1maud 1maud
110
BLOG

Pasy bezpieczeństwa a narkotyki

1maud 1maud Rozmaitości Obserwuj notkę 26

Za sprawa Łukasza Warzechy rozpętała się dyskusja o państwowym paternalizmie. Chodziło z dobrowolność zapinania pasów w samochodzie. Galopujący Major,spointował swój pogląd w sposób następujący: „Dopóki przeciwnicy zakazu zapinania pasów, nie opowiedzą się za eutanazją czy legalizacją narkotyków, dopóty dyskusja z nimi mija się z celem. Trudno, bowiem dyskutować z kimś, kto, owszem, wyznaje zasadę „chcącemu nie dzieje się krzywda”, ale tylko w przypadku zapinania pasów. Gdy zaś idzie o eutanazję czy ścieżkę białego proszku, to zasada ta dziwnie wyparowuje, i dwie chcące osoby, nie mogą wedle swej wolnej woli umówić się na ulgę w cierpieniu poprzez podanie zastrzyku lub zapalenie skręta dla przyjemności”Chevalier natomiast miał zastrzeżenia „Elokwentnypan redaktor Warzecha nie zauważył, że handel narkotykami zdefiniowano jako przestępstwo, dlatego, że najpierw uznano, że należy zwalczać branie narkotyków, czyli sprawianie krzywdy sobie samemu”.Oba poglądy sprowadzają się do tego,że zapinanie bądź nie pasów jest równorzędnym wyborem z eutanazją bądź braniem narkotyków,a wszystkie są przykładami na sprawianie krzywdy sobie samemu.O ile w przypadku eutanazji można polemizować jedynie z zasadą pełnej świadomości wyboru,(ateiści)o tyle w przypadku narkotyków,oparcie wywodu na zasadzie krzywdy samemu sobie, jest nieuprawnionym uproszczeniem i nadużyciem.

 

Proponuję obu Panom rozmowy z terapeutami od uzależnień. Kilka wizyt w Monarze i rozmów z uzależnionymi od narkotyków. Tych, którzy spadli na dno i zaczęli widzieć w jasnym świetle ile krzywdy wyrządzili swoim „braniem” bliskim, ile razy złamali prawo,będąc na głodzie narkotycznym. Także z tymi, których status majątkowy pozwala na zakup narkotyków. Tak jak nie każdy, który pije alkohol, musi zostać alkoholikiem, czyli osobą uzależnioną, tak i nie każdy palący marihuanę,wpadnie w sidła innych narkotyków. Ale wystarczy spojrzeć na statystyki uzależnień,żeby wiedzieć, że w tym drugim przypadku, są zatrważające.

Dopóki narkoman nie osiągnie dna, będzie tkwił w ‘zaczarowanym kole zaprzeczeń”. Polega to mniej więcej na tym, że racjonalizuje swoje „branie „wewnętrznym przekonaniem,że zarabia i wydaje na to, co lubi, nikomu krzywdy tym nie przysparzając”. Że ma prawo do „rozluźnienia napięcia” po ciężkiej pracy. W przypadku tzw. sztywnych kołnierzyków, artystów,takie” koło” ma wyjątkowo mocne podstawy.

Tylko.. ile razy pod wpływem narkotyków siada się za kierownicę? (W przypadku alkoholu, może ktoś powstrzyma, w przypadku narkotyków nie ma objawów zewnętrznych.)Ile razy,priorytetem wydatków w domowym budżecie, staje się zakup narkotyku? Ile razy,konieczność brania narkotyku kolidowała z pracą, z obowiązkami domowymi? Z brakiem możliwości odpowiedzialnej opieki nad dziećmi? Narkotyki zmieniają sposób oceny rzeczywistości.

Dopiero wtedy, gdy w trakcie terapii, robią rachunek strat, okazuje się często, że zarabiane pieniądze nie starczały na utrzymanie domu i rodziny,bo w całości były wydawane na zakup narkotyków albo tracone z powodu ich brania.

 

W przypadku mniej zasobnych, uzależnienie prowadzi w prosty sposób do konieczności zdobycia środków. Ile rodzin zostało pozbawionych środków do życia, przez uzależnionego członka rodziny. Ile przestępstw dokonuje się dla zdobycia narkotyków? Albo z powodu narkotyków? Czy więc uprawnione jest stwierdzenie, że zwalczanie samego brania narkotyków było przyczyną określenia czynności mianem przestępstwa?

 

Kilkanaście lat temu,w dobie kryzysu z zaopatrzeniem, w mojej pracowni,zaczęliśmy w nocy wypiek bułek. Rutynowe niemal się stały wizyty nocnych patroli MO. Dzwonili do furtki,prosząc o sprzedaż pieczywa. Pewnego dnia,obudził nas dzwonek po północy. Postanowiliśmy nie reagować. Potem jakiś głuchy telefon. Na kolejny dzwonek do furtki i telefonu, też nie zareagowaliśmy. Dopiero dzwonek i wołanie pod oknem spowodowały reakcję: mąż wyskoczył z łóżka, otworzył okno z wściekłym okrzykiem:, co do jasnej cholery.. Potem wyraźnie złagodniał i powiedział:już schodzę. Okazało się, że było włamanie do sklepu. Widok był porażający. Wybita szyba w drzwiach wejściowych, pełno krwi. Włamał się narkoman, który wcześniej dzwonił do nas, chcąc zakupić coś słodkiego. Ponieważ nie otworzyliśmy, głód (gwałtowny potrzeba cukru),sprowokował go do włamania w celu kradzieży słodkich ciastek. Milicji tłumaczył; on chciał kupić,to nasza wina, że nie otworzyliśmy. On przecież musiał...Musiał tak bardzo, że dłonią, w poczuciu siły, wybił wzmocnioną szybę, nie czując nawet, że miał poranił się dotkliwie.

 

Kiedy czyta się wiec sformułowanie „krzywdzą sami siebie”, a z tymi, którzy sądzą inaczej, nie ma, co dyskutować, rodzi się naturalny sprzeciw. Nie z powodu różnicy poglądów,ale z powodu próby racjonalizacji faktów przez tych, którzy wołają o legalizację narkotyków.

 Narkomani, w głodzie narkotykowym, wpadają także w szał. Trafiają wtedy na oddział psychiatryczny, w którym personel zmuszony jest do zapięcia ich w pasy. I tyle mają wspólnego „pasy” i narkotyki.

A Chevaliera mam ochotę zapytać: czy powinniśmy pójść może jeszcze dalej.Po co recepty na leki? Każdy powinien sam decydować o tym,co bierze. Przecież jest ulotka, która ostrzega przed konsekwencjami, są podane dawki. Prawda?

http://galopujacymajor.salon24.pl/114765,narkotyki-a-liberalizm

 

 

1maud
O mnie 1maud

Utwórz własną mapę podróży.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Rozmaitości