Jak wszystkim wiadomo PO to „partia miłości”. Chyba sam Tusk mocno w to wierzył skoro w swoim czasie stwierdził, że pod jego rządami nawet Prezes (JK) będzie się w Polsce czuł znakomicie.
Rzeczywistość okazała się troszkę inna i - mimo wszystko - premier zaczął dostrzegać „wykluczonych”. Co prawda w pewnym momencie przytomnie zauważył, że dwie duże „wykluczone grupy” zaczynają współpracować (rzekoma koalicja PiS – SLD), lecz postanowił przeprowadzić osobiście pokierować tym procesem. Stworzył mianowicie "wysoki urząd ds. wykluczonych”, powołując na jego szefa B. Arłukowicza, który tym samym wykluczył się z działalności w SLD, a może i z polityki w ogóle (chyba mu wszystko jedno, bo jest wziętym lekarzem).
Problemem pozostaje, kim zajmie się nowo mianowany podsekretarz stanu. Mniemać można, że „wykluczonych” łatwo zdefiniować. Jednak gdy się przyjrzymy bliżej potencjalnym kandydatom, okazuje się to nie takie proste.
Jest oczywiste, że „wykluczonymi” ze społeczeństwa są przede wszystkim skazani i zatrzymani. Ale na nich „urząd” nie musi tracić czasu. I tak zagłosują na PO!
Następnie ci, których „wykluczyły” twarde prawa rynkowe? Tu też nie ma problemu! Większość wyjechała na Zachód, gdzie pracuje na przysłowiowym „zmywaku” i nadal popiera swoich idoli.
Więc może narkomani? Eeee, ci są z pewnością zadowoleni z ustawy, która gwarantuje im legalne posiadanie „marychy”!
To może kibole? Tych z kolei rząd dopiero zaczyna „wykluczać”, więc Arłukowicz jeszcze nie musi się nimi zajmować.
Zatem antysalonowi dziennikarze? Można by spróbować, ale chyba nie dopuści do tego Najjaśniejszy Salon III RP i na nic tu energia „wysokiego podsekretarza”.
Zostały więc tylko pisiory i mohery? Też nie! Toż to wataha, której dorżnięcie jest tylko kwestią czasu. W końcu nie jakiś tam platformiany pionek nam to zapowiedział, że o premierowskich "dinozaurach" nie wspomnę.
Jednak wygląda na to, że taki gość jak Arłukowicz nawiąże doskonały kontakt z prawdziwymi „wykluczonymi”.
Choćby tymi, którzy domagają się aborcji na życzenie i bardzo cierpią, że obowiązująca ustawa na to nie pozwala.
Czy też osobami chcącymi w pełni manifestować swoją homoseksualność, na co nie zgadzają czarni i zaściankowe mohery.
Lub prawdziwie cierpiącymi z powodu „panoszenia się kleru”.
Może jedak chodzi tylko o "wykluczonych z PO"? Misiaków, Zbychów, Mirów, Atamańczuków, Ludwiczuków i wielu, wielu innych. W jedności siła!*
A co wspólnego ma z tym tytułowy Czerepach? To wyjątkowo odrażająca wilkowyjska kreatura. Ostatnio sprawuje rząd dusz, pełniąc funkcję…przewodniczącego rady parafialnej. To tak dla przypomnienia tym, którzy nie oglądają „Rancza”.
* - dzięki inspiracji KJ




Komentarze
Pokaż komentarze (3)