Adalia Satalecki Adalia Satalecki
399
BLOG

MERKEL SZCZYTUJE Z GAJOWYM

Adalia Satalecki Adalia Satalecki Gospodarka Obserwuj notkę 0

 

Wczoraj na łamach salonu24 ukazało się jako pierwsze w Polsce obszerne omówienie wywiadu, którego Angela Merkel udzieliła sześciu dziennikom europejskim. Dopiero dziś omówienie tego wywiadu ukazało się w „Gazecie Wyborczej”.
 
Teraz za Le Figaro wypada nam omówić wystąpienie niemieckiej kanclerz na inauguracji szczytu w Davos.
 
Zacznijmy od tego, że wszyscy zastanawiali się nad tym, dokąd Niemcy są gotowe wspierać finansowo wysiłki w celu zażegnania obecnego europejskiego kryzysu. I tu niespodzianka. Ci, którzy jak Tusk i Sikorski spodziewali się podwojenia albo nawet potrojenia niemieckiej stawki, muszą poczuć się rozczarowani. Berlin, nie mówiąc tego wprost, nie zamierza bowiem włożyć ani jednego euro więcej niż trzeba do kasy funduszu stabilizacyjnego (FESF), czy europejskiego mechanizmu stabilizacji (MES).
 
- Zawsze broniliśmy euro –powiedziała Merkel – Ale nie chcemy się znaleźć z tego powodu w takiej sytuacji, że sami nie będziemy w stanie wypełniać naszych własnych zobowiązań.
 
Oto raz jeszcze niemiecka odpowiedź na oczekiwania Sikorskiego i Tuska, że dobre relacje z Niemcami mogą być jedynym remedium na europejski kryzys.
 
Niemcy chcą bowiem za wszelką cenę uniknąć degradacji w oczach agencji ratingowych i zrobią wszystko, aby zachować potrójne AAA.
 
Niemiecką receptą na kryzys jest zrównoważony budżet każdego kraju unii, konkurencyjność i solidarność, a nie kreatywna księgowość, emigracja, czy podwyżki w grupach, które mogą stanowić potencjalny mocny elektorat. Zdaniem pani kanclerz, w każdym kraju unii należy wprowadzić konstytucyjny próg zadłużenia, którego weryfikacją zajmować się będzie europejski trybunał sprawiedliwości, a nie minister finansów żonglujący miliardami tak, aby ukryć prawdziwy stan finansów. W dziedzinie konkurencyjności, Merkel zachęcała kraje Europy w pierwszym rzędzie do reformy rynków pracy. Modelowym jest dla niej pod tym względem Szwecja. Polska z bezrobociem przekraczającym dziś 2 miliony (ponad 12 procent populacji zawodowo czynnej) daleka jest od europejskiej wizji w tej dziedzinie.
 
Merkel odrzuciła raz jeszcze sugestie, aby Niemcy zwiększyły zasoby Banku Centralnego Europejskiego tak, aby bardziej efektywnie pomóc krajom południa Europy. Powtórzyła mniej więcej to, co było jej odpowiedzią na wystąpienie Sikorskiego w Berlinie w listopadzie 2011 roku: jeśli ktoś prosi , aby objął przywództwo dlatego, aby samemu nie podejmować żadnej odpowiedzialności to także po to że ten ktoś wie, że przywództwo jest synonimem ryzyka.
 
Przypomnijmy, że BCE posiada 40 – 50 miliardów euro greckich obligacji państwowych. Pani Christine Lagarde, nowy dyrektor Międzynarodowego Funduszu Walutowego (FMI) sugerowała krajom Europy „zrzutkę”250 miliardów euro na rzecz europejskiego funduszu stabilizacyjnego (FESF) i 500 miliardów na rzecz europejskiego mechanizmu stabilizacyjnego (MES). Przypomnijmy, że Tusk pośpieszył w grudniu z deklaracją 6 miliardów w grudniu 2011 r. Tymczasem pani Merkel była dziś niezwykle powściągliwa, gdy chodzi o niemieckie deklaracje w tej mierze.
 
- Wszyscy ponosimy skutki osłabienia bilansu banków europejskich. Tymczasem wiadomo, że 60 procent aktywów tych banków stanowią pożyczki udzielone na rzecz krajów rozwijających się – twierdzi biorący udział w spotkaniu w Davos przedstawiciel jednego z największych banków nowojorskich.
 
Le Figaro twierdzi, że nieustanną popularnością cieszy się w Davos Georgie Soros. Aby podtrzymać tę popularność Soros zaapelował do Banku Centralnego Europy o 1-procentową pożyczkę dla Hiszpanii i Włoch tak, aby kraje te mogły zrestrukturyzować swoje długi.
 
Ciekaw jestem jaka będzie reakcja przebywającego w Davos naszego Bronka Komorowskiego, który w środowisku światowej finansjery musi czuć się jak ryba w wodzie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka