Czarny prezydent wszystkich amerykanów - Obama , zaciera ślady jednej z większych mistyfikacji ostatnich lat.Dla uważnych obserwatorów , jasnym było że Osama bin Mohammed bin Awad bin Laden , zginął w pierwszych dniach amerykańskich bombardowań.Wszystkie materiały jakie pojawiały się na temat - jakoby żyjącego - szefa Al-Kaidy,utwierdzały mnie w przekonaniu że jest to przedstawienie mające na celu wyłudzenie z budżetu USA coraz większych kwot na zagraniczne poligony - Irak i Afganistan .Serwowano nam ,od czasu do czasu ,jakieś nieudolnie sklecone, fatalnej jakości ( nie wiedzieć czemu) przemówienia nieboszczyka .Nagrania których treść nie odnosiła się do wydarzeń ,jakie żyjący Bin Laden ,z pewnością chciałby skomentować . A co się takiego stało że nagle postanowiono tego króliczka złapać ? Poligon Irak się skończył ,a i z Afganistanem trzeba się będzie wkrótce pożegnać . pomimo ogromnych strat osobowych i wielkich nakładów finansowych - z jakże mizernymi skutkami -.Wydaje mi się ze Talibowie są znacznie silniejszą organizacją niż przed rozpoczęciem działań zbrojnych koalicji państw "postępowego Świata" .Pijarowcy doradzili pewnie czarnemu prezydentowi że uciekający króliczek , już nie jest do niczego potrzebny prezydentowi notującemu największe spadki popularności i ponowne -tym razem - medialne zabicie nieboszczyka poprawi humory amerykanom i notowania wyjątkowo nieudolnego prezydenta.
329
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)