Dzisiaj w Polsce obchodzimy Dzień Szczepień.Ponieważ, jak mówią specjaliści”Szczepienia to najbardziej skuteczna i opłacalna dla państwa metoda zapobiegania chorobom zakaźnym. „Akcja nie jest specjalnie nagłaśniania, bo –w obecnej sytuacji -dla miłościwie nam rządzących ,ze słów rozpoczynających się na” szcz” woleliby coś lżejszej kategorii, np. Szczep-cio i Tońcio! Myliłby się jednak ten, kto myśli, że MZ się leni w pracy. Oto mamy zapowiedź nowej ustawy, która ustali ceny urzędowe leków refundowanych w aptekach. Co to oznacza w praktyce?
Do chwili uruchomienia aptek, oferujących leki tańsze niż w innych, miesięczny koszt lekarstw mojego brata wynosił około 300 zl. Dzięki korzystaniu z niestandardowych rabatów, obniżył go do 150 zł. Dokładnie o połowę. Co to oznacza dla rencisty z niską rentą? Proszę sobie dopowiedzieć.Skąd się wzięły możliwości takich rabatów? Przez wprowadzenie górnego limitu ceny na leki refundowane,przy utrzymaniu zasad ich refundacji. ( Różnica ceny i ryczałtu,50%,70&-od strony NFZ).Dla pacjenta to oznaczało to odpowiednio opłatę ryczałtową, odpłatność 30 lub 50%.
Nie zajmę się lekami darmowymi, bo one nie maja znaczenia dla tego wywodu.W ciągu kilu lat zwiększała się liczba aptek, które wprowadzały mniejsze marże, oferując bardzo korzystne ceny leków. Działała zasada: mniejsza marża, więcej klientów, większa masa zysku.
Bez względu na lokalizację, apteki te przyciągają tłumy klientów, którzy przyjeżdżają nawet z bardzo odległych miejsc. Część aptek, wprowadziła zasadę odpłatności gotówkowej, co również obniżało koszty funkcjonowania samej apteki i pozwalało na dodatkowe upusty. Jak każdy sklep, o dużych obrotach, takie apteki mogły negocjować lepsze ceny na swoje zakupy w hurtowniach, a te ostatnie ( w przypadku leków spoza listy refundacyjnej) z koncernami farmaceutycznymi. Bo tylko leki refundowane mają ceną sztywną, ustalana przez MZ. Dzięki takiej polityce, również leki pełnopłatne w tych aptekach dostępne, miały zdecydowanie niższą cenę.Tanie apteki mają kolejki, inne klientów, dla których oszczędność 20,30 zł w zakupie, nie czyni różnicy wartej w niej stania.
Argumenty przeciwko takiemu systemowi, to : że pacjent nie ma możliwości kupić swoich leków po jednej cenie, a wiec „chory” zmuszany jest do szukania miejsca gdzie może kupować je tanio. Następuje tez pewien odpływ klientów od aptek, które nie stosują na masową skale upustów, a zważywszy na wysokie koszty najmu swoich powierzchni (centra handlowe) –mają niższe dochody( taki argument równości użył w swoim wywodzie uzasadniając proponowane przez MZ zmiany, użył minister Twardowski).
Argumenty za: jasne. Największa grupę klientów tanich aptek stanowią, emeryci, renciści, osoby przewlekle chore,najczęściej( w masie), o niskich dochodach.
W ocenie skutków wprowadzenia sztywnych cen na leki refundowane ,różnią się urzędnicy(popierani przez Stowarzyszenie Aptekarzy) i właściciele sieci tanich aptek wraz z koncernami farmaceutycznymi.
Pierwsza głosi: ”Według urzędników przez takie zniżki leki - kupowane w nadmiarze - tracą
ważność i lądują w koszu, a do każdego opakowania, za które pacjent płaci grosz, państwo dopłaca kilkadziesiąt złotych.”
Natomiast druga:„Sztywne ceny wywołują kontrowersje wśród producentów leków. Infarma -
związek skupiający innowacyjne firmy zagraniczne, powołuje się na ekspertyzy, z których wynika, że po likwidacji promocji pacjenci w aptekach zapłacą więcej. Z kolei Polski Związek Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego uważa, że ceny spadną, ponieważ zwiększy się konkurencja
między firmami.”
W mojej ocenie wszyscy używają prawdziwych argumentów, ale jak to przełoży się na praktykę.MZ ma kontrolę nad receptami wypisywanymi przez lekarzy(choćby słynna sprawa doktor Janosikowej),wiec argument o kupowaniu do kosza na dużą skalę jest absurdalny. Leki za grosik ,to są najczęściej tanie generyki, do których państwo dopłaca po kilka ,kilkanaście złotych. A nadmiar recept dla pacjenta, łatwo jest skontrolować.Polscy producenci leków zyskają ,bo produkty wytwarzane za granicą , zawierają w cenie podatek graniczny 5%.Pamietać należy jednak o tym, że na listę leków refundowanych, trafiają także leki, które nie są produkowane w kraju.
Ceny leków w Polsce są niższe niż w innych krajach UE. Koncerny, w przypadku leków refundowanych ,już nie mogą ich obniżać oficjalnie. Tak samo w przypadku laków nierefundowanych, które podlegają cenie rynkowej. Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie,żeby w ramach promocji dla hurtowni o wysokich obrotach, dawać dodatkowe partie leków za grosik. A te potem trafiają do aptek, o dużych obrotach z ta hurtownią. Koncern nie traci twarzy, hurtownia ma więcej klientów aptecznych, a pacjent też ma swój lek za grosik. Cena urzędowa zrównuje wszystkie hurtownie w zakresie leków refundowanych. Nie będzie więc takiej ilości klientów w jednym miejscu, które dadzą asumpt do extra upustów w stosunku do leków refundowanych a także tych „za grosik”, a to z kolei uniemożliwi upusty w stosunku do leków pełnopłatnych. Bo zniknie powód dla hurtowni i koncernów do stosowania nadzwyczajnych upustów od obrotu
Argumenty Twardowskiego i pani Kopacz , ze sytuacja pozwoli na lepszą pozycję negocjacyjną, jeśli chodzi o ceny, są dla mnie dlatego niewiarygodne .Nie wierzę, bo ceny są i tak niższe. Jeśli wiec, r-k ekonomiczny koncernu wykaże, ze zyskowność z danego leku obniżyła,wycofa najwyżej produkt z naszego rynku.
Twardowski ,w trakcie konferencji podczas której wspólnie z Ewą Kopacz , prezentowali założenia do nowej reformy, powiedział ,że w Polsce leki są tańsze, niż w innych krajach Europy. Jako dowód na to przytoczył przykład-(oddaję sens wypowiedz)’ Wszyscy pamiętają ,że na południu Polski, w polskich aptekach kupowali leki Czesi .Mieliśmy tanie leki, teraz udział kosztów leków przeciętnego Polaka spadł z 36% do 32% ( w skali miesiąca).Czesi już nie przyjeżdżają”
Oczywiście , w prostym odczycie sensu wypowiedzi to sprzeczność. Jednak Tawardowski powiedział prawdę. Spadek kosztów dla Polaków nastąpił , dzięki szerokiemu dopuszczeniu do obrotu leków generycznych, za czasów prof. Religii. Ceny leków pełnopłatnych wzrosły u nas, a u Czechów spadły.
Kto zyska ,kto straci? Na pewno nie producenci. Oni podejmą decyzje zgodnie z rachunkiem ekonomicznym. NFZ nie zyska nic więcej ,niż w przypadku ,jeśli restrykcyjnie będzie kontrolował ilości wypisywanych recept na pacjenta. (co czyni).A straci, bo przybędzie mu chorych do leczenia w szpitalach. Tych ,którzy wyrzucą kolejne recepty do kosza, bo nie będzie ich stać na ich wykupienie. I to oni będą najbardziej poszkodowani. A są ich miliony, panie i panowie ministrowie. W dobie kryzysu, to nie pora na takie zabiegi. Nie w stosunku do społeczeństwa ,które przez lata jeszcze będzie gonić poziom dobrobytu innych państw UE.
http://wiadomosci.onet.pl/2086143,11,w_sobote_i_ogolnopolski_dzien_szczepien,item.html
http://www.lwow.com.pl/przekroj/szczepcio.html
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7301000,Tajemnica_dzialki_nr_150.html
http://www.senat.gov.pl/k4/dok/sten/oswiad/Kruszews/1101o.htm


Komentarze
Pokaż komentarze (27)