1maud 1maud
75
BLOG

Sensacyjna konfrontacja z premierem Tuskiem?

1maud 1maud Polityka Obserwuj notkę 84

Do porównania zeznań premiera z innymi zeznaniami, potrzebne będą stenogramy. Z powodzi słów, należy wyłowić to, co można uznać odpowiedź na temat, a nie jest oceną, albo opisem intencji, a nie samych działań.

Ogromna część wypowiedzi premiera nakierowana była na rysowanie bardzo brzydkiego obrazu Mariusza Kamińskiego. Kiedyś określał, że Kamiński jest nawiedzony w aspekcie korupcji, ale jednak nie określał go jako niewiarygodnego. Dzisiaj jego ocena  szefa CBA jest diametralnie inna. I to jest dość niewiarygodne, ale dla premiera. Bo gdyby rzeczywiście przed spotkaniem z 14 sierpnia zaufanie premiera byłoby takie, jak opisuje, na pewno powstałaby z tego spotkania notatka.

 Jak na razie nie ma jasnych wskazówek do tego, że będzie potrzeba konfrontacja pomiędzy Mariuszek Kamińskim ,a Donaldem Tuskiem. Z tego powodu, że premier Tusk bardzo nieprecyzyjnie(mimo, ze odwrotną wersję odpowiedzi zapowiadał) artykułował wyjaśnienia  .Np. padło nazwisko Magdaleny Sobiesiak  czy nie- wykluczyć nie może, ale raczej skłania się do tego, że nie padło, bo nie było podstaw w analizie pisemnej, wiec raczej nie…

Natomiast pojawia się możliwość potrzeby zupełnie niespodziewanej konfrontacji. Pomiędzy premierem Tuskiem ,a ministrem Jackiem Cichockim. Przez wiele godzin dzisiaj premier Tusk oskarżał Maria Kamińskiego ,że to on odwrócił rolę i przyszedł do premiera swojego rządu i powiedział, że sprawa jest zakończona jeśli chodzi o ustawę,nie ma powodu do postawienia zarzutów  i przerzucił na niego ciężar dalszych działań zabezpieczających ustawę.

Tymczasem Jacek Cichocki powiedział tak „

O ocenie karno-prawnej materiału przez Mariusza Kaminskiego” Otóż, po pierwsze, to, co chyba wydaje się oczywiste w przypadku każdego premiera, nie tylko pana premiera Donalda Tuska, w momencie, kiedy otrzymuje materiał i informację od służby specjalnej, że między… że są jakieś kontakty między politykami i ministrami jego rządu… ministrem jego rządu a światem biznesu, które mogą wpływać na kształt prawa, to pierwszy wątek dotyczył ustalenia, czy doszło do

popełnienia przestępstwa, czy w ocenie ministra Kamińskiego jako szefa służby, którego to jest obowiązek, żeby w ten sposób przede wszystkim premierowi przedstawić taką ocenę, czy z tych materiałów wynika, że doszło do popełnienia przestępstwa. I tutaj jednoznacznie pan minister mówił, że te materiały i dowody, które zostały zgromadzone do tej pory i są przedstawione w materiale, który trafił do kancelarii tajnej… kancelarii premiera 12 sierpnia, nie dają podstaw dzisiaj, w tamtym momencie, na stwierdzenie, że doszło do popełnienia przestępstwa. Natomiastże te opisane wydarzenia są oczywiście naganne pod każdym względem, także – tak jak to ująłem w kalendarium – pod względem polityczno-etycznym, oraz będą podlegały dalszym analizom i może być tutaj zastosowany Kodeks karny.!

Premier mówił o przerzuceniu  na siebie przez Kamińskiego. ciężaru dowodowego w tej sprawie, co miało być dowodem na pułapkę :

Cichocki mówi jednak tak „Co więcej, na koniec tego spotkania premier zadeklarował, że, no, przyjmuje tutaj sugestie pana ministra Kamińskiego, sam obejmuje nadzór nad pracami legislacyjnymi i będzie wyjaśniał te wątpliwości. W związku z tym można powiedzieć, że to on właściwie wziął na siebie ciężar wyjaśniania i weryfikacji w ten sposób…..

 

O Magdalenie Sobiesiak

Cichocki:. O ile wspomniana

była kwestia totalizatora marginalnie, o tyle kwestia umieszczania córki w zarządzie

tak precyzyjnie, jak to opisywał pan Kamiński wczoraj, nie przypominam sobie, żeby

w ogóle pojawiła się w czasie tej rozmowy.”

I dalej „

Czy padło nazwisko Magdalena Sobiesiak?

Pan Jacek Cichocki:

Wydaje mi się, że nie.

Poseł Bartosz Arłukowicz:

Nie jest pan pewny?

Pan Jacek Cichocki:

W związku z tym, że minęło pół roku to nie jestem w stanie panu stwierdzić…

znaczy ze względu na przysięgę, którą złożyłem na początku, nie chciałbym

sformułować tutaj kategorycznego stwierdzenia.

Poseł Bartosz Arłukowicz:

Ale nazwisko Ryszard Sobiesiak padło?

Pan Jacek Cichocki:

Tak.

Poseł Bartosz Arłukowicz:

Czy padło… czy była rozmowa na temat tego, że Ryszard Sobiesiak próbuje

jakkolwiek załatwić komukolwiek miejsce pracy w Totalizatorze Sportowym?

Pan Jacek Cichocki:

Cały ten wątek Totalizatora Sportowego był poruszony marginalnie przez ministra

Kamińskiego, wskazując, że tam też mogą być problemy, i czy tam była… nie

17. posiedzenie Komisji Śledczej w dniu 20 stycznia 2010 r.

- 16 -

powiem, nie umiem powiedzieć precyzyjnie w tym momencie po pół roku, czy

rzeczywiście dokładnie wtedy wspominał pan minister o tym, że kogoś tam próbuje

ulokować Ryszard Sobiesiak.

 

 

O przecieku”Pan Jacek Cichocki:

Ja podjąłem działania, których celem było możliwie jak najszybsze zapoznanie

z problemem i również materiałem pana premiera.

Poseł Bartosz Arłukowicz:

Kiedy pan premier zapoznał się z materiałem, który otrzymał pan 11 września?

Pan Jacek Cichocki:

W pełni 16 września.

Trzeba sprawdzić, jak dokładnie opisał zapoznanie się z materiałem o przecieku pan premier. Odniosłam wrażenie, że mowa była o 16 września. Wcześniej ,że wiedział o piśmie od Kamińskiego i sądził ,ze to analiza karno-prawna ,dotycząca .Tymczasem Cichocki mówi, że niezwłocznie poinformował o przecieku, z całościa materiału zapoznał premiera poźniej.

 

Premier Tusk mówił wielokrotnie, że Mariusz kamiński nie dawał żadnych wskazówek do tego, kogo ma ewentualnie pytać o szczegóły działań związanych z procesem legislacyjnym. Tak tłumaczył między innymi powód, dla którego podjał decyzję o rozmowie z Drzewieckim ,a  dopiero potem z Kapicą.

Tymczasem ”Pan Jacek Cichocki:

Podkreślał, że w tym momencie, w jakim trwała rozmowa 14 sierpnia, na

podstawie tych zebranych materiałów nie ma takich podstaw, że będą prowadzone

analizy i że nie wyklucza, ale na razie takich podstaw nie ma, co – tak jak mówię

– było bardzo ważne dla pana premiera……..

Nie, pan minister Kamiński wskazywał, że minister Kapica był tą osobą, która, no,

po pierwsze, prowadzi prace nad ustawą, stara się dbać o interesy Skarbu Państwa, i że ma pełną wiedzę... że to on jest tą osobą, która ma pełną wiedzę na temat pracy nad ustawą, i że rozmowa z nim na pewno dla pana premiera byłaby dobrym źródłem

informacji o tym, co się wokół tej ustawy działo, dlaczego tak długo itd.”

Cichocki stwierdza, że Kamiński jednak wskazał właśnie Kapicę, jako osobę, która może panu premierowi pomóc wyjaśnić rolę podejrzanych polityków ,w procesie legislacyjnym. To bardzo istotne rozbieżności w zeznaniach. Tym bardziej ,że wersja Cichockiego jest bardziej zbliżona do stenogramów z przesłuchania Mariusza Kamińskiego. A konsekwencje decyzji premiera rozmowy z Drzewieckiem ,doskonale swoimi pytaniami ,nakreślił poseł Arłukowicz.: oto premier zaprasza Drzewieckiego na spotkanie, mówiąc aby przygotował wszystkie informacje na temat swojego zaangażowania w ustawę. To było 18 sierpnia, kiedy zapraszał na spotkanie 19 sierpnia. Drzewiecki poinformował Rosoła, rzecznika innych ludzi w MS ,aby przygotowali mu materiały na spotkanie z Tuskiem. Ciekawa forma dyskretnego zabezpieczenia ustawy …. A jedynym wyjaśnieniem premiera takiej decyzji jest podobno…brak wskazówek od Kamińskiego!

Nawet bez stenogramów można stwierdzić, że przedstawiona wersja różnych wydarzeń ,ze stenogramów Cichockiego, znacząco się różni w wymowie  w stosunku do dzisiejszych zeznań pana premiera. Oj ,będzie się działo….

 

 

http://orka2.sejm.gov.pl/KomSled6.nsf/0/FFD36ED2528CB517C12576B70056B4FE/$file/17_2_SKGZ_stenogram.pdf

Po przesłuchaniu Drzewieckiego i Schetyny, wiadomo już, jaka narracja obowiązuje, co do relacji ze potkania Tusk-Chlebowski, Tusk-Drzewiecki-Schetyna. Pierwsze dotyczyło udziału Chlebowskiego w procesie legislacji: dołkiem wykopanym pod tą wersją są słowa Grzesia, że premier zapytał wprost Zbycha o jego ponadstandardowe zainteresowanie samym procesem. Od dzisiejszych zeznań Tuska zależeć będzie czy był to dołek pod premierem, czy dołek pod Chlebowskim, na którego ma się skierować podejrzenie o poinformowanie Sobiesiaka o akcji CBA. Jeśli to uzgodniona narracja, to ma na celu stworzenie wrażenia, że Chlebowski się domyślił, że coś jest nie tak, a premier może trochę zbyt wprost powiedział, ale nie było żadnego umyślnego powiadamiania, a więc przecieku. Dziury w tej wersji: Sobiesiak wie o akcji CBA przy hazardzie.Rozmowa ma miejsce 26 października po południu, a Sobiesiak wie rano.

Brak informacji o udziale Schetyny w spotkaniu Tusk//Drzewiecki z dnia 19 sierpnia tłumaczony jest tak: były jakby dwa spotkania: jedno z Drzewieckim na temat ustawy, a potem, ze Schetyną, na temat finansowania Stadionu Narodowego. Gładka wersja, ale niewiarygodna. Schetyna tłumaczył swój udział znajomością sposobu finansowania Euro 2012, a kompletnym brakiem wiedzy na temat samej ustawy hazardowej. Tak, więc, kiedy Tusk o ustawie rozmawiał, jego obecność była zbędna. Jak to się ma do argumentacji obecności na temat samej ustawy w spotkaniu premiera z Chlebowskim? Znowu dziura.

Gierki wokół Komisji Śledczej dały sporo czasu na uzgadnianie wersji wydarzeń. Sporo czasu potrzebowało także CBA, aby przeszukać mieszkanie Marcina Rosoła. Który na pewno trzymał kompromitujące dowody w swoim komputerze i w domu od jesieni ur.:-)

Zgodnie z moimi przewidywaniami, Donald Tusk nie odpowiadał na pytania, on robił bardzo szerokie wywody na temat lub wokół tematu. Zwykle zaczynał od pejzażu wydarzeń, a potem kończył na opisie podniebnej konstelacji. Dla mnie to był koszmar, ponieważ cale życie koncentrowałam się na meritum sprawy, a nie na opisach, rozmydlających to meritum,.

Jedną tezę Tusk dokumentował na wiele sposób: Kamiński głównym sprawcą nieszczęść: niechlujny, niedbały, drogi i nieefektywny. Oczywiście niewiarygodny etc. Najważniejsza jednak wydała mi się interpretacja premiera prawidłowości relacji Tusk-Służby. Otóż powiedział, że rolą szefa służb jest informowanie premiera o swoich działaniach, a nie odwrotnie. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby premier Tusk nie wziął na siebie nadzoru nad służbami specjalnymi. A tu już relacje mogą przebiegać aktywnie dwustronnie. Mogą i powinny.

W trakcie pytań posła Wassermana, który zapytał, czy nie jest prawdą, że w opisie działań CBA, premier nie uwzględnił, że te służby zajmowały się sprawami najtrudniejszymi, czyli tropieniem przestępstw wśród przedstawicieli władzy-Tusk wyjawił szeroko swoje podejście do sprawy.

Filozofia Tuska w tym temacie:, objął funkcje premiera, nie prosił żadnych służb, aby polowali na konkurentów. CBA natomiast nie zajęło się politykami ogólnie, tylko określoną opcją polityczną. Premier nie wziął pod uwagę, że być może, nastąpił tu pewien zbieg okoliczności. Otóż to określona opcja polityczna miała skłonność do wpadania w krąg zainteresowania służb. A nie odwrotnie.

Kontynuując premier wyjaśnił: Kamiński przedstawił tylko cząstkową relację. Jeśli miały mieć na celu ochronę interesu państwa, w części ten postulat- realizują. Kamiński nie informował jednak Tuska o innych aspektach ustawy- Gtech, wideo loteria. Na zarzut Wassermana, ze „analiza” CBA była analizą donosów lobbystów branży hazardowej - Tusk nie zajmuje się wiarygodnością notatek i analiz. I udał, ż e nie rozumie, na czym polega ocena wiarygodności materiału.

Bardzo rozwlekłe tłumaczenia Tuska mają na celu „dogłębne’ wyjaśnienie opinii publicznej, że Tusk, –jeśli w ogóle mowa o aferze – jest jej ofiarą, a nie aktywnym uczestnikiem. Przyznanie się posłowi Arłukowiczowi do wyjątkowości spotkania z Chlebowskim i Drzewieckim, z odpytywaniem na temat ich roli w procesie legislacyjnym. Przyznaje, że mogły one dać do myślenia obu posłom. Bardzo umiejętnie, zatem kieruje uwagę opinii publicznej na trop” może się po prostu domyślili.” Afera może i jest, bo zachowanie było naganne, a rola kolegów z PO –dwuznaczna. Ale nie było przecieku! Wszystkie rozwlekłe opowieści Tuska na kanwie różnych pytań, zmierzały do zmniejszenia wymiaru samej afery(nie ma podstaw do zastosowania KK). Pytanie Arłukowicza o to dlaczego , kiedy próbował wyjaśnić rolę Drzewieckiego i Chlebowskiego w procesie legislacyjnym, zbył sloganem, że Kamiński mu nie ustalał scenariusza, a on tak uznał z a stosowne.

I znowu wysłuchaliśmy długiego wywodu na temat, jak to on sam się chciał rozeznać w sprawie przedstawionej przez Kamińskiego, wg własnych schematów dochodzenia do prawdy. Dziennikarze jak można sądzić z komentarzy, w większości ta wersję kupili i oceniają wystąpienie Tuska, jako:dobre”. Dziennikarze jednak nie zwracają uwagi na to, ze Tusk nie miał wyjaśniać roli swoich ministrów i kolegów z partii, a miał zabezpieczać ustawę.

Tusk w większości odpowiedzi powołuje się na brak pamięci szczegółów, na swoje obciążenie innymi obowiązkami etc. To jest wiarygodne do czasu, dopóki nie pamięta szczegółów dla siebie wygodnych.

W odpowiedzi na pytanie, czy podczas spotkania z kamińskim padło nazwisko Sobiesiak, w pierwszej chwili mówi e nie wyklucza, że mogło w aspekcie TS paść, po czym, po długim wywodzie, stwierdza, że raczej nie. I tak jest w przypadku większości pytań. Po haśle ze strony premiera: odpowiem precyzyjnie; zaczyna opowieści z Narnji.:-)Będzie wiec kłopot gdyby uznano konieczność konfrontacji z Mariuszem kamińskim. Bo w jednej odpowiedzi premier sam podaje dwie, wykluczające się wersję, ale łączy je własnym stwierdzeniem, ze tak jak pamięta, ale może ma złą pamięć..

Jest jedna sprzeczność ewidentna: Kamiński mówił, że są podstawy do tego, aby w przyszłości postawić zarzuty i w tym celu jest zlecona analiza karno-prawna. Premier mówi, ze Kamiński stwierdził, że zarzutów być nie może, że on już sprawę zakończył, ale, ze …miała być robiona analiza karno-prawna. Skoro sprawa nie nadawała się do przestawienia zarzutów, po co zlecano tą analizę? A sam premier się jej pisemnie dopominał? W moim odczuciu kluczem do oceny prawdziwości wersji spotkania Tusk Kamiński, w aspekcie karnego charakteru działań polityków PO, jest właśnie zapowiedź możliwości przedstawienia wyników analizy prawno-karnej.

Jest także zdecydowana sprzeczność w ocenie spotkania Tusk Kamiński-Cichocki, pomiędzy premierem i jego sekretarzem stanu. Otóż Cichocki jednoznacznie ocenił rolę Kamińskiego, jako rolę szefa służby, który ostrzega premiera, w ramach działań tarczy antykorupcyjnej, przed uchwaleniem ustawy pisanej pod dyktando lobbystów branży hazardowej, czyli przed szkodą. Premier ocenia spotkanie z Kamińskim, jako zastawianie na siebie pułapki. Oraz wymaganie działań zastępujących działania służb (dochodzenie).Tymczasem, zarówno Cichocki jak i Kamiński podkreślali, że chodziło o wstrzymanie „majstrowania” przez Chlebowskiego i Drzewieckiego przy ustawie, która miała-zgodnie z terminarzem KSRM, być uchwalana do końca września 2009. I tu Tusk ewidentnie manipuluje, wmawiając, ze jego rolą było dochodzenie ….

 Być może część komentatorów medialnych zmieni zdanie, kiedy odczyta stenogramy.Bo ich optymistyczna ocena wystąpienia premiera, wynika chyba z tego, ze nie mieli siły słuchać uważnie słowotoku.

  W tym szaleństwie jest metoda: jedynie Arłukowiczowi udało się zadać z 5 pytań w 2 turach. Reszta musiała się zadowolić dwoma, trzema. Tusk zrezygnował ze swobodnej wypowiedzi, na korzyść swobodnych wypowiedzi, po każdym postawionym przez członków Komisji, pytaniu. To może wykończyć każdego.

Czy coś znaczącego usłyszymy w drugiej części przesłuchania? Zobaczymy. Jedno wiem na pewno. Ja nie mam ochoty na premiera, który nieustannie bije pianę na każdy temat.

1maud
O mnie 1maud

Utwórz własną mapę podróży.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (84)

Inne tematy w dziale Polityka