20 obserwujących
175 notek
272k odsłony
2295 odsłon

Kaczyński i jego meta polityka

prawo cytatu
prawo cytatu
Wykop Skomentuj93

Zanim cokolwiek napiszę o Kaczyńskim muszę wspomnieć Witkacego. To także był świr. Totalny. Ale czy można być artystą bez tego specjalnego stanu duszy. Bez owego ekstremalnego napięcia. Bez jakiejś ogólnej wizji społeczeństwa i cywilizacji. Artysta musi być totalnie świrnięty, albo wcale go nie będzie. Polityk, a raczej polityk – wizjoner, także musi być świrnięty, musi być totalny. Musi  

Jak w tym kontekście zrozumieć postulat Kaczyńskiego, aby w terminie zgodnym z Konstytucją przeprowadzić wybory prezydenckie? Co wydaje się – także i mnie – jakimś pomysłem abstrahującym od sytuacji epidemiologicznej jaka panuje dziś w Polsce.

Czy jednak w tym, niby to szalonym pomyśle, nie tkwi jakieś racjonalne polityczne ziarno? Tak, wybory muszą odbyć się w maju, lub góra latem. A cała reszta i problem jak to bezpiecznie zrobić, to już techniczne didaskalia.

Przyznaje, takie wybory mogą skutkować negatywnymi politycznymi skutkami dla PISu. Mogą także skutkować wzrostem zachorowania. Jednakże pytanie, które należy sobie postawić brzmi: Czy jednak ów koszt nie będzie większy, gdy nie odbędą się wybory? I Prezydent Duda zakończy swoją kadencje na początku sierpnia? A wtedy rozpocznie się okres dekompozycji obecnej władzy. Oczywistym jest także fakt, że opozycji zależy na owej dekompozycji, na chaosie. W sumie ta myśl to już banał, i wie o tym każde dziecko w Polsce.

Ową kalkulacje polityczną, związaną z przebiegiem epidemii przeprowadzają środowiska związane z obecną władzą, ale także opozycja. O ile jednak Lewica wydaje się bardziej wstrzemięźliwa, to PO KO a także Konfederacja wykazują się daleko idącą bezwzględnością, pragnąc na trupie PISu poszerzyć swoją władzę, lub nawet odzyskać pełnie władzy.

W takiej sytuacji, należy postawić sobie kluczowe pytanie, dalekosiężne i strategiczne, jaką politykę realizowałaby Opozycja po dekompozycji Prawicy, a potem po wygranych wyborach prezydenckich? Jaki by nas wtedy czekał konflikt, i jak opisać ów KONFLIKT?

A więc po kolei:

Podstawową formą walki z epidemią nie jest farmacja. Nie mamy przecież lekarstwa, a szczepionka to kwestia wielu miesięcy, a może nawet lat. Jedyną forma walki z epidemią to zduszenie wszelkiej aktywności społecznej i gospodarczej. Wielka totalna Izolacja. Samoograniczenie się, aby wirus nie wędrował od człowieka do człowieka. Lecz jak długo społeczeństwo może tkwić w takim zastoju? Miesiąc. Dwa. Cztery. Jak długo można bronić grup ludzkich przed zakażeniem, które w przekazach medialnych czy politycznych nazywane są „ naszymi staruszkami” „ naszymi seniorami”. Bo tak naprawdę, operując na dużych liczbach, choroba ta bardziej zagraża starszym i ludziom z „ chorobami współtowarzyszącymi” niż tym młodym pięknym i bogatym. No i te „ choroby współtowarzyszące” te słowa brzmią jakoś tak dziwnie, obco, pewnie każdy myśli, że to dotyczy innego, lecz nigdy mnie samego.

A jeżeli tak, to czy za kilka miesięcy nie powstanie wielki społeczny sprzeciw wobec takiej formy walki z epidemią, która sprowadza się do stłumienia wszelkiej aktywności społecznej i gospodarczej? Zapewne powstaną grupy nacisku, wyłonią się nowe elity, a partie opozycyjne, postawią nową diagnozę uzasadniającą poluzowanie reżimu kwarantanny. I owe „ poluzowanie” i zawołanie „ dajcie ludziom żyć” będzie nowym sztandarem, pod którym do boju z PISem wyruszą hufce opozycji. Do głosu dojdzie brutalna darwinowska teoria zdrowego i już uodpornionego stada, która nie oglądając się na nic, ruszy ku nowemu życiu. Pojawią się nowi kapłani, owi magowie – statystycy, którzy będą nam dowodzić, że na inne choroby także się umiera. I jak wpiszemy chorobę do innej rubryczki, to naprawdę da się żyć. Pojawią się także nowi prężni celebryci. - Dosyć mamy już takiego życia! – będą nas kokietować i mamić - Życie musi żyć. Życie to nie siedzenie w domu. Zycie to praca. Zycie to picie wina i podrywanie dziewczyn. Życie to zarabianie pieniędzy. Kto silny i zdrowy niech żyje, a kto ma „ choroby współtowarzyszące” niech umiera. I jest w tym racja.               P e w n a   racja. Tak żyje przyroda. Stado antylop dąży – mimo wielu przeciwieństw – do wodopoju, chociaż od czasu do czasu jakiś słabszy lub mniej uważny egzemplarz ląduje w paszczy lwa. Liczy się stado. Liczy się zwierzęcy instynkt.  od czasu do czasu jakiś słabszy lub mniej uważny egzemplarz ląduje w paszczy lwa. Liczy się stado. Liczy się zwierzęcy instynkt.

Czy więc obok walki z epidemią, czeka nas NOWY WSZECHOGARNIAJACY KONFLIKT - darwinizmu społecznego z solidaryzmem opartym na moralności? Mówiąc jeszcze inaczej odwieczny spor konserwatyzmu z postępem i nowoczesności przyoblecze się w nowy kostium...Tak więc PIS aby przeciwstawić się tym darwinowskim tendencjom. Owej witalnej młodej sile niezważającej na wszelkie ograniczenia i tabu, musi być zdyscyplinowany, a także posiadać nie tylko władze wykonawcza, co także Prezydencką. 

I dlatego Kaczyński dąży do prezydenckich wyborów majowych, bo tylko PIS i tylko prezydent Duda może przeciwstawić się owej witalnej barbarii. Ponieważ rynek, gospodarka jest potem. Najpierw jest naród lub jak ktoś chce - społeczeństwo. Nie możemy pozbyć się całej generacji, oraz ludzi z „ chorobami współtowarzyszącymi” i jak gdyby nic przejść do następnego etapu społecznego rozwoju. A raczej mówiąc wprost – rozwoju stada. Jeżeli pójdziemy na taki skróty, wyjdziemy z tej wojny z epidemią jako naród bez sumienia. To już nie będzie tylko naród podzielony na dwie części, to będzie jakaś masa, jakiś zbiór osobnych ludzkich atomów.

Jednakże definiując w ten a nie inny sposób ów KONFLIKT musimy sobie uświadomić, że możemy także przegrać. Chociażby dlatego, że w tym konflikcie, większe szansę ma witalna barbaria, skrajny liberalizm, i kult „ odporności stadnej „ A ci, którzy przeżyją, zbudują podwaliny pod nowe społeczeństwo i nową moralność. Ta nowa epoka będzie wymagała wiec nowej elity, nowej argumentacji, co przyjdzie dość łatwo. Ponieważ głos przeciwny będzie już mało ważny. Wręcz nieistotny. Pomijany. Bo kto słucha ludzi z tamtego świata?

Pamiętam, że jako młody chłopak rozczytany byłem w Witkacym. Jego świat był moim światem. Jego diagnoza „ zbydlęconego świata „ współgrała mi ze światem siermiężnego komunizmu. Jak wiadomo Witkacy umarł śmiercią samobójczą. Przerażony wizją końca jego świata. I jeszcze taki drobiazg z tamtego 17 września 1939 roku. Wręcz detal. On wielki wizjoner dramaturg, malarz, filozof, katastrofista, prze wyjazdem z Warszawy nie zdążył odebrać protezy. Chichot historii, a może przerażająca banalność. Człowiek, który przewidział potęgę zła umierał jako człowiek bezzębny.

Taki był wtedy świat. On umierał a od wschodu maszerowali młodzi i piękni. Młodzi i piękni faszyści, i młodzi i piękni komuniści. Młodzi pozbawieni wszelkich „ chorób współtowarzyszących” Z uniesionymi rękoma i powiewającymi flagami. Młodzi i piękni z białymi i ostrymi jak stal zębami.


Wykop Skomentuj93
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka