Podejrzenia,co do nieprzypadkowego odejścia posła Karpiniuka, z Komisji naciskowej,są uzasadnione. Gdyby ktoś chciał, wziąć za dobrą monetę, że poseł Karpiniuk odszedł, z Komisji, bo ją kompromitował, nie wróciłby do tej Komisji poseł Czuma.
Oficjalnym powodem odwołania Karpiniuka, była chęć przeniesienia posła do Komisji Hazardowej. Byłby jej jednym członkiem z PO, który jest prawnikiem i –choć nienajlepszym-ale, doświadczeniem z prasy komisji śledczej. Który zna jej procedury,w stopniu umożliwiającym bardziej wyrównaną dyskusję, z doświadczonymi w tej materii posłami Kempą i Wassermanem. Jednak powołany nie został. Podejrzewam, ze powodem było właśnie wcześniejsze skompromitowanie się posła,który miał zły wizerunek medialny po tym, co na Komisji wyczyniał. Formalnie oddelegowany nie został, ale..Delegacja jednak pozostała.
Wiele osób, w tym również i ja, podejrzewało, że to Karpiniuk wyznacza ścieżki postępowania dla formalnych członków tej Komisji. W dzisiejszej rozmowie w TVO info,na temat posiedzenia Prezydium Sejmu w sprawie odwołania Kempy i Wassermana, na pytanie dziennikarki, jaki powinien być scenariusz rozstrzygnięcia powrotu Kempy i Wassermana, Karpiniuk powiedział tak: (oddaję sens) „ja głosowałbym przeciwko powrotowi posłów do Komisji. W świetle dokumentów zgromadzonych w Komisji, poseł Wasserman nie powinien wrócić...”. Poseł Karpiniuk chyba zapomniał, ze on formalnie w Komisji hazardowej nie pracuje i nie powinien mieć wglądu do dokumentów. Jeśli natomiast jest asystentem któregoś z członków PO, powinno to być znane opinii publicznej. Nie dziwi mnie jednak sprzeczne (pozornie!) „głosowanie” w sprawie Posłów PiS z opinią premiera. Premier jak car powiedział, co opinia publiczna chciała usłyszeć. Co wcale nie jest równoznaczne z dyrektywami.Show must go on.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)