Łukasz Warzecha napisał ciekawy post, w którym poddaje czytelnikowi pod osąd, trzy teorie,powodów skandalicznych manipulacji przy składzie Komisji hazardowej, a także sposobu jej działania. W efekcie tych manipulacji, KH zaciemnia obraz powodów, dla których powstała, czyli wyjaśnienia roli i sposobu działania Rycha, Zbycha i Mira,udziału Grzecha i innych.
„Pierwsze wyjaśnienie, według mnie najmniej prawdopodobne, jest takie, że mamy do czynienia ze zwykłym przedłużeniem trwającej od dawna polityki konfrontacji”. Drugie wyjaśnienie, znacznie bardziej prawdopodobne, brzmi, że istnieje dramatyczna potrzeba przykrycia afery i jej prawdziwego rdzenia za wszelką cenę, nawet za cenę kompromitacji i pogorszenia notowań premiera. Wreszcie trzecie wyjaśnienie, zahaczające o spiskową teorię, ale przecież nie nieprawdopodobne, brzmi, że nierozważnie agresywne działania PO w komisji są celowe, a inspiruje je Grzegorz Schetyna jako szef klubu PO, wiedząc, że to najsłabszy dzisiaj wizerunkowy punkt premiera, że najłatwiej mu zaszkodzić, jadąc w komisji po bandzie, bo całe odium spadnie na niego.”W końcu, Pan Łukasz zakłada możliwość współgrania drugiego i trzeciego motywu, zakładając, że „trupy w szafie”, które PO pragnie ukryć poprzez to działanie.
W komentarza Paweł Burdzy napisał” Czwarta: defensywna taktyka spalonej ziemi.”. I gra na czas,która ma zaciemnić obraz skandalu po ujawnianiu stenogramów i roli, w jaką w tej aferze pełnili prominentni politycy PO oraz przecieku z kancelarii premiera. Czwarta nie wyklucza połączenia dowolnego, wariantów przedstawionych przez pana Łukasza.
Wypowiedź posła Urbaniaka o jego przeczuciu, dotyczącym przesłuchiwania tylko posłów PIS przed Komisja, mogła być zapowiedzią późniejszych wystąpień pana marszałka Komorowskiego, a także wypowiedzi Neumana i Gowina.Pierwszy powiedział, że jeśli PiS nie wyznaczy nowych członków,to „zmusi” to do rozwiązania Komisji, a pozostali oświadczyli, że PO swoje nieprawidłowości załatwiła jak należy, dymisjonując bądź zawieszając w prawach członków partii.że do wyjaśnienia,którego nie będzie. A kto by się tym przejmował. W tej partii zawiesza się,odsuwa od stanowisk i bez wyjaśnienia przywraca(vide Palikot, Rosół). Kluczem jest upływ czasu i słaba pamięć wyborców. Stąd pewnie doskonałe samopoczucie posła Chlebowskiego w Sejmie. Wystarczy skierować ich uwagę na NOWE, (czyli metoda wrzutki). Zawsze w świecie wydarzy się jakieś, tsunami, atak Al Kaidy,albo ucieknie z Polski jakiś sierżant Zielonka). Kto będzie pamiętał, że uśmiechnięty i wyluzowany członek Komisji Finansów niejaki Chlebowski, to ten spocony pan, który heroicznie walczył o zapisy w ustawie,która miała nabijać kabzę jego kolegi Rycha?.A w dodatku przecież „zlikwidowano hazard!”!!! Kto będzie się zastanawiał,jakie są skutki uchwalonej ustawy, która przeciez w pełni zabezpieczyła interesy Rychów, a sposób jej procedowania był taki, że można ta ustawę zaskarżyć za rok czy dwa?
Trupy w szafie, to nie tylko ustawa hazardowa, to także afera w Czorsztynie –obie dowodzą, że w państwie,zarządzanym przez ekipę kolegów z PO,liczy się interes kolesiów (Misiaków, Palikotów, Grasiów et consorces).Ale przede wszystkim, niezwykle groźna dla szefa partii, sprawa wycieku z kancelarii premiera, dzięki której zainteresowani zostali skutecznie ostrzeżeni przed działaniami CBA .Nie można zapomnieć odpowiedzialności premiera, za działania podległych mu ministrów.
Media spekulują, czy za działaniami Komisji nie stoi Grzegorz Schetyna, odgrywający się na Tusku. I padają argumenty, że takie działanie obciąży wizerunek premiera. Wszystko na podstawie pierwszej reakcji premiera, który powiedział, że sprawę „trzeba wyjaśnić do bólu”.
Ale najpierw pan premier długo milczał: „Premier milczy, bo pracuje nad komentarzem do afery hazardowej„„Donald Tusk do tej pory nie wypowiedział się na temat afery hazardowej, choć powinien. Jako szef rządu jest, bowiem zwierzchnikiem ministra Mirosława Drzewieckiego, a jako szef partii odpowiada za działania Zbigniewa Chlebowskiego, szefa klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. Dlaczego Donald Tusk milczy?”„Według informacji dziennikarza RMF FM Konrada Piaseckiego, ta praca polega przede wszystkim na gorączkowych naradach, które dać mają odpowiedź na pytanie: "Jak z tego wszystkiego wybrnąć". Przypomnę, co dokładnie powiedział Tusk w Sejmie „„ Nie można zamykać oczu na to, co stało się, jeśli chodzi o standardy zachowań, a być może także ich cel, czy treść w odniesieniu do dwóch polityków Platformy Obywatelskiej (Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego)" – podkreślił”nie można zachować milczenia, kiedy się patrzy "jak lata temu i za jego kadencji przebiegały prace nad ustawą hazardową". "Nie można zamykać oczu na to, w jaki sposób w tej kwestii zachowywały się służby specjalne, w tym CBA" - zaznaczył szef rządu.
„Trzeba wyjaśnić aferę hazardową i zabezpieczyć Polskę przed działaniami politycznych pułapek opozycji”.
I media wraz z czytelnikami, wersje pana premiera i jego doradców,z radością kupiły „ oto Donald Tusk zdystansował się od nieetycznych działań swoich kolegów”. Zanim jednak przemówił dał szansę kolegom: na pożarcie wysłał Chlebowskiego, a później Drzewieckiego. Obaj nie dali rady zrobić wody z mózgu dziennikarzom, wiec polecieli. (brawo dziennikarze, brawo Brygida Brysiak!).
Jeśli wczytać się dokładnie w to, co powiedział Donald Tusk w Sejmie,można spokojnie twierdzić: nic nie dzieje się bez woli premiera, a scenariusz przygotowany w gabinecie po ujawnieniu stenogramów, jest konsekwentnie realizowany. Działa „taktyka spalonej ziemi” ze wskazaniem na powód drugi z rozważań pana Łukasza.
Tusk milczał po ujawnieniu afery, milczał także, cały tydzień. po wyrzuceniu Kempy i Wassermana.Wreszcie przemówił „.Sens istnienia tej komisji polega na tym, że mniejszość, ci, którzy akurat nie rządzą, ma wiarygodny instrument dochodzenia do prawdy. Zadaniem PO jest zadbać o to, by wszystkie ugrupowania, cała opinia publiczna miała przekonanie, że ta komisja działa obiektywnie. Dlatego od strony ludzkiej i politycznej uważam, że nie należało tego robić.
Premier gładko, i jak widać nad wyraz skutecznie,odciął się od decyzji, nie odcinając się od powodów merytorycznych! To jest gra na skraju przepaści. Każde słowo się liczy. A nic nie dzieje się w komisji poza wiedzą pana premiera. Scenariusz jest jasny: uniemożliwić racjonalne wyjaśnianie konkretnych wydarzeń z czasów działania obecnego rządu. Premier stosuje wszystkie możliwe narzędzia, do utrwalenia w opinii publicznej przekonania, że on nie miał z tym wspólnego. Zbyt wiele w tej sprawie ma do stracenia.
I jak narazie, scenariusz,jak widać z dywagacji dziennikarzy na temat, kto premierowi „robi pod górkę”,robi to perfekcyjnie.
http://lukaszwarzecha.salon24.pl/
http://wyborcza.pl/1,85996,7357729,Platformie_mniej_wolno.html
http://www.rmf.fm/fakty,162652,Premier,milczy,bo,pracuje,nad,komentarzem,do,afery,hazardowej.html


Komentarze
Pokaż komentarze (30)