r., mamy rok na termomodernizację 5,5 mln domów w Polsce, bo takie są realne potrzeby. Operacyjnie to jest nie do zrobienia – powiedział ekspert.
Fot. Ogrzewanie gazowe/East News
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (57)