Czumbala, czumbala, czumbalalajka,
nic nie mów, bo słowa zabiera wiatr.
Choć może szczerze - ja ci nie wierzę,
już tyle bajek wymyślił świat.
Na próżno opozycja szaty drze z rozpaczy: przewodniczący Czuma jest niezatapialny. Kiedy była mowa o kolejnych wnioskach o jego odwołanie powiedział stanowczo:nie ma podstaw do mojego odwołania. Namawiam, żeby odrzucić wniosek.”. Można by na tej ekspertyzie przewodniczącego zakończyć w zasadzie, gdyby nie poczucie obowiązku zrelacjonowania dzisiejszego spotkania posłów. Bo o posiedzeniu raczej mowy być nie może. Nieobecność posła Matyjaszczyka, który skręcił był nogę, była podstawą do odsunięcia głosowania nad odwołaniem Czumy z Komisji. Oczywiście przez samego posła Czumę, jakżeby inaczej. Matyjaszczyk, swój wniosek uzasadnił,brakiem obiektywizmu przewodniczącego, na podstawie skargi ekspertów.(Czuma zarzucił ekspertom stronniczość i,”w rozmowie z dziennikarzami nazwał doradców "ludźmi, którzy gotowi są na polecenie formacji politycznych, którym służą, mówić to, co chcą mówić”.).Czuma stwierdził, że wypowiedzi nie autoryzował (cokolwiek ma to znaczyć). Dla porządku jednak, przeprosił, jeśli ktoś się ta nieautoryzowaną insynuacją, poczuł urażony. (sic!)
Komentarz wydarzeń końcowych z dzisiejszego spotkania z onet pl, „Kiedy posłowie PiS usiłowali odeprzeć kłamliwe - ich zdaniem zarzuty - PO, przewodniczący komisji Andrzej Czuma z Platformy nagle wstał i ogłosił, że zamyka posiedzenie. - Co pan wyprawia? Nie możemy się odnieść do ataków - oburzali się posłowie PiS.”
Czuma jest mistrzem w odbieraniu głosu swoim oponentom,a także gwałtownych zakończeń posiedzeń Komisji. Niedawno zamknął posiedzenie,celem skorzystania z opinii autorytetów, kiedy nie był zadowolony z opinii ekspertów Komisji. W kolejnym dniu posiedzenia, odczytał oświadczenie, udowadniając kolejny raz, ze najlepszym autorytetem dla Czumy jest on jest on sam. Tak to leciało!
W związku z przesunięciem głosowania wniosku posła Matyjaszczyka, kolejne wnioski, z własnym uzasadnieniem zapowiedzieli Mularczyk i posłanka Wróbel. Argumentacja jest brak obiektywizmu, spowodowany tym, że ma być przesłuchiwany Mariusz Kamiński, a Czuma, jako prokurator generalny, nadzorował z urzędu dochodzenie prokuratury rzeszowskiej.” Czuma zapewnił, że nie nadzorował działania prokuratury w Rzeszowie "ani w jednym momencie".
Przepychanki pomiędzy posłami PiS i posłem Węgrzynem, jednoznacznie zakończył Czuma, zamykając posiedzenie, tuż po ostrym ataku posła PO. Nie mogł ryzykować, że PiS się celnie odgryzieJNależy jednak wspomnieć o pewnej wypowiedzi pan przewodniczącego,która zdumiała mnie wielce. Otóż, był on uprzejmy powiedzieć do posłanki Wróbel, mniej więcej tak(oddaję sens) „ Pani zachowuje się tak, jak kobieta w kuchni, która się nauczyła gotować jedną zupę i ciągle ją serwuje”. I tu mnie wprawił w konsternację,bo nie wiem czy to przejaw seksizmu ,antyfeminizmu, czy tylko antypisowszczyzna...Bez względu na opcję, takie zachowania są niedopuszczalne.Jutro dalszy ciag tego marnego przedstawienia.
http://www.youtube.com/watch?v=HF_7Hyumva8


Komentarze
Pokaż komentarze (12)