Jeżeli ktoś myślał, że w odnawialnych źródłach energii chodzi o środowisko, lub nie daj Boże o dobro obywateli to macie kolejny dowód, że to nie ma nic wspólnego, ani z jednym, ani z drugim. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi po prostu o pieniądze.
Jakiś czas temu Andrzej Szcześniak na swoim blogu opublikował wyznania brytyjskiego ministra spraw zagranicznych, który w korespondencji bez ogródek stwierdził, że cała polityka klimatyczna i związana z "zieloną energią" nie ma nic wspólnego z ochroną klimatu, a po prostu jest realizacją twardo pojętego interesu gospodarczego.
Kilka dni temu w hiszpańskim Elpais, pojawiła się informacja, która zirytowała sporą część społeczeństwa Hiszpanii, ale i która powinna stanowić ostrzeżenie również dla Polaków.
W kraju takim jak Hiszpania, z bardzo dużą ilością dni słonecznych, w dobie kryzysu, w błyskawicznym tempie rozpoczął się rozwijać sektor solarnej energii. Okazało się, że gospodarstwo domowe może zaoszczędzić nawet do 80% kosztów energii, przy takim nasłonecznieniu jakie panuje w tym kraju. W kryzysie kiedy Hiszpanie zaczęli liczyć każdy cent ten kierunek oszczędności stał się bardzo popularny i sektor zaczął przeżywać prawdziwy boom.
Tendencja ta zaczęła budzić niepokój wśród hiszpańskich polityków i grupy interesów, związanych z tradycyjnymi elektrowniami, w których zresztą politycy, często znajdują przytułek w przypadku niełaski obywateli. By zaradzić stratom koncernów energetycznych powstał pomysł zmian w prawie energetycznym, który zakłada...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)