Posiedzenie Komisji rozpoczęło się od złożenia wniosku przez posłankę Wróbel o wykluczenie Andrzeja Czumy z prac Komisji naciskowej. Wuzasadnieniu wniosku podała, że podstawą jest art.,3 ust 3 o Komisji śledczej, który mówi o „innych okolicznościach” niż wym. W ust.1 i 2,które mogą wpływając na poziom bezstronności członka Komisji. Tymczasem, wszelkie polemiki, wyraźnie wcześniej przygotowane przez członków z koalicji rządzącej, (zainspirowane wcześniejszym uzasadnieniem wniosku posła Matyjaszczyka) dotyczyły podania przez Wróbel,konkretnego przykładu, potwierdzającego, ze Czuma był stroną w postępowaniu(jako prokurator nadzorujący).Czyli, członkowie PiS zgłosili w tym rozdaniu trójkę”, a posłowie Węgrzyn i Deptuła,prosili o pokazanie czwartej karty. Indywidualny popis dał poseł, Deptuła, który zwrócił się do posłanki Wróbel tak; ”ma odpowiedzieć na pytanie o konkrety, bo jak nie to wyłączy jej mikrofon .Kiedy Wróbel, zaczęła „pan zawsze wyłącza, gdy coś nie jest pańskiej myśli…mikrofon został wyłączony. Sam poseł Deptuła,kontynuował”: czy można mieć do kobietynormalną prośbę, żeby mówiła merytorycznie kobiety łagodzą podobno obyczaje, potem coś wtrącił o tym, ze kobiety się ubiegają o parytety… kończąc zaś" przychylmy się do próśb kobiet".Chociaż wywód posła Deptuły był wielce bełkotliwy, to przesłanie było jasne: kobiety merytoryczne, z założenia, nie są. Czekam teraz na antyseksistowską manifę pod wodzą Wielkiej Kazi, w obronie posłanki Wróbel, oraz innych, urażonych bełkotem posła, kobiet. Wczoraj, podobne sentencja wygłosił przew. Czuma. Przypomnę akapit z wczorajszej relacji :”Otóż, był on uprzejmy powiedzieć do posłanki Wróbel, mniej więcej tak(oddaję sens) „ Pani zachowuje się tak, jak kobieta w kuchni, która się nauczyła gotować jedną zupę i ciągle ją serwuje”. I tu mnie wprawił w konsternację, bo nie wiem czy to przejaw seksizmu ,antyfeminizmu, czy tylko antypisowszczyzna...Bez względu na opcję, takie zachowania są niedopuszczalne. „Zaraza jaka w Komisji czy co? Ale poważnie mówiąc, zachowanie obydwu panów posłów jest skandaliczne, a ich wypowiedzi są chamskie.
Do ofensywy przeszedł poseł Mularczyk, który porosił o wyjaśnienie(blef), czego dotyczyło spotkanie Czumy z prok. Olewińskim? Czuma wyjaśnił,że spotkanie było, na klika dni przed postawieniem zarzutów Mariuszowi Kamińskiemu) i dotyczyło wyjaśnienia,na wniosek Mariusza Kamińskiego,czy były niedozwolone naciski na prokuratorów w Rzeszowie w sprawie afery gruntowej. Czuma powiedział,że nie rozmawiał na ten temat, tylko przekazał list od Kamińskiego, czyli zabawił się w listonosza. Słuchacz, miał mieć przekonanie, ze Czuma, jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny,nie był zainteresowany zawirowaniami,dotyczącymi szefa CBA. Po tym wyjaśnieniu Czumy, Deptuła zarządził głosowanie. Głosowanie odbyło się bez incydentów, a jego wynik był z góry ustalony: Poseł Czuma powrócił n a fotel przewodniczącego obrad i Komisji Po tym, Mularczyk” przebił:”- skoro spotkanie było i Czuma temu nie zaprzecza, jest uzasadnione podejrzenie,że może nie dochować bezstronności,bo na ten temat rozmawiał z Olewińskim i z Kamińskim! W związku z tym, składa wniosek formalny, na piśmie o odsuniecie Czumy od przesłuchania Mariusza Kamińskiego
Do gry włączył się poseł Węgrzyn, zadając pytanie, powtórzone potem, z niesłychaną wręcz powagą i mocą, przez przew. Czumę: czy posłowie PiS czytali dokumenty, które kilkadziesiąt godzin temu, spłynęły do kancelarii tajnej? Nie uzyskawszy jednoznacznej odpowiedzi, co obaj panowie wyraźnie zakładali a priori(wielki blef),poseł Węgrzyn wyjął asa z rękawa!
Zgłosił wniosek, z powodu niemożliwości zapoznania się z Bardzo Ważnymi Dokumentami, o przesunięcie terminu przesłuchania Mariusza Kamińskiego po wykonaniu innych czynności i przesłuchaniu innych „źródeł osobowych”. Wniosek oczywiście przeszedł Rozgrywkę zakończył Czuma: Z ubolewaniem stwierdzam, że nie będzie dzisiaj.pkt. 2. Nikt nie pomyślał, o tym, żeby z siebie wykrztusić konieczność przeproszenia petenta Kamińskiego, który czekał na zakończenie tej politycznej farsy, pod drzwiami.W planach politycznych PO jest wyraźnie niewygodne, dopuszczenie do głosu Mariusza Kamińskiego. Kosztem konieczności odegrania farsy, przed oczami widzów.
P.S. W wywiadzie dla TVP, tuż po posiedzeniu, poseł Węgrzyn powiedział, ze zapoznał się z dokumentami z prokuratury w Rzeszowie i są tam bardzo poważne ustalenia. Na stwierdzenie dziennikarki, że zarzuty wobec Mariusza Kamińskiego, postawione przez prokuraturę w Rzeszowie są znane, powiedział, że: tych zarzutów jest „o wiele więcej” i ważne są ich uzasadnienia. Kto wiec okłamał opinię publiczną : prokuratura, która ogłosiła ,ze „- Nadużycie uprawnień i kierowanie niezgodnymi z prawem czynnościami operacyjnymi CBA - takie zarzuty postawiła rzeszowska prokuratura Mariuszowi Kamińskiemu, szefowi Centralnego Biura Antykorupcyjnego.” Czy poseł Węgrzyn, który publicznie oświadczył, że zarzutów jest o wiele więcej


Komentarze
Pokaż komentarze (37)