Raport nie pomógł. Kaczyński nie musi kupować kożucha. PO nie podchwyciła pomysłu. Przerżnął także we własnej partii. Kaliszowi pozostaje sprzedawać swój „raport bajdurzącego pijaczka” na własną rękę. Albo pisać scenariusze Kutzowi.
- Za trzecie miejsce na warszawskiej liście SLD powiedziałem: "Dziękuję. Nie startuję." Mam wiele innych zajęć, którym mogę się oddać – stwierdził Ryszard Kalisz. Poseł SLD podkreślił, że zasługuje na to, by otwierać listę wyborczą Sojuszu. "Znam swoją pozycję i wartość" - dodał. Pytany, czy to oznacza, że jest to jego kadencja w Sejmie odpowiedział: "Wszystko jest możliwe. Mam bardzo dużo propozycji pracy pozapolitycznych".
Przypomnę tylko, że ten gość jest podobno wziętym prawnikiem!



Komentarze
Pokaż komentarze (19)