W TVP odbyła się konferencja prasowa Komitetu ds. Pandemii. Główną jej część, chociaż nie jedyną, stanowiła instrukcja kichania. Bardzo obrazowa, bo w wykonaniu szacownego członka Komitetu. Który Polakom demonstrował kichanie w chusteczkę higieniczną. Przynajmniej „coś” i „lepiej późno niż wcale”. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że wirusy na powierzchniach gładkich, utrzymują się do 24 godzin. A kichanie na kogoś, może być nie tylko nieestetyczne,ale także niebezpieczne, bo może zarazić. Nie zostałam doinformowana jaką żywotność mają te same wirusy, na powierzchniach porowatych, ale daruję.
W Polsce mamy już ponad 766 potwierdzonych przypadków grypy i 15 ofiar śmiertelnych, które nie zmarły na grypę, tylko z powodu chorób współistniejących. (Dla dociekliwych: ciężkie powikłania po grypie AH1N1, w grupie podwyższonego ryzyka, czyli tych, którzy mieliby być w pierwszym rzędzie zaszczepieni).Przedstawiciele MZ mówią nam, że mamy do czynienia z jej wyjątkowo łagodnym przebiegiem. Przeczą temu podawane statystyki. Przeciętna zgonów z powodu zwykłej grypy sezonowej to 0,5%, u nas,ten wskaźnik śmiertelności, z powodu zarażenia wirusem AH1N1, rośnie do 1,95%.
Strachliwych uspokajam: wskaźnik jest tak wysoki, bo nikt nie wie ile ludzi choruje na tą nową grypę i nie musi on oznaczać wcale stopnia jej zjadliwości. Brak jest po prostu pieniędzy na testy, ograniczając ich wykonanie tylko do przypadków, w którym chory ląduje w szpitalu w stanie ciężkim. Albo już umrze. Dla szaleńców odwagi mam przestrogę: nawet bardzo łagodny w większości przebieg, grypy nie gwarantuje nam bezpieczeństwa: jak dochodzi do zapalenia płuc, to brak nam także urządzeń do skutecznego leczenia ciężkich powikłań, albo nie stać nas na leczenie lekami antywirusowymi typu Tamiflu.(Jak go dostaniemy, bo też go w wielu miejscach brakuje).
O szczepionce, a raczej jej braku, pisać nie będę. Rączki zacierają jej przeciwnicy, po ostrzeżeniu z firmy Glaxo Smith Kline, jednego z producentów, który ostrzega przed wadliwą partią szczepionki. Dla zwolenników szczepionki, mam informacje pocieszającą” partia wadliwego leku, zdarza się niestety nie tylko przy okazji szczepionek. Przez dwa lata brałam lek i po zmianie serii, dostałam wstrząsu. Ponieważ był to jedyny lek na moje schorzenie, brałam go nadal.
Dla pesymistów mam dobre wiadomości ze świata:pewna chora straciła przytomność w szpitalu w Anglii.Kiedy przytomność odzyskała, wokół niej służba medyczna mówiła po szwedzku. Teleportacja? Nie, w Anglii jest mało urządzeń do leczenia ciężkich stanów dysfunkcji płuc i chorą, dla ratowania życia, przewieziono pod aparat w Szwecji.
Grypa AH1N1 ,w powikłaniu, powoduje zapalenie płuc. Płuca wyglądają jak” poparzone”. Mimo, że funkcję oddychania przejmuje respirator, to problemem jest niedostateczne utlenienie krwi. W takiej sytuacji jedynym ratunkiem jest podłączenie do utleniania krwi pozaustrojowego.(tzw. pozapłucna oksygenacja),Do tego niezbędna jest specjalna aparatura. W Anglii wszystkie aparaty były zajęte, wiec chorą uratowano w Szwecji. W takim Sydney to mają takich aparatów 16. W Polsce jakoś nie mogłam się żadnej ilości doliczyć. (Poza standardowym płuco-sercem, które nie może być używane dłużej niż kilkanaście godzin)W razie czego, NFZ nas też przecież wzorem cywilizowanych krajów UE ,wyśle. Dla hurra optymistów wiadomość gorsza: znając stan kasy NFZ,większe prawdopodobieństwo niż np. w Sydney, mamy wylądować na Powązkach.
Wiadomość z ostatniej chwili dla wszystkich:minister zdrowia postanowiła, że od nowego roku wszystkie leki dostępne w aptekach będą miały ceny urzędowe. To w ramach liberalizacji rynku, której jest gorącym zwolennikiem, przekazując finansowanie szpitali na barki samorządów.
Zarządzeniem ministra Łapińskiego,leki refundowane mają obecnie ustalony górny limit cenowy, a o cenie rynkowej decyduje właściciel apteki. Dzięki temu powstała konkurencja pomiędzy aptekami. Dla przyciągnięcia klienta, niektóre apteki oferują leki za „grosik”. Ściągają w ten sposób taką ilość klientów na inne swoje wyroby, że z masy zysku są w stanie dać duże upusty w swojej aptece. Zadowoleni są chorzy i aptekarze.
Dla optymistów wiadomość jest bardzo dobra „ pani minister,zgodnie z zapowiedzią uszczelnia dziurawy system NFZ, przez co właściciele aptek, dla których ciężar obsługi dużej ilości klientów jest zbyt duży, bez wysiłku zarobią swoją kasę. Szczególnie cieszy się Naczelna Izba Aptekarska, która od lat zabiegała o przepis zakazujący konkurencji.
Dla pesymistów jest to na pewno kolejny cios, oznaczający uszczuplenie i tak już bardzo „chudego” dostępu do leczenia.
Optymiści już się cieszą z oszczędności polegających na rozrzutności w zakupach leków „za grosik „przez rzesze maniaków, którzy kupują je w ilościach do chomikowania. Pesymiści natomiast liczą straty, związane z powołaniem przez panią minister,rzeszy doradców.„Mają w tym pomagać dwa nowe zespoły ekspertów - Rada Przejrzystości jako zespół doradczy i Komisja Ekonomiczna, która ma prowadzić negocjacje z firmami farmaceutycznymi na temat leków.”
PO szła do władzy pod hasłem uwolnić rynek. Dziwne to metody uwalniania rynku, które brutalnie ograniczają konkurencję. Hazard do kasyn, ceny urzędowe, zakaz drobnego handlu ulicznego, likwidacja bazarów. Im dłużej nad tym myślałam, tym mocniej zaczęłam kichać. Na taką służbę zdrowia pod wodzą takiej pani minister. I na liberalizm PO.
http://www.wprost.pl/ar/1061/Elektroniczny-oddech/?I=904


Komentarze
Pokaż komentarze (47)