ryszkiewicz-staszczyk ryszkiewicz-staszczyk
48
BLOG

Wyborcza jak Kaczyński. Kaczyński jak Wyborcza.

ryszkiewicz-staszczyk ryszkiewicz-staszczyk Rozmaitości Obserwuj notkę 3

 

Jarosław Kaczyński i Gazeta Wyborcza. Dwa jakże, wydawać by się mogło, dalekie od siebie bieguny. Dwie nie pasujące do siebie galaktyki krążące po przeciwległych stronach wszechświata. Tak odległe, a niekiedy tak bliskie. Tak pasujące do siebie, gdy wziąć pod uwagę gorączkową potrzebę wyznaczania moralnych standardów i oświecania tych wciąż jeszcze nie oświeconych.

 

To porównanie prawdopodobnie nie przyszło by mi do głowy, gdyby nie krótki felieton redaktora Leniarskiego. Ów felietonik traktuje o nowej rzeczywistości na stadionie warszawskiej Legii, a konkretniej jest krytyką wymierzoną w stronę mocno zakorzenionego w rzeczywistości klubu spikera, Wojciecha Hadaja, a także w kierunku władz klubu, które owego spikera aprobują. Pan Leniarski, chwalący się na samym wstępie posiadaniem legijnego karnetu pisze; „Zamiast profesjonalnego spikera, bez którego nie sposób wyobrazić sobie meczów żadnego europejskiego klubu, znowu drze się ten sam histeryczny zapiewajło..Legia, jej stadion i kibice nie potrzebują zapiewajły, który próbuje wymusić na tysiącach ludzi śpiewanie "Ja kocham Legię, tralalalalala", zamiast poinformować na czas o strzelcu drugiej bramki, o zmianach.[...]Jeszcze nie jest za późno, żeby uniknąć obciachu. Czas na spikera, nie na zapiewajłów.W odpowiedzi na odpowiedź rzecznika prasowego klubu z Łazienkowskiej, który określił mądrości redaktora Leniarskiego malkontenctwem, szef redakcji sportowej GW idzie w zaparte;Na San Siro, Old Trafford czy Stamford Bridge entuzjazm dla gospodarzy daje się wyczuć podczas ogłaszania składu i strzelców goli dla "naszych". I tyle. Na Allianz Arena widziałem wiosną showmana z mikrofonem, ale sympatię do Bayernu słyszałem tylko w jego głosie. Nie powiedział ani jednego słowa za dużo. […] Panie Michale, Radosław Leniarski marzył o takim stadionie w Warszawie (o dobrym futbolu wciąż marzy), dlatego kupił karnet. Liczył na to, że na trybunach Legii będzie jak w Europie, dlatego sobotnie popisy spikera nazwał obciachem.

 

Malkontenctwo to faktycznie słowo chyba dosyć adekwatne do tego co po meczu z Arsenalem Londyn, wyszło spod pióra redaktora jedynej w Polsce drukowanej depozytariuszki prawdy. Pan Leniarski chce zabrać klubowi jeden z, w moim przekonaniu, kluczowych elementów tworzących niepowtarzalną atmosferę na stadionie, tym pomiędzy torwarem a kanałkiem piaseczyńskim. Oczekuje wydartego z emocji „profesjonalnego spikera”, bo tacy są na Alianz Arena czy Old Trafford. To kiepski argument. Wojciech Hadaj to spiker jedyny w swoim rodzaju, a kibice piłkarscy to nie tylko etatowi nabywcy popcornu w budkach z futbolowym cateringiem. Pan Leniarski nie jest upoważniony do tego, żeby działalność wychowanego na warszawskiej pradze Hadaja nazywać obciachem. Gazeta Wyborcza musi nauczyć się, że tworzenie profesjonalnego przedsiębiorstwa piłkarskiego, nie polega na przenoszeniu na własny grunt wszystkich zachodnich wzorców. Należy przenieść te bez których prawidłowe funkcjonowanie klubu nie byłoby możliwe. Części, które są aprobowane przez najwierniejszych, najbardziej zaangażowanych kibiców i jednocześnie nie przeszkadzają w funkcjonowaniu przedsiębiorstwa należy pozostawić. Takimi częściami na Legii są chociażby Lucjan Brychczy czy Wojciech Hadaj. Tradycje i pewną ciągłość należy bowiem utrzymywać, tym bardziej gdy nie stanowi ona rzeczywistego problemu.

 

Dlatego sprzeciwiam się pustym określeniom takim jak „żeby było jak w Europie”. To prawda, powinniśmy się uczyć od lepiej rozwiniętych piłkarskich potęg. Jednak być może i one w swoich szeregach mają coś, co odróżnia je w sposób zdecydowany od innych, coś co w pewnym sensie wpływa na ich tożsamość. Gazeta Wyborcza nie po raz pierwszy próbuje narzucić swoją wizję świata, a ten kto ją odrzuca nie jest jak widać wystarczająco cywilizowany. Nie aprobując wymiany spikera, stajemy się obciachowcami. Dla redakcji Wyborczej zdanie oświeconego londyńczyka jest ważniejsze niż kibiców z Warszawy. Tych, którzy karnety kupowali sobie także wtedy, kiedy stadion Legii przypominał piątoligowe kartofliska ligi niemieckiej. Wyborcza przypomina swoim działaniem, działania prezesa PiS. Kaczyński daje sobie upoważnienie do  wręczania ludziom orderów moralności, wyborcza natomiast chciałaby ustanawiać normy tego co jest, a co nie jest obciachem. Miejmy nadzieje że spiker na Legii jeszcze trochę pozostanie obciachowcem. Panu Leniarskiemu nie pozostaje nic innego jak oddać karnet. Po co mu? W końcu ta Legia, jakaś taka nieeuropejska...

Jan Staszczyk

Każda przesada gorsza od faszyzmu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Rozmaitości