Z artykułu dowiesz się:
- Co Stanowski mówi o nagraniach z TK
- Jak Święczkowski odpowiada na zarzuty Berka
- Kiedy prokuratura zabezpieczyła monitoring
- Dlaczego status Berka jako sędziego jest kwestionowany
Relacja Krzysztofa Stanowskiego. Co widać na nagraniach z TK?
Sprawa rzekomej szarpaniny w gmachu Trybunału Konstytucyjnego zyskała nowe naświetlenie po wypowiedziach w Kanale Zero. Dziennikarz w trakcie wywiadu z prezesem TK, Bogdanem Święczkowskim, przekazał, że zapoznał się z nagraniem z połowy października. Dostęp do niego ma prokuratura, która analizuje filmik klatka po klatce, by ewentualnie wyciągnąć konsekwencje wobec Święczkowskiego.
Twórca Kanału Zero ocenił, że Maciej Berek zwyczajnie... odbił się od szefa Trybunału. Analiza materiału wideo ma dowodzić, że ze strony sędziego nie doszło do wyprowadzenia ciosu ani siłowego zatrzymania gościa.
- Mogę zrelacjonować, co widziałem. Dość żwawo podszedł pan do drzwi, a potem w nich stanął, a pan Berek na pana wpadł. Wydaje mi się, że nie wykonał pan tam żadnego ruchu. Chyba że był to taki mikroruch jak z filmów karate – zwracał się bezpośrednio do prezesa TK.
Bogdan Święczkowski w trakcie rozmowy w Kanale Zero zaznaczył, że jedynie zasłonił ręką drzwi prowadzące do części sędziowskiej. To właśnie na tę przeszkodę miał wpaść Berek. Szef TK dodał, że sam nie zgłaszał sprawy organom ścigania, ponieważ nie przywiązuje do tego wagi. Portal tvn24.pl jako pierwszy donosił o rzekomych rękoczynach wewnątrz TK. "Bogdan Świeczkowski szarpał Macieja Berka w Trybunale Konstytucyjnym, nie chcąc go wpuścić do pokoi sędziowskich" - czytamy w relacji z 14 października.
Rozmówca Kanału Zero zadeklarował również w tym samym programie, że dobrowolnie zrezygnuje z pełnienia funkcji prezesa oraz sędziego TK. Postawił jednak warunek: konieczne jest porozumienie prezydenta Karola Nawrockiego z parlamentem w sprawie powołania nowego składu Trybunału Konstytucyjnego.
Prokuratura w gmachu TK. Zawiadomienie o przestępstwie
Zupełnie inaczej przebieg zajść przedstawił sam Maciej Berek, który złożył do prokuratury formalne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Pismo dotyczyło naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego przez Bogdana Święczkowskiego. Wcześniej opisywaliśmy, jak Berek oskarżał prezesa TK o wypchnięcie z korytarza po próbie podjęcia obowiązków.
Wraz z zawiadomieniem Berek skierował do śledczych wniosek o pilne zabezpieczenie nagrań z kamer monitoringu. Działania prokuratury nastąpiły błyskawicznie. Prokurator Andrzej Piaseczny 16 października w asyście funkcjonariuszy policji zabezpieczył w siedzibie instytucji nagrania oraz niezbędne dokumenty. Czynności przeprowadzono na podstawie postanowienia o przeszukaniu z 15 października.
Berek publicznie zaznaczał, że odpowiedzialność osobistą za awantury oraz napięcia wokół budynku ponoszą prezes instytucji oraz politycy podsycający emocje społeczne. Dodawał, że nie doszło do szarpaniny w gmachu TK, ale złożył zawiadomienie o naruszenie nietykalności funkcjonariusza publicznego, gdyż Święczkowski "wsunął się" przed niego.
Berek składa pisma i deklaruje, że będzie orzekał
Sytuacja wokół gmachu przy alei Szucha jest niezmienna. 20 października Maciej Berek pojawił się w części sędziowskiej bez kolejnych incydentów. Opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie z sędzią Magdaleną Bentkowską i poinformował o złożeniu następnych pism.
Berek napisał w serwisie X: „Słynne drzwi jednak otwarte, kawa wypita, kolejne dokumenty złożone. Do zwykłej sędziowskiej pracy też niedługo będzie się można zabrać”. Krótko po tej publikacji biuro prasowe Trybunału Konstytucyjnego wydało oficjalny komunikat. Wyjaśniono w nim, że wizyta Berka w części sędziowskiej odbyła się za zgodą prezesa Bogdana Święczkowskiego. Donald Tusk ocenił w tym tygodniu, że zmiany w TK idą "zgodnie z planem" - choć jeszcze w sierpniu, podczas Campusu Polska Przyszłości, zapowiadał, że "nasi sędziowie" wejdą do gmachy przy al. Szucha do końca września. Sytuacja nie uległa zmianie pod koniec października. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiada z kolei, że wkrótce w TK "nastąpią pozytywne zmiany". Instytucje państwa, kontrolowane przez rząd, mają pomóc w skutecznym objęciu stanowiska przez kandydatów wybranych przez koalicję.
U podstaw całego sporu leżą wydarzenia z połowy października, kiedy to Maciej Berek złożył w Sejmie ślubowanie z formułą „wobec prezydenta”. Obecni byli marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty oraz marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska. Prezydenta na uroczystości nie było.
Bogdan Święczkowski nie dopuścił wówczas Berka do orzekania, kwitując jedynie odbiór składanych pism i blokując przejście do gabinetów. Prezes TK oraz politycy opozycji stoją na stanowisku, że brak ślubowania przed prezydentem oznacza nieskuteczne objęcie urzędu sędziego. Karol Nawrocki również kwestionował status Berka - prezydent oświadczył, że ślubowanie nie mogło się odbyć bez jego udziału.
Fot. Krzysztof Stanowski i Bogdan Święczkowski/Kanał Zero
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (169)