Lobbing kojarzy się w Polsce z automatu(nie hazardowego!) z czymś negatywnym, a lobbysta, z polskiej „definicji” użytkowej, to musi być przestępca. Niestety, taki pejoratywny odbiór lobbingu u nas, ma swoje uzasadnienie. Przykładów przytaczać nie będę, bo są powszechnie znane.
W I poł.XX w. w Polsce funkcjonował pod nazwą „antyszambrowanie”. Kojarzony wtedy był, podobnie jak na całym świecie, czyli,jako: Lobbing to zespół zgodnych z prawem czynności podejmowanych przez zarejestrowanego lobbystę działającego za wynagrodzeniem i w interesie osoby trzeciej (zleceniodawcy lobbyingu), w celu wywarcia korzystnego dla zleceniodawcy wpływu na prawotwórstwo lub decyzje organów państwowych, względnie samorządowych i innych. Lobbing może być wyłącznie legalny.
Mamy, więc kilka elementów,warunkujących lobbing” zarejestrowany lobbysta, za wynagrodzeniem i w ramach prawa, wywierający wpływ na „prawotwórców” różnych szczebli administracji państwowej. Formalny lobbing działa jawnie, nie musi chować się po cmentarzach.
W 2006 roku została uchwalona ustawa lobbingowa,) umożliwiająca formalne wpływanie na kształt ustaw zgodnych z interesem zarówno państwa jak i biznesu, a równocześnie chroniąca polityków przed zakusami,załatwiania spraw biznesu, na lewo. Lobbyści od tej pory mogli się zarejestrować oficjalnie w Sejmie i –teoretycznie- nie musieli kusić polityków.Ustawa zakłada, iż każdy podmiot uprawiający zawodowo działalność lobbingową powinien zarejestrować się w spisie firm i osób fizycznych prowadzonym przez MSWiA, co miało gwarantować przejrzystość. I gwarantowałoby, gdyby nie strach polityków przed kontaktem z tymi, których nazwa kojarzona była wcześniej ze zwykłymi cwaniakami z biznesu, czyhającymi na duże zarobki za nielegalne popychanie korzystnych dla jednostek rozwiązań. Strach przed skojarzeniem jednej strony,a utratą niezłych dochodów czy innych korzyści, z drugiej. Bo w oficjalnym lobbingu opłatę otrzymuje tylko lobbysta....a nie „załatwiacz” urzędnik. W przeciwieństwie do ‘załatwiactwa podstołowego”czy jak kto woli” cmentarnego”.
Lobbystą, a wiec uprawić lobbingu nie może , z definicji urzędnik państwowy. Absurdem jest też nazywanie lobbingiem np. działania na rzecz spółki, należącej do Skarbu Państwa. Ale jak się chce zaciemniać obraz, to oczywiście wszystkie chwyty są dozwolone. Zgodnie z tym wywodem, lobbystą nie był Ryszard Sobiesiak i jego koledzy ( to są typowi „załatwiacze’), jak i” lobbować” nie mogli urzędnicy państwowi, czyli Gosiewski,Kapica czy Grzegorz Kalida. Tyle, co do zasady.
Ujawnione stenogramy Zbycha, Rycha i Grzecha dały asumpt do powołania Komisji Śledczej. Zabiegi, stenogramami opisane , nie miały nic wspólnego z lobbingiem. Były przykładem ewidentnego kręcenia lodów przez kilku panów. Obecnie wałkowana sprawa popierania przez niektórych urzędników (Gosiewski, Kalida, Kapica) wideoloterii, to gra na rzecz spółki Skarbu Państwa ,pod nazwą Totalizator Sportowy. Spółki, której powodzenie , przy monopolu loteryjnym, warunkują bezpośrednie wpływy do budżetu, a także finansowanie wskazanych przez państwo, przedsięwzięć. Jeśli okazałoby się, ze nominowany przez Ministra SP ,prezes tej spółki, niezgodnie z prawem faworyzował ze szkoda dla państwa, jakąś firmę, to jest od tego nadzór nad Spółkami SP. Absurdem jest więc porównywanie zarzutów kierowanych przeciwko bohaterom pierwszego z opisanych przypadków , z drugim. Bo dotyczą zupełnie innych sytuacji. W przypadku założenia, że TS wywierał nacisk na kształt ustawy ,umożliwiający mu „ustawienie przetargu” na urządzenia pod firmę Gtech ,sugeruje, że ustawa miała zawierać warunki techniczne dotyczące przetargu?
Należy tez wspomnieć, ze wyłączność na wprowadzanie urządzeń dla GTech ,to zaszłość z roku 2001 r., kiedy Gosiewski, Kalida ,Maj czy wreszcie Kapica, nie mogli mieć na kontrakt wpływu. „Minister skarbu Aldona Kamela-Sowińska, jako walne zgromadzenie wspólników Totalizatora Sportowego(TS), zaakceptowała umowę między Totalizatorem a GTECH dotyczącą systemu on-line - poinformowała we wtorek minister skarbu.'W poniedziałek zaakceptowałam wybór operatora sieci on-line dla Totalizatora Sportowego. Został nim GTECH' - powiedziała Kamela-Sowińska na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu. Nową umowę na obsługę systemu informatycznego on-line Totalizator zawarł z GTECH na kolejne dziesięć lat. Totalizator rozpisał konkurs na nowego dostawcę systemu on-line, ponieważ dotychczasowa umowa z GTECH wygasa z końcem października 2001 roku.”To oznacza, że GTech był dostawcą już wcześniej. !!!
Nie wiem, czy nie było nieprawidłowości w działaniach zarządu TS. Od tego jest nadzór właścicielski SP, żeby to ocenić. Ale odnoszę nieodparte wrażenie, że zarzuty, (z zastrzeżeniem, że są niepotwierdzone -proszę zauważyć, że wszyscy politycy PO opowiadają o aferze z Gosiewskim w tytule, w trybie przypuszczającym) związane z TS, GTech i „skandalicznym zachowaniem PiS” ) mają jeden cel: zaszczepić w świadomości społecznej :wszyscy są umoczeni w hazardzie po uszy, a PO najmniej w sumie...
Chociaż politycy PO, ogłaszają jako nowe i sensacyjne analizy CBA, dotyczące podejrzeń wobec Gosiewskiego,Kalidy,Maja i innych, są one dokładnym odtworzeniem zarzutów,które ,po raz pierwszy padły ze strony Marka Czarkowskiego z Trybunu Ludu w lutym 2007 roku.Dokładnie te same, które” odkryto”, jako sensacje, na nowo,w analizie CBA”. Niezmiernie ciekawe jest to, co przytoczono w artykule, z wypowiedzi,skądinąd znanego powszechnie z innej afery; Jana Koska „”Pomysł z dopłatami jest absurdalny i mogą one zabić prywatny hazard. Rentowność salonów gier wynosi 4,5%,kasyn1,2%,a zakładów bukmacherskich 0,9 %.Gdzie tu miejsce na 10-procentowe dopłaty? Jak taki zapis mógł powstać w resorcie finansów?-zżyma się Jan Kosek,wiceoprezes Pracodawców Prowadzących gry Losowe i Zakłady Wzajemne. „Otóż nie powstał tam. Udało nam się dowiedzieć, że autorem pomysłu jest Totalizator Sportowy!- Już na początku prac nad nowelą u premiera odbyło się spotkanie, na którym Jarosław Kaczyński, w towarzystwie przedstawiciela TS...i dalej znane nam fakty z raportu CBA, który-jak możemy się dowiedzieć z wyjaśnień Mariusza Kamińskiego – nie był analizą dochodzenia CBA, tylko analizą donosów. Cóż za zadziwiający zbieg okoliczności....Z sekwencji wypowiedzi można domniemywać, ze informatorem mógł być właśnie cytowany przed momentem Jan Kosek. Warto byłoby na ta okoliczność przesłuchać pana Czarkowskiego...Czyżby Jan Kosek lub jego koledzy z branży, byli też autorami donosów do CBA na ten sam temat?
Jeśli weźmiemy pod uwagę,jak Kosek i Sobiesiak planowali zniszczyć Kapicę, który był pierwotnie zwolennikiem wideoloterii i dopłat dla prywatnego rynku hazardowego. Postawa Kapicy zmusiła „załatwiaczy” do umieszczenia swojego człowieka w jądrze zła, którym był Totalizator Sportowy. Dlatego tak ważne było zatrudnienie we władzach spółki córki Sobiesiaka. Wideoloterie i konkurencja, spędzały już 3 rok panom sen z powiek... „
„To właśnie Kapica zajmował się ustawą od grach losowych. „Rz” dotarła do stenogramów rozmów Koska i Sobiesiaka. Już rok temu planowali skompromitowanie wiceministra. W trakcie jednej z rozmów padło sformułowanie „ten idiota podpisał rozporządzenie, które kładzie hazard na łopatki”. M. in. w tej sprawie biznesmeni mieli dzwonić do Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego. Szukali sposobu pozbycia się Kapicy. Biznesmeni chcieli m. in. podrzucić jakieś materiały dziennikarzom. Według „Rzeczpospolitej”, Sobiesiak w rozmowie z Chlebowskim miał powiedzieć o Kapicy, że „trzeba go upier...”.
Tak samo mogli chcieć „upier....” Kalidę i Gosiewskiego, którzy optowali dokładnie za tym samym, przy czym przez długi okres upierał się też Kapica. Tym razem podrzucając materiały już nie do prasy (to uczynili w 2007 roku i bez większego efektu),ale do CBA. Scenariusz wydaje się być całkiem prawdopodobny. Wszak, gdy chodzi o wielkie pieniądze, walczyć należy do krwi ostatniej. A żeby było zabawniej, to należało niszczyć urzędników, którzy w zamiarze mieli przynieść dochód Spółce Skarbu Państwa, kosztem zwiększenia jej konkurencyjności z prywatnym rynkiem hazardowym, przy pomocy umiejętnych oskarżeń....Dlatego nie zdziwiłabym się, gdyby autorstwo donosów do CBA, wywodziło się od prywatnych biznesmenów hazardowych. Ciekawe, czy ktoś z dziennikarzy zechce to sprawdzić?
Medialna zagrywka posła Palikota, żadajacego za forsowanie wideoloterii,dymisji Jacka Kapicy, to kolejny element medialnej narracji PO. Nie można bowiem odzielić "poważnych poszlak "wobec Gosiewskiego i Kalidy od "powaznych poszlak "wobec Kapicy".Problem leży jednak w tym,że Tusk będzie miał problem,co z tym wezwaniem zrobic. Wszak to Kapica potwierdza pewne kalendarium prac nad ustawa za czasów PO, wygodną dla premiera...
P.S. Warto wiedzieć W 1999 r o nową umowę z TS rywalizowały 3 spółki: dotychczasowy dostawcaGTECH Ltd, AWI Powerhouse Company i Telenor Satellite. GTECH i AWI są typowymi firmami loteryjnymi, a więc i producentami sprzętu loteryjnego. Telenor jest firmą komunikacyjną, która chce się posługiwać sprzętem jednego ze szwedzkich koncernów.Totalizator przestał kupować sprzęt loteryjny bezpośrednio od GTECH. Po raz ostatni zakup taki nastąpił w 1994 r. Od tej pory wprawdzie Totalizator nadal kupował sprzęt produkowany przez GTECH, ale sprzedawcą była już inna firma (zakupy te były o dwie trzecie tańsze niż wcześniejsze, dokonywane bezpośrednio od GTECH) . Tak wiec nie ma obwiązku kupowania maszyn od GTECH bezpośrednio. Więcej: http://new-arch.rp.pl/artykul/234148_Umowa_wygasnie_za_dwa_lata.html
http://wyborcza.pl/1,75515,7165338,Lobbowanie_polskie__Nie_widac_ekshibicjonizmu.html
http://pepepe.pl/GRA%20o%20GRY%20Wazne%20teksty%20o%20Maju.pdf
http://www.dziennikpolski24.pl/Artykul.100+M5b90421ca0b.0.html


Komentarze
Pokaż komentarze (32)