Dzisiejsze przesłuchanie ministra Cichockiego, wolne od wielkich rewelacji, przyniosło jednak dodatkowe, ciekawe uściślenia naszej wiedzy na temat afery. Cichocki potwierdził w swoich relacjach ze spotkania w dniu 14 sierpnia,pomiędzy premierem Tuskiem i Mariuszem Kamińskim, wersję Kamińskiego, zaprzeczając zdecydowanie informacji Kamińskiego o tym, że wskazał on na kryminalny charakter związków pomiędzy wymienionymi w analizie politykami i biznesmenami z branży hazardowej.
Cichocki nie pamiętał także, czy w trakcie spotkania padły imię i nazwisko Magdaleny Sobiesiak, w związku z załatwianiem dla niej pracy przez Marcina Rosoła. W serii pytań Arłukowicza, gdy unikał konkretnej odpowiedzi na to pytanie, sugerując, ze takiego elementu rozmowy nie było, został zmuszony do przyznania, ze „nie pamięta”.
Pytania Arłukowicza zmierzały, do uściślenia kręgu osób, które mogły być źródłem przecieku. Bo, że przeciek był, nie ma także wątpliwości sam Cichocki. Ze stenogramów wiadomo, ze Sobiesiak wiedział o zainteresowaniu CBA od dnia 25 sierpnia. Z relacji Cichockiego, poza premierem Tuskiem, nim samym a Mariuszem Kamińskim, o treści rozmowy z dnia 14 sierpnia nie wiedział nikt. Wiemy także, po dwóch dniach przesłuchań,że 14 sierpnia,premier wiedział o udziale Sobiesiaka w aferze hazardowej oraz innych, w których są prowadzone śledztwa, bez wskazania, jakie. Nikt na razie nie zwrócił uwagi na bardzo ważny stenogram z rozmowy Sobiesiaka z działaczem małopolskiej PO,Lechem Jańczą, w której Sobiesiak mówi tak”(26.08.2009) „Ja mam teraz zakaz dzwonienia.Bo tam jakieś sprawy załatwialiśmy i nie chcę dzwonić,żeby nas k...nie kojarzyć”
Z tekstu może wynikać,w kontekście innych rozmów Sobiesiaka, a także faktu, ze „konspirował „ewidentnie jeden trop, czyli interesy hazardowe,że „biznesmen” miał wiedzę na temat zainteresowania CBA w sprawie hazardowej. Tej, o której szczegółowo rozmawiano w gabinecie premiera w dniu 19 sierpnia.
Cichocki próbował zdyskontować swoje własne poświadczenia wiedzy Sobiesiaka na temat zainteresowania ze strony CBA, sugerując, że mogło przecieku nie być, a wiedzę o akcji ze strony CBA, zainteresowany mógł powziąć z jakiś sygnałów i własnej przenikliwości.
Jest to niewiarygodne, bo Sobiesiak kręcił lody na wielu frontach i musiałby „konspirować wszystkie działania „. A utajnił tylko część dotyczącą hazardu. Wyraźnie mówi, że jakieś inne sprawy tam załatwiali i nie chce, aby jeszcze nowe skojarzyć. Wszystkie tropy wiodą do ministra Drzewieckiego i Marcina Rosoła i do kancelarii premiera.
Cichocki niewiarygodnie argumentował opóźnienie w przekazaniu premierowi pisma Kamińskiego z dnia 11 września. Z jego zeznań wynika,że o „przecieku” dowiedział się 10 września od Mariusza Kamińskiego, po spotkaniu Komisji ds. służb specjalnych. 11 otrzymał pismo, z którym się zapoznał i wtedy nastąpił opis,dlaczego nie przekazał informacji premierowi. Najpierw premier wyszedł, potem premier wyjechał na weekend,potem wrócił, ale nie miał czasu, bo miał inne zajęcia i dlatego dopiero przed spotkaniem z Mariuszem Kamińskim, w dniu 16 września,zapoznał się,ze szczegółami dotyczącymi przecieku. Upłynęło 6 dni od dnia, w którym minister Cichocki powziął informację od tym,ze przestępca został uprzedzony o akcji służ specjalnych, a nie było możliwości,aby premier się z tak ważnymi informacjami nie zapoznał. Nie zostało sporządzone zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa do prokuratury. Albo, więc Cichocki nie nadaje się kompletnie na powierzone mu stanowisko ( z upoważnienia premiera odbiera wszystkie pisma tajne, także zaznaczeniem do rąk własnych),albo chroni premiera.
Podobnie mętnie zeznawał o pominięciu informacji o tym, że 19 sierpnia, w spotkaniu z Drzewieckim,brał udział także minister Schetyna. W ogniu celnych pytań Arłukowicza, można było dojść do pewnych wniosków: informacje o tym, z kim się spotykał premier.Do swojego kalendarium Cichocki otrzymał od premiera Tuska. Konsultował to z Grasiem i Arabskim. Sam o obecności Schetyny podczas tego spotkania,dowiedział się z mediów. Kalendarium, przed ujawnieniem mediom i na stronie internetowej, oglądał pan premier. Potem oglądali już wszyscy, w tym wicepremier Schetyna. Nikt nie skorygował. Ciekawe, dlaczego...
”Cichocki ocenił, że najbardziej zdumiewało go, że analiza z 12 sierpnia, która poprzedzała spotkanie Kamińskiego z premierem nie kończyła się żadnymi rekomendacjami. - Premier musiał właściwie dopytać szefa CBA, po co ten materiał został sporządzony i jakie są jego rekomendacje - relacjonował Cichocki.”( onet.pl ). Ciekawa interpretacja. Mnie zdumiewa to, ze oni się dziwili, po co była analiza Kamińskiego, ostrzegająca premiera,że ministrowie majstrują przy ustawie na rzecz,skazanego prawomocnym wyrokiem, Sobiesiaka. I czekali na rekomendacje.....
Dzięki pytaniom posła Wassermana, dowiedzieliśmy się, że minister –sekretarz ds. służb specjalnych ,który ma prawo do najtajniejszych pism w państwie działa wg prerogatyw, stanowiących mieszankę przepisów wynikających z ustaw i stanowiska oraz specjalnych pełnomocnictw (?), ,upoważnień(?) pana premiera. Natomiast nie ma prawdo koordynacji, nadzoru i decyzji w służbach – te ma tylko premier.
Przewodniczący Sekuła, który jest przewodniczącym i ekspertem Komisji w jednej osobie( z powodu braku ekspertów) działa nad wyraz stanowczo, co i rusz wyłączając mikrofon posłom PiS, przerywając pytania oraz odpowiedzi świadka, jeśli dotyczą informacji,mogących rzucać niekorzystne światło na kolegów ze swojej partii, ze szczególnym uwzględnieniem roli premiera i wicepremiera. Arłukowicz pyta dociekliwie, Kempa z Wassermanem operują językiem prawniczym, ale drążą dobre tematy, zbyt jednak duża uwagę przykładając do powodów odwołania Mariusza Kamińskiego. Poseł Urbaniak popisał się dramatycznym wstępem do jednego z pytań .:Co miał zrobić premier, stając wobec tragicznego wyboru pomiędzy zachowaniem tajemnicy o udziale CBA a działaniami ochraniającymi ustawę... A potem dociekliwością obecnego statusu prawnego Mariusza Kamińskiego. Dla logika ważne jest wykształcenie i status, a nie czynności osób. Poseł Sekuła, miał „jedne pytanie”.... oraz ostro karcił posłankę Kempę” Nie ma Pani głosu, proszę przerwać Pani wypowiedź, bo przywołam Panią do porządku. Nie ma Pani prawa mówić, kiedy nie udzieliłem Pani głosu”.Ale wyjaśnianie, przynajmniej opinii publicznej, co może nie mieć przełożenia,na protokół końcowy Komisji, posuwa się do przodu.
P.S.
Nadal nie ma wyjaśnienia, dlaczego notatki Kapicy, dostarczone razem jednego dnia, nie maja kolejnych numerów dekretacji w kancelarii tajnej.
Pominęłam bardzo ważny wątek: Cichocki tez nie wiedział, że od 21 lipca, premier zlecił Kapicy via Boni ,prace nad nowa ustawą hazardową. Ta wersja staje się coraz bardziej trudna do obronienia
http://wiadomosci.onet.pl/2114679,,,,,1274252,10761,itemspec.html


Komentarze
Pokaż komentarze (58)