383 obserwujących
1809 notek
4609k odsłon
  13620   0

Smoleńska Kawa na ławę

W momencie powoływania ZP było już wiadomo, że badanie Komisji Millera oraz postępowanie śledczych z prokuratury odbywać się będzie na bazie materiałów wytworzonych w Rosji. Bez dostępu do samodzielnego badania najważniejszych dowodów (skrzynki wrak) . Bez pewności, że analizy wykonywane przez Rosjan są rzetelne.

ZP uznał, że od początku mamy do czynienia ze śledztwem poszlakowym, w którym niezwykle istotne jest badania ciągu poszlak pod kątem ich spójności.*** prawo stanowi „". Jeżeli żadnego z ogniw tego łańcucha nie uda się wyeliminować dowodem przeciwnym, istnieje pewna prognoza, że prokurator wniesie akt oskarżenia, a sąd wyda wyrok skazujący. Oczywiście obrona ma niezbywalne prawo kwestionowania ustaleń śledztwa.”.I to niezbywalne prawo ma egzekwować w imieniu wielu rodzin Ofiar  Zespół Parlamentarny.

Przy śledztwie poszlakowym różnice w ocenie dowodów  pośrednich winny być wsparte analizami naukowymi z wąskich dziedzin eksperckich. Takich jak np. ocena tego czy wiarygodne jest w świetle wiedzy naukowej aby drzewo spowodowało urwanie skrzydła w samolocie. Na całym świecie od ekspertów oczekuje się wiedzy zakresu dziedziny w jakiej się poruszają. Znajomość zagadnień lotniczych jest niezwykle ważna (można przewidzieć reakcje samolotu na jakies wydarzenia)ale opis tych reakcji nie może stać w sprzeczności z nauką! Bo NIKT nie widział jak to się stało. Bo nie ma zapisu z radaru w Smoleńsku.

  Konkluzja dla zdeterminowanych do wyjasnienia mogła być tylko jedna: trzeba niezależnie próbować zdobywać własne dowody do oceny materiałów które miały być przedstawiane jako jedyne wiarygodne.

Zasadność stworzenia ZP w całej rozciągłości potwierdziła zawartość „Uwag Rzeczpospolitej Polski do raportu MAK”. „Uwagi wyliczają dokumenty, o które Polska się zwróciła, lecz ich nie otrzymała. Dotyczą one szczegółów technicznych pracy urządzeń na lotnisku, wyników ekspertyz, dokumentacji fotograficznej miejsca zdarzenia oraz roli poszczególnych osób na stanowisku kontroli lotów.”. W momencie zakończenia prac przez Millera tych danych nadal nie było, co powteridziła NPW w korespondenci z Konradem Matyszczakiem.

Kuriozalne jest publiczne żądanie pana Laska od ekspertów i ZP twardych dowodów na potencja;ny wybuch w samolocie .

Ja mam jedną prośbę do Komisji Laska : niech udowodni w świetle znanych obecnie zeznań świadków oraz powszechnie dostępnych zastrzeżeń i analiz ekspertów zebranych przez ZP ,że hipoteza Anodiny i Millera nie zawiera żadnych słabych ogniw. Niech wyjaśni nam po co prokuratorzy jeździli trzykrotnie po wersje (różniące się miedzy sobą długością czasu zapisu) nagrań z czarnych skrzynek. Dlaczego czas katastrofy jest nadal sprawą wysoce umowną. Bo w raporcie Anodiny mamy: „9 maja 2010 roku Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) podał, że zderzenie samolotu z ziemią nastąpiło o godzinie 8:41:06 czasu polskiego”  to w raporcie Millera widzimy:  29 lipca 2011 roku w raporcie końcowym KBWLLP stwierdzono, że zderzenie samolotu z ziemią miało miejsce o godz. 8:41:07,5 czasu polskiego. Interesująca jest w tym aspekcie jeszcze jedna informacja :otóż „4 maja 2010 roku Siergiej Antufjew, gubernator obwodu smoleńskiego i członek rosyjskiej komisji rządowej do zbadania przyczyn katastrofy, poinformował, że do katastrofy doszło o godz. 10:38 czasu moskiewskiego (8:38 czasu polskiego. Natomiast z raportu przedsiębiorstwa energetycznego Smoleńskiego wynikało, że w godz. 10:39:35–10:41:11 czasu moskiewskiego (8:39:35–8:41:11 czasu polskiego) miała miejsce przerwa w zasilaniu lotniska Siewiernyj linią energetyczną nr 602 ze stacji elektroenergetycznej „Siewiernaja”; doszło do tego wskutek zerwania przewodów napowietrznej linii elektroenergetycznej 6 kV w przęśle pomiędzy słupami 2/3 i 2/4, co przypisano upadkowi samolotu”

 Niech wyjaśni na jakiej podstawie odtwarzano trajektorię ostatnich minut lotu Tupolewa i dlaczego nie użyto do tego celu w raporcie  Millera zdjęć zrobionych przez własne ekipy śledcze, tylko wykorzystano zdjęcia robione przez blogera Amielina? Oraz, że prokuratorzy polscy którzy w ramach śledztwa pojechali dwa lata później mierzyć i badać „pancerną brzozę” nic już zmierzyć nie mogli bo drzewa na miejscu katastrofy zostały niedługo po niej wycięte?

Obecnie wiemy (ta wiedza zapewne nie jest obca panu Laskowi…),że dzięki akcjom Turowskiego i niezidentyfikowanemu do dzisiaj dyplomacie z polskiej ambasady w Rosji nie dopuszczono do filmowania i fotografowania przez obecnych na miejscy zaraz po katastrofie Polaków (asystentka Turowskiego, pracownik ambasady ,montażysta Wiśniewski). Rola polskich dyplomatów na tym się nie skończyła. Jak wiemy z relacji dziennikarza ,który był na miejscu w Smoleńsku – cała ekipa śledczych z Komisji, ABW i Żandarmerii musiała czekać zamknięta przez blisko 6 godzin w hangarze na lotnisku na przedstawicieli Attachatu wojskowego z Moskwy po to, aby móc rozpocząć jakąkolwiek czynność. Czekali bezczynnie kilka godzin..aż zapadł zmrok. Zabrano im wszystkie nośniki pamięci. Następnego dnia „śledztwo” prowadzili siedząc przy stoliku, do którego Rosjanie przynosili jakieś rzeczy z pola katastrofy, a oficer rosyjski dyktował Polakowi co ma napisać!

Lubię to! Skomentuj120 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale